Ralf Denk, szef niemieckiej ekipy Red Bull – BORA – hansgrohe w podcaście swojej drużyny powiedział dość niepokojące słowa dla fanów Primoža Rogliča. Jego zdaniem nie ma pewności czy Słoweniec zdąży z powrotem do pełni sił przed Vuelta a España i w związku z tym jego start w hiszpańskiej trzytygodniówce stoi pod znakiem zapytania.
Nie tak miał się układać ten sezon dla Primoža Rogliča. 34-letni Słoweniec poświęcił wszystko by przygotować się do walki o wygraną w Tour de France, ale już pierwsze dni pokazały, że będzie o nią niezwykle ciężko. Lider Red Bull – BORA – hansgrohe znajdował się cały czas poza podium klasyfikacji generalnej rywalizując raczej z Remco Evenepoelem o 3. miejsce aniżeli z Tadejem Pogačarem i Jonasem Vingegaardem o zwycięstwo. Wszystko to jednak skończyło się po dwóch kraksach – najpierw Primož Roglič rozbił się sam pod koniec 11. etapu, a następnego dnia został uwikłany w większy wypadek i musiał wycofać się z wyścigu.
Wydawało się, że obrażenia 34-latka nie są poważne i szybko zaczęto rozmawiać o tym, że zobaczymy go na starcie Vuelta a España, gdzie Primož Roglič miałby powalczyć o swój 4. w karierze triumf w klasyfikacji generalnej. Przybyciem Słoweńca szczycił się m.in. dyrektor wyścigu, ale jak się okazuje Ralf Denk, szef niemieckiej ekipy Red Bull – BORA – hansgrohe, jest nieco zaskoczony tym, że wszyscy przewidują udział jego zawodnika w Vuelta a España. To jest bowiem na ten moment mocno wątpliwe.
Wygląda na to, że wszyscy wiedzą więcej niż ja. Primož ledwo co wzowił treningi na rowerze stacjonarnym, przed nim daleka droga do powrotu do zdrowia, więc nie jest jasne czy weźmie udział w Vuelcie. Wiem, że dyrektor wyścigu chciałby go mieć na starcie, ale póki co jestem bardzo daleki od tego by to potwierdzić
— mówił Ralph Denk.
To zasłona dymna czy faktyczny problem ze zdrowiem Słoweńca? Dowiemy się już w ciągu najbliższych kilku tygodni, bowiem do startu 79. edycji Vuelta a España pozostał niespełna miesiąc. Wcześniej brak udziału w hiszpańskiej trzytygodniówce potwierdzili już Tadej Pogačar i Jonas Vingegaard, a największymi gwiazdami pod ewentualną nieobecność starszego ze Słoweńców byliby wtedy broniący tytułu Sepp Kuss (Team Visma | Lease a Bike), João Almeida i Adam Yates (UAE Team Emirates) czy Mikel Landa (Soudal Quick-Step).
⏳25 days to go until #LaVuelta24 😍
⏳¡Quedan 25 días para #LaVuelta24 !😍 pic.twitter.com/ovI1zvziJ6
— La Vuelta (@lavuelta) July 23, 2024










no to robi się średnia inwestycja…ciekawe jakie nazwiska zobaczymy na Vuelcie. Nie będzie Tadka (choć fajnie jakby wpadł bo hattricka), Viniego, Może Rogli. Zatem wychodzi na potyczkę Remco vs. UAE z Almeidą, Yatesem.
To teraz może jedynie pełnić rolę mentora. Wieku nie oszuka… TdF już nie wygra. Jak to pisał wieszcz narodowy: „Miałeś… złoty róg…” Koniec, kropka.