fot. A.S.O. / Ashley Gruber and Jered Gruber / Tour de France 2023

Sztucznie podkręcane wewnętrzne konflikty, feria różnorodnych osobowości, gra o najwyższą stawkę i dynamiczny montaż imponującej jakości obrazu, który nie jest możliwy do osiągnięcia podczas transmisji realizowanych na żywo. Prosty przepis, który od lat sprawdza się w poświęconym Formule 1 hicie Netflixa “Drive to survive”, okazał się znacznie trudniejszy do przełożenia na bardziej zniuansowany świat kolarstwa szosowego, jednak najnowsza odsłona “Tour de France: W sercu peletonu” naprawia wiele błędów hermetycznego i storytellingowo niespójnego 1. sezonu.

“Tour de France: W sercu peletonu” to serial dokumentalny serwisu streamingowego Netflix, który na przestrzeni ośmiu 45-minutowych odcinków relacjonuje historie z okresu przygotowań oraz rozgrywania Wielkiej Pętli. 2. sezon wypuszczony został tuż przed rozpoczęciem tegorocznej edycji imprezy, jednak przypomina o wydarzeniach sprzed 12 miesięcy, widzianych oczami uczestników wyścigu, dyrektorów sportowych i uzupełniających narrację dziennikarzy. W trakcie realizowania materiałów, ekipa Netflixa otrzymała pełen dostęp do ośmiu drużyn, w tym kluczowych dla głównej osi akcji Jumbo-Visma (obecnie Visma | Lease a Bike) i UAE Team Emirates, jednak serial nie trzyma się kurczowo wyznaczonych w ten sposób ram, wspomagając się wieloma poruszającymi wątkami pobocznymi.

Tour de France: W sercu peletonu nauczył się mówić wieloma językami

Na tle innych wyścigów kolarskich, które dziś uważamy za ikoniczne, Wielka Pętla relatywnie wcześnie stała się przedsięwzięciem o międzynarodowym zasięgu i obsadzie. W dużej mierze ze względu na ekipę odpowiedzialną za realizację “Tour de France: W sercu peletonu” oraz większą gotowość do współpracy ze strony lokalnych zespołów, zupełnie nie oddawał tego pierwszy sezon dokumentu, którego narracja prowadzona była niemal wyłącznie po francusku. Z grand departem, tête de la course i vitesse moyenne wszyscy już dawno nauczyliśmy się żyć, ale takie podejście ekstremalnie zawęziło perspektywę i doprowadziło do odwrócenia się plecami od międzynarodowego widza, zamiast tego próbując sprzedać Francuzom ich własny produkt. Wyszło hermetycznie, jednostronnie i mało angażująco.

Netflix

Choć drugi sezon serialu nie jest pozbawiony wad, tę główną udało mu się wyeliminować, a jego bohaterowie mówią wieloma językami i nie wstydzą się swoich akcentów. Wzruszający się po francusku Thibaut Pinot nikomu nie przeszkadza, kiedy Ralph Denk opowiada o celach swojej drużyny po niemiecku, a Jasper Philipsen po angielsku rozmawia o kolarstwie ze swoją belgijską partnerką (okay, to ostatnie było już zbyt oderwane od rzeczywistości).

Po stronie językowych minusów, wrażenie psują pełne błędów polskie napisy.

Tour de France: W sercu peletonu to nie podręcznik do kolarstwa szosowego

Podchodząc po raz pierwszy do kolarskiego dokumentu Netflixa – a zaznaczyć warto, że jego sezony oglądać można zupełnie niezależnie – trzeba pamiętać, z myślą o jakim widzu został on wyprodukowany. Ze względu na świetnie zmontowany materiał z wyścigu, w warstwie wizualnej pozwala on spojrzeć na wiele wydarzeń z trasy 110. edycji Grande Boucle z nowej perspektywy, w wielu przypadkach rozumianej zupełnie dosłownie. Jednocześnie NIE JEST to serial o kolarstwie szosowym, tylko o wielkiej imprezie sportowej, odbywającej się w jej ramach rywalizacji i towarzyszącym temu emocjach. Przede wszystkim o emocjach. Kibicowi, który śledzi tę dyscyplinę na bieżąco (do tego czytając artykuły na branżowych portalach), “Tour de France: W sercu peletonu” niczego nowego w zakresie zasad czy wyborów taktycznych najprawdopodobniej nie wyjaśni, ale nie taki był cel. To nie jest niszowa produkcja.

