fot. Łukasz Kuzik

Reprezentantki Polski w kolarstwie szosowym mają już za sobą pierwszy z dwóch startów na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. W sobotę Agnieszka Skalniak-Sójka i Marta Lach rywalizowały w indywidualnej jeździe na czas, a 4 sierpnia, z Katarzyną Niewiadomą, przystąpią do wyścigu ze startu wspólnego. O czasówce i niedzielnym wyścigu porozmawialiśmy z Małgorzatą Jasińską, selekcjonerką reprezentacji Polski. 

Igrzyska olimpijskie w Paryżu trwają w najlepsze, jednak kolarki szosowe mają aktualnie kilka dni przerwy, które wykorzystują na regenerację, przygotowanie się do wyścigu ze startu wspólnego i chłonięcie atmosfery imprezy. W przeciwieństwie do harmonogramu poprzednich igrzysk, we Francji rywalizację szosową otworzyła indywidualna jazda na czas, a nie wyścig ze startu wspólnego.

Czasówka nie poszła po myśli naszych reprezentantek. Agnieszka Skalniak-Sójka uplasowała się na 12. pozycji, a na metę przyjechała poobijana, natomiast Marta Lach − po defekcie − zajęła 19 miejsce.

− Każda z nich po późniejszych rozmowach, żałowała. Agnieszka leżała na rondzie, Marta zmieniała rower, ale jak widzieliśmy, sporo zawodniczek miały te przygody. Ciężko później powiedzieć zawodniczce „nie martw się, będzie inny wyścig”, bo to igrzyska, ale myślę, że każda z nich pojechała na dobrym poziomie i stać je było na lepsze lokaty, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Tylko tak mogłam je zdopingować. Dla nich to spory niedosyt, ale może to dobrze wpłynie na start wspólny. Były bardzo mocne, zaprezentowały się dobrze, też muszę znaleźć jakieś pozytywy

− mówiła selekcjonerka kadry Małgorzata Jasińska.

W sobotę karty rozdawał deszcz. Na śliskich szosach w centrum paryskiej stolicy wiele zawodniczek i zawodników upadło. Po zakończeniu zmagań pojawiały się głosy, że trasa powinna być udostępniona do treningu bliżej godziny rozgrywania zawodów, co pozwoliłoby na rekonesans w warunkach atmosferycznych, w których przyszłoby się mierzyć zawodniczkom i zawodnikom podczas wyścigu. Tymczasem jeszcze kilka godzin przed startem obsługa techniczna imprezy układała na szosie separatory i poprawiała barierki.

− Fajnie by było mieć ten rekonesans dzień i dwa dni przed, bo przejechanie tej trasy dwa razy to trochę mało. Przejechanie jej w VeloViewerze nie oddaje trudności tej trasy. Warunki były diametralnie różne niż trzy dni wcześniej

− dodała Małgorzata Jasińska.

Czasówka to już przeszłość. Teraz kolarki skupiają się na wyścigu ze startu wspólnego, który w kobiecym wydaniu odbędzie się w nadchodzącą niedzielę. Polska przystąpi do rywalizacji w trzyosobowym składzie, w którym oprócz Marty Lach i Agnieszki Skalniak-Sójki znajdzie się Katarzyna Niewiadoma, jedna z głównych faworytek. Dziś w Domu Polskim odbędzie się ślubowanie Polki.

− Myślę, że najsilniejsze kraje nie pozwolą już, żeby to był wyścig wolny. 3 lata temu widzieliśmy nie takie rozwiązanie, jakiego oczekiwały Holandia czy Belgia, więc mam nadzieję, że to będzie mocny wyścig i będziemy mogli wykorzystać siłę i szybkość zawodniczek z innych krajów, przy tym pokazując, że liczymy się na świecie

− opisywała Małgorzata Jasińska.

− Dla nas najlepsze byłyby ataki, ataki, ataki i żeby w każdym z nich znalazła się nasza zawodniczka

− dodała.

Na ostatnich igrzyskach olimpijskich peleton zlekceważył niewielką ucieczkę z Anną Kiesenhofer i Anną Plichtą. Gdy faworytki doścignęły Polkę kilka kilometrów przed metą, myślały, że wszystkie harcowniczki zostały już złapane. Na mecie ze zwycięstwa cieszyła się druga Annemiek van Vleuten, tyle że ponad minutę wcześniej wyścig ukończyła Austriaczka Kiesenhofer, która została mistrzynią olimpijską. Kto w tym roku zdobędzie złoty medal? Przekonamy się już w niedzielę!

Z Paryża dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk

Poprzedni artykułParyż 2024: Taylor Knibb w sobotę wyliczała swoje upadki. Dziś wystartowała w triathlonie
Następny artykułParyż 2024: Mateusz Rudyk dopuszczony do startu w igrzyskach olimpijskich!
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze