fot. Intermarché - Wanty

Mówi się, że sukces ma wielu ojców. Kto zatem stoi za tym, że Intermarché – Wanty zanotowało w tegorocznym Tour de France tak świetny występ notując na ten moment 3 etapowe zwycięstwa oraz mając ogromne szanse na triumf w klasyfikacji punktowej? Zdaniem wielu spora jest w tym zasługa Aike Visbeeka.

Aike Visbeek, Performance Manager w Intermarché – Wanty, znalazł się ostatnio na ustach wielu dziennikarzy na świecie będąc uznawanym za ojca sukcesu Biniama Girmaya. Kim jest ten 47-letni Holender i dlaczego przypisuje mu się takie zasługi? By to odkryć warto po kolei prześledzić kolejne etapy życia i sportowej kariery Aike Visbeeka.

Wysoki Holender, tak jak wielu jego rówieśników z tego kraju, za młodu trenował kolarstwo i ścigał się głównie na poziomie amatorskim. W 1996 roku zajął nawet 11. miejsce w mistrzostwach krajowych wśród orlików, ale wszystko skończyło się jeszcze w XX wieku gdy poważna kontuzja kolana zakończyła karierę Holendra. To jednak nie złamało miłości do kolarstwa w Aike Visbeeku – ten skupił się na nauce i wkrótce zaczął pracę w nowej roli.

Pracujący dziś w Intermarché – Wanty 47-latek swoją przygodę zawodową zaczynał w ekipach amatorskich ze swojego kraju oraz Szwecji. Wyciągnięto go stamtąd w 2013 roku, kiedy to ten trafił do prokontynentalnego wówczas Argos-Shimano, zespołu Iwana Spekenbrinka. Aike Visbeek był tam jednym z odpowiedzialnych za awans sportowy z jednej z wielu ekip na świecie do worldtourowej formacji najwyższego poziomu. Holender działał mocno na rzecz profesjonalizacji wielu aspektów funkcjonowania zespołu, a w 2015 roku do jego zadań należało głównie zarządzanie wielkimi tourami w drużynie.

Mówi się, że czołowi zawodnicy w Team Sunweb byli zawsze pełni uznania dla jego metod pracy. W sieci bez problemu można znaleźć opinie, że to właśnie Aike Visbeek stoi za zwycięstwem Toma Dumoulina w Giro d’Italia w 2017 roku i za drugimi miejscami Limburgera w Giro i Tour de France sezon później. Fakty są też takie, że Motyl z Maastricht po zakończeniu współpracy ze swoim rodakiem ukończył już tylko 1 z 4 wielkich tourów zajmując dopiero 7. miejsce w Tour de France w 2020 roku. Przyczyn takiego stanu rzeczy było rzecz jasna zdecydowanie więcej, ale kto wie jak potoczyłaby się kariera Toma Dumoulina gdyby ten do końca jeździł pod uważnym okiem Aike Visbeeka.

Kariera na zakręcie

Aike Visbeek po powrocie z Tour de France w 2018 roku został wezwany na dywanik przez włodarzy ekipy i jak opowiadał mediom, z którymi zawsze żył w bardzo dobrych relacjach, został cynicznie zapytany przez kierownictwo jak to jest być sławnym Holendrem. Kiedy następnie podczas wewnętrznego spotkania odważył się podzielić krytycznymi uwagami na temat funkcjonowania zespołu odpowiedzią Iwana Spekenbrinka było nie przedłużenie z nim kontraktu. W efekcie Aike Visbeek został bez pracy, ale nie na długo.

Holender trafił do SEG Racing Academy, gdzie przez rok był głównym zarządzającym ekipą. To pozwoliło mu nauczyć się patrzenia na pewne sprawy z innej perspektywy i z tą wiedzą rok później skorzystał z oferty złożonej przez Intermarché – Wanty. Wchodząca wówczas do World Touru belgijska ekipa potrzebowała nowych członków sztabu, a Aike Visbeek przyjął ich propozycję.