Netflix

Osobiście uważam, że takie podejście ze strony streamingowego giganta o międzynarodowym zasięgu jak najbardziej ma sens. Dla nich, ponieważ Netflix przyzwyczaił swoich odbiorców do lekkostrawnych produkcji o niskim progu wejścia, ale również dla kolarstwa szosowego, które desperacko potrzebuje napływu nowych kibiców i efektywniejszych sposobów na monetyzowanie swojego potencjału marketingowego.

Charakterystyczny sposób prowadzenia narracji sprawia jednak, że kiedy podczas następujących po sobie odcinków kolejni bohaterowie przeżywają swoje chwile triumfu czy dramaty, momentami przestaje być jasne, kto z kim i o co walczy. Którzy kolarze zaangażowani są w rywalizację o najwyższą stawkę, a którzy odgrywają wobec nich drugoplanowe role lub realizują zupełnie niezależne cele. Will Buxton, który z kamienną twarzą wygłasza absolutne oczywistości na temat F1 w ramach wspomnianego “Drive to survive”, stał się inspiracją do powstania wielu memów, ale chwilami właśnie tego brakuje. Osoby, która wyjdzie naprzeciw masowemu widzowi i bez zażenowania powie, że “żeby zwyciężyć w wyścigu, trzeba go najpierw ukończyć”, że “są etapy, na których nie można wygrać wielkiego touru, ale da się go przegrać” czy że “przez większość ucieczki rywal będzie musiał stać się twoim najlepszym przyjacielem”.

Na tym tle pozytywnie wyróżnia się odcinek poświęcony Markowi Cavendishowi i sprintom, solidniejszy niż większość pod względem czysto merytorycznym.

Tour de France: W sercu peletonu – zaskakujący bohaterowie, przerysowane czarne charaktery

To, w czym sportowe dokumenty Netflixa radzą sobie znakomicie, jest odmalowywanie barwnych charakterów na tle konkretnych wydarzeń – tu z trasy Wielkiej Pętli, jak również miesięcy poprzedzających jej rozpoczęcie. To ten element serialu, który pozwala odkryć coś nowego nawet osobom znajdującym się stosunkowo blisko zawodowego peletonu, choć zalecana jest ostrożność i spora doza krytycznego myślenia. Nie brakuje sztucznie nadmuchiwanych konfliktów czy wypowiedzi zupełnie wyrwanych z kontekstu.

Netflix

Niespodziewanym bohaterem pierwszych odcinków jest Ben O’Connor (AG2R Citroën), który niepogodzony z własną słabością miota się w emocjach i ujawnia duży temperament, by ostatecznie odłożyć na bok indywidualne ambicje i pełnić rolę pomocnika w drugiej części wyścigu. W kontekście “rozwoju postaci” nie dostajemy nic kompletniejszego, nawet jeśli serial znacząco przerysowuje rolę Australijczyka w ubiegłorocznej edycji Tour de France.

Julian Alaphilippe (Soudal Quick-Step) potrzebuje niewiele czasu, by przypomnieć, dlaczego przed laty z łatwością rozkochał w sobie kibiców kolarstwa, ale jego poziom władania językiem mówionym i tak zaskakuje. Francuz potrzebuje niewielu słów, by bawić, wzruszać, czy doprowadzać do białej gorączki menedżera ekipy Soudal Quick-Step. Jego przeciwieństwo stanowi Matej Mohorič (Bahrain-Victorious), o którym od początku było wiadomo, że jeśli ekipa Netflixa kiedykolwiek dostanie go w swoje ręce, po prostu włączy nagrywanie i pójdzie na zasłużoną przerwę. Słoweniec jako jeden z niewielu wchodzi w rolę kompetentnego przewodnika i próbuje cokolwiek wyjaśnić, choć poza fragmentami pamiętnego wywiadu z finiszu 19. etapu, dokument nie wydobywa ani jego emocjonalnej strony, ani poczucia humoru.

W kalejdoskopie ciągle zmieniających się bohaterów, bardzo autentycznie wypadają między innymi Jai Hindley (BORA-hansgrohe) i Wout van Aert (Jumbo-Visma), obaj twardo stąpający po ziemi i nazywający rzeczy po imieniu. Podobnie Kasper Asgreen (Soudal Quick-Step), bez żadnych ogródek wyznający, że jest dziwny. Wzruszają pożegnania z Wielką Pętlą Thibauta Pinota (Groupama-FDJ) i Marka Cavendisha (Astana Qazaqstan), nawet jeśli to drugie nie miało definitywnego charakteru, jednak pod względem ciężaru emocjonalnego nic nie zbliża się do odcinka poświęconego śmierci Gino Mädera, próbom uhonorowania go przez kolarzy Bahrain-Victorious i autentycznej żałobie przeżywanej przez Pello Bilbao. Tu realizująca produkcję ekipa nie musiała sztucznie podkręcać dramatyzmu.

