fot. Tour de France™

Niesamowite kolarskie show w ten weekend dał Tadej Pogačar. Słoweniec najpierw wygrał na Pla d’Adet, a następnego dnia jeszcze mocniej poprawił urywając wszystkich na Plateau de Beille. Przy okazji 25-latek o kilka minut poprawił historyczny rekord tego podjazdu należący do Marco Pantaniego.

Po sobotniej wielkiej wygranej Tadeja Pogačara w niedzielę kontrolę nad wydarzeniami przejęli nie jego koledzy klubowi, a zawodnicy Team Visma | Lease a Bike próbujący przygotować grunt pod rewanż w wykonaniu Jonasa Vingegaarda. Duńczyk faktycznie spróbował coś zrobić atakując na niespełna 10 kilometrów przed metą, ale Słoweniec potrafił odpowiedzieć na jego przyspieszenie, a następnie samemu pomknąć w stronę szczytu. Na mecie Tadej Pogačar nie krył swojego wielkiego zadowolenia z tego co osiągnął.

Nigdy nie spodziewałem się takiego wyniku, a tym bardziej po rozpoczęciu drugiego tygodnia. Jestem zadowolony ze swojej formy, ale nie było mi łatwo. Było też bardzo ciepło. W mojej karierze wiele razy zmagałem się z upałem, ale zespół wykonał tu świetną robotę pilnując bym stale się chłodził. Dobrze sobie z tym poradziliśmy i możemy dobrze wspominać Pireneje. Kocham Pireneje, a one kochają mnie

— opowiadał w swoim stylu lider 111. Tour de France.

Po tym jak holenderski zespół przejął kontrolę nad wydarzeniami i narzucał naprawdę mocne tempo Słoweniec przez pewien moment obawiał się Jonasa Vingegaarda. Ten stan szybko jednak minął – Tadej Pogačar skupił się po prostu na sobie, a gdy zobaczył słabość u Duńczyka to postanowił ją wykorzystać.

Kontrolowali przebieg wyścigu i narzucili bardzo wysokie tempo na podjazdach. Szybko zastąpiłem jednak zmartwienia skupieniem się na sobie. Musiałem myśleć o nawadnianiu, jedzeniu i schładzaniu. U podnóża ostatniego podjazdu byłem już na granicy wytrzymałości, wtedy gdy Jonas próbował ataku. Było blisko, ale potem zobaczyłem, że on też zaczął cierpieć. Kiedy spróbował ponownie, zauważyłem, że nie ma nóg, aby odjechać, więc po prostu ruszyłem sam

— kontynuował Tadej Pogačar.

Jazda na granicy wytrzymałości miała miejsce nie bez powodu – bohaterowie tegorocznego Tour de France kolejny raz biją historyczne rekordy, a tym razem uczynili to z wielominutową przewagą nad tymi z tabel. Tadej Pogačar był szybszy od czasu Marco Pantaniego o aż 3,5 minuty, dotychczasowy najlepszy wynik wszech czasów poprawili też Jonas Vingegaard i Remco Evenepoel, a blisko tego był Mikel Landa. 111. edycja Tour de France rozgrywa się na naprawdę szalonych prędkościach.

Teraz przed kolarzami dzień przerwy, podczas którego Tadej Pogačar może spać względnie spokojnie. Słoweniec ma aż 3 minuty i 9 sekund przewagi nad Jonasem Vingegaardem, ponad 5 minut nad Remco Evenepoelem i przeszło 10 minut nad czwartym w klasyfikacji generalnej João Almeidą.

Mam wygodną przewagę, ale muszę zachować koncentrację i tę samą mentalność przez ostatni tydzień. Nie mogę się też doczekać dnia odpoczynku. Mam nadzieję, że umówimy się z chłopakami na dobrą kawę, podczas której będziemy mogli się zresetować. Finałowe etapy znów będą od nas wymagały walki na 100%

— zakończył Tadej Pogačar.


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułTour de France 2024: Tadej Pogačar i Jonas Vingegaard znów odjechali. Dziś górą Słoweniec
Następny artykułOgólnopolska Olimpiada Młodzieży 2024 za nami. Znamy wyniki
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Łukas,
Łukas,

Remco to ma pecha ścigać się w czasach tej dwójki.

Majkel Wantyrnałt.
Majkel Wantyrnałt.

Ciekawi mnie czy te rekordy całej trójki to efekt ogólnie pojętego postępu czy też potrzebny jest jakiś specjalny sok z gumijagód. Pasjonuję się tym wyścigiem, ale z tyłu głowy czai się te pytanie.

Bart
Bart

W takim razie postęp jest na tyle duży, że urwiesz około 10% do kompletnie zdopowanych zawodników…
Ja natomiast nie widzę dużej różnicy (jeśli chodzi o czas czystego podjazdu) między ramą z 2013 a 2023, a powiedziałbym, że na tej starszej jedzie mi się lepiej 😀 Mam nawet stalówkę, a nie jest najgorsza 😛 Ale te nowe, topowe rowery dla PRO może robią solidniejsze a nie bylejak tylko żeby skasować 20000pln od szarego człowieka. Albo przy mojej słabej nodze nie ma to znaczenia…