Rolą Holendra było profesjonalizowanie kolejnych aspektów funkcjonowania ekipy, to także z jego inicjatywy zespół ten mocniej postawił na młodych kolarzy. Do sukcesów Aike Visbeeka w pierwszym roku w zespole należy m.in. wzmocnienie zespołu żywieniowego, nawiązanie współpracy z Uniwersytetem w Louvain-la-Neuve, rekrutacja nowych trenerów, pozyskanie ekspertów ds. badań i rozwoju oraz wprowadzenie periodyzacji według której dla każdego zawodnika ustalany był harmonogram przygotowań i okresów szczytowych.

Aike Visbeek miał skutecznie lobbować za tym by dysponując niewielkim budżetem nie inwestować w drogich zawodników, a przeznaczać środki na szeroko pojęte zaplecze i optymalizację sposobu pracy. Profesjonalizacja ta nie wpływa jednak na rodzinny charakter zespołu i choć walońska ekipa dysponuje najmniejszym budżetem w World Tourze to jej siłą ma być właśnie atmosfera – mały Dawid chce walczyć z wielkimi Goliatami, czyli bogatymi gigantami.

Sprowadzenie Biniama Girmaya

W połowie pierwszego roku pracy w Intermarché-Wanty (2021) Aike Visbeek przeprowadził dwie rozmowy z afrykańskim supertalentem Biniamem Girmayem. Najpierw była to wideokonferencja, a potem spotkanie na żywo w siedzibie zespołu. Połączenie pełnego pasji charakteru zespołu i metod pracy podoba się Erytrejczykowi, który podejmuje decyzje o współpracy ignorując szereg ofert z najbogatszych zespołów.

Od tego momentu Holender jest głównym architektem sukcesów Biniama Girmaya. W 2022 roku Erytrejczyk odwdzięczył się za zaufanie wygrywając Gandawa-Wevelgem i etap Giro d’Italia, ale nie zawsze było kolorowo – przez kolejne półtora roku „Bini” nie był w stanie powtórzyć swoich wyników na najwyższym poziomie z powodu upadków, kontuzji i wszelkiego rodzaju drobnych problemów.

Chociaż z pewnością istnieje presja, gdy jedyna gwiazda w jego drużynie osiąga słabsze wyniki, Aike Visbeek wie jak zachować spokój. W ciągu trzech lat zespołowi udało się odnieść 54 zwycięstwa bazując głównie na młodych kolarzach, a to świadczy o tym, że wiele decyzji było dobrych. Holender jednocześnie wielokrotnie podkreślał, że ​​potencjał Biniama Girmay nadal istnieje, a po prostu młody kolarz z Afryki pochodzący z zupełnie innej kulturowo części świata wymagał szczególnej uwagi i innego podejścia.

Jestem zaangażowany w ten proces od początku do końca. Ponoszę całą odpowiedzialność, zarządzam ludźmi, motywuję ich. Mam pełną świadomość, że robimy wszystko jako zespół. Wszyscy włożyliśmy w tę drogę do sukcesu mnóstwo czasu i energii. Szczególnie podoba mi się to, że jest to nagradzane

— mówił Aike Visbeek po pierwszej wygranej Biniama Girmaya.

Wybiegając w przyszłość i omijając teraźniejszą część życiorysu Holendra – powyższe słowa chyba pokazują najlepiej, że to „inne podejście” okazało się być skuteczne. Biniam Girmay niedługo później wygra swój drugi i trzeci etap, założy na dobre zieloną koszulkę lidera klasyfikacji punktowej i będzie uznawany za jedną z największych gwiazd tegorocznej edycji Tour de France. Kto wie, może to przyciągnie nowych sponsorów do Intermarché – Wanty? Z dodatkowymi środkami Aike Visbeek będzie w stanie czynić jeszcze większe cuda.

Oczywiście w całym tym tekście warto pamiętać o jednym – wszelakie pochwały pod adresem Holendra pochodzą od jego współpracowników, mediów, a także od niego samego. Nie da się wymiernie ocenić tego czy Aike Visbeek na pewno jest odpowiedzialny za aż tak wiele. Wydaje się jednak, że aż tyle osób by się nie myliło.

Poprzedni artykułTadej Pogačar: „To nie było zaplanowane”
Następny artykułTour of Qinghai Lake 2024: Marcin Budziński drugi na ostatnim etapie
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Jjj
Jjj

Nie mały Goliat, a mały Dawid walczył z dużym Goliatem.
Czyli, powinno być: „mały Dawid chce walczyć z wielkimi, bogatymi Goliatami”.
Pzdr