Netflix nie byłby jednak sobą, gdyby gdzieś nie przesadził, co zdecydowanie dotyczy stworzonych na potrzebę “Tour de France: W sercu peletonu” jednowymiarowych, czarnych charakterów. Richard Plugge (menedżer Jumbo-Visma) nieźle sprawdza się w roli kolarskiego odpowiednika Christiana Hornera, ponieważ z Brytyjczykiem łączy go podobny rodzaj elokwencji i diabolicznego wdzięku. Mniej zadowoleni ze swoich portretów mogą być zarządzający drużyną Alpecin-Deceuninck bracia Roodhooft, opowiadający o wygrywaniu za wszelką cenę, podobnie jak celujący w tytuł “najlepszego sprintera na świecie” Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck). Niezależnie od tego, co zaszło na etapie montażu, wszystkie te słowa padły, a wydarzenia z trasy tegorocznego Tour de France im nie przeczą.

Netflix

Kilka rzeczy, niezależnie od intencji, zupełnie na płaszczyźnie budowania charakterów nie wyszło. Toma Pidcocka (INEOS Grenadiers) nie da się nie lubić, bo pod maską zawadiackiego zakapiora wyraźnie widać wątpliwości i kruchość Brytyjczyka. Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck) z wnuczka Raymonda Poulidora i syna Adrie van der Poela, jakimś cudem zdegradowany został do roli współlokatora i gościa od czarnej roboty Jaspera Philipsena, w dodatku źle ostrzyżonego. Nie przekonują również portrety Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates) i Jonasa Vingegaarda (Jumbo-Visma), choć w ich przypadku należy domniemywać, że przynajmniej częściowo miało to związek z ograniczonym dostępem do tych kolarzy. Słoweniec jest kompletnie wyprany z charakterystycznych dla niego energii i luzu, przez co staje się zbyt oczywiste, że opowiada o wydarzeniach z trasy Wielkiej Pętli z perspektywy przegranego, na długo po jej rozegraniu. Duńczyk wypada enigmatycznie, a przez to paradoksalnie bardziej intrygująco, choć prowadzona narracja pozycjonuje go po ciemnej stronie mocy.

Tour de France: W sercu peletonu – “netfliksyzacja” ma swoją cenę

Serial oczywiście opowiada o rzeczywistych wydarzeniach z 21 etapów 110. edycji Wielkiej Pętli, ale często manipuluje emocjami widzów, by uzyskać z góry założony efekt – nagrane obrazy i wypowiedzi dość często, w dodatku na siłę, dopasowywane są do wcześniej postawionej tezy.

Netflix

Kiedy potrzebny jest konflikt, to się go znajdzie, i nikt w porę nie zadaje pytania, czy introwertyczny Carlos Rodriguez (INEOS Grenadiers) byłby w stanie zakulisowo prowadzić gierki o przywództwo w drużynie – w dodatku wyraźnie nastawionej na posiadanie brytyjskiego lidera. Jeszcze bardziej absurdalnie wypada korespondencyjny pojedynek Australijczyków, Bena O’Connora i Jaia Hindleya, którym w czasie rzeczywistym żaden z nich raczej nie zaprzątał sobie głowy, po prostu robiąc swoje.

Nakręcone przez ekipę Netflixa widoki gór zwalają z nóg, a często wykorzystywane onboardy oddają szybkość rozpędzonego peletonu i poziom ryzyka podejmowanego przez walczących o pozycje kolarzy w sposób, który aktualnie nie jest dostępny podczas transmisji z wyścigów prowadzonych na żywo. Kolarstwo szosowe w końcu nie wygląda jak wycieczka. Wspomniane ryzyko ma jednak swoje konsekwencje, a oko kamery dość często koncentruje się na kraksach. Czy zbyt często? Pokazanie wypadku Marka Cavendisha i jego łamiącego serce pożegnania z zeszłorocznym Tourem było w stu procentach uzasadnione narracyjnie, ale w 2024 roku każdy mógł się już obejść bez powtórki kraksy Fabio Jakobsena w Katowicach. Być może jest to koszt, jaki kolarstwo szosowe musi zapłacić za zainteresowanie bardziej masowego widza.

Netflix

Obecność kamer w autokarach ośmiu drużyn (AG2R Citroën, Alpecin-Deceuninck, EF Education-EasyPost, Groupama-FDJ, INEOS Grenadiers, BORA-Hansgrohe, Jumbo-Visma i Soudal Quick-Step) pozwoliło uchwycić sporo interesujących reakcji na gorąco, ale ustawek nie brakuje, a nakręcenie kolarzy Jumbo-Visma w koszulkach przygotowanych z okazji zwycięstwa we wszystkich trzech wielkich tourach (!!!) zaliczyć trzeba do epickich wpadek. Niezależnie jednak od tego, co było wiernym zapisem prawdziwych wydarzeń, a co realizacją dopisanego później scenariusza, serial daje dobry wgląd w style zarządzania poszczególnymi ekipami i panującą w nich atmosferę.

Tour de France: W sercu peletonu – o czym są poszczególne odcinki serialu?
S2E1 – Kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje

Trwają przygotowania do wyścigu. Rozpoczęciu 110. edycji Tour de France towarzyszy ciężka atmosfera po śmierci Gino Mädera. Drużyna EF Education-EasyPost szybko orientuje się, że postawiła wszystko na nie tego konia. Wout van Aert żałuje pierwszych zmarnowanych szans.

S2E2 – Ten trzeci

Ben O’Connor ujawnia duże ambicje, ale to jego rodak sięga po upragnione etapowe zwycięstwo i żółtą koszulkę. Jonas Vingegaard i Tadej Pogačar wymieniają pierwsze ciosy.

S2E3 – Bez litości

Mark Cavendish celuje w pobicie rekordu liczby etapowych zwycięstw w Tour de France, ale ekipa Alpecin-Deceuninck nie przebiera w środkach, rywalizując na dedykowanych sprinterom odcinkach.

S2E4 – Dla Gino

Drużyna Bahrain-Victorious chce uczcić pamięć Gino Mädera, choć nie wszystko od początku idzie zgodnie z planem. Felix Gall urasta do roli lidera AG2R Citroën Team.

Netflix
S2E5 – Wróg wewnętrzny

Występy Toma Pidcocka i Carlosa Rodrigueza zmuszają ekipę INEOS Grenadiers do ponownego przemyślenia swojej strategii na ten wyścig. Michał Kwiatkowski triumfuje w górach. Motocykle rujnują walkę na czele klasyfikacji generalnej.

S2E6 – Dominacja

Miażdżący rywali występ w jeździe indywidualnej na czas sprawia, że media zadają Jonasowi Vingegaardowi niewygodne pytania. Tadej Pogačar kompletnie łamie się na Col de la Loze.

S2E7 – Misja samobójcza

Patrick Lefevere jest sfrustrowany najgorszym występem Soudal Quick-Step w historii ich udziału w Tour de France, a konflikt pomiędzy nim a Julianem Alaphilippe narasta. Sytuację ratuje Kasper Asgreen, jednak z drugiego etapowego triumfu na samej kresce okrada go inny wybitny uciekinier.

S2E8 – Ostatni taniec

Thibaut Pinot spotyka swoje przeznaczenie na ostatnim górskim etapie Touru. Tadej Pogačar odnosi honorowe zwycięstwo. Paryska parada kończy się niespodziewanym twistem.

Netflix
Tour de France: W sercu peletonu – czy warto oglądać serial Netflixa?

Pomimo pewnych niedociągnięć (widocznych głównie dla tych, którzy posiadają już wiedzę o dyscyplinie) i celowych zabiegów, mających na celu złowienie na haczyk masowego widza, “Tour de France: W sercu peletonu” to dobre wprowadzenie w kolarstwo szosowe i właściwy krok w kierunku lepszego wykorzystania potencjału marketingowego tego sportu. Zaprawionym kibicom również przypadnie do gustu, o ile zamiast bez przerwy pytać o sens, dacie się porwać wciągającej narracji i potraktujecie to jako czystą rozrywkę o umiarkowanej wartości dokumentalnej.

Wszystkie odcinki serialu dostępne są w serwisie Netflix.

Poprzedni artykułCzy Tadej Pogačar może jeszcze przegrać Tour de France?
Następny artykułAstana Qazaqstan Team ma nowego sponsora. „Budżet na poziomie czołowych World Teamów”
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze