Mads Pedersen z ekipy Lidl-Trek był jednym z najbardziej poszkodowanych kolarzy w kraksie na finiszu 5. etapu Tour de France. Dziś rano drużyna Duńczyka podejmie decyzję, czy będzie kontynuował on rywalizację.
Podczas gdy wszyscy skupiali się na niesamowitym sprincie i 35. zwycięstwie etapowym Marka Cavendisha, część kolarzy podnosiło się z asfaltu po kraksie, do której doszło w samej końcówce etapu. Poszkodowanym kolarzem był Mads Pedersen z Lidl-Trek, który najpierw został zepchnięty na barierki, a następnie upadł na asfalt.
Nie wiadomo, czy duński zawodnik – jeden z głównych faworytów płaskich i pagórkowatych etapów w tegorocznym Tour de France – będzie kontynuował ściganie.
– Mads Pedersen mocno uderzył w lewę ramię oraz plecy w wypadku w końcówce 5. etapu. Wstępne prześwietlenia nie wykazały żadnych zmagań. Mads będzie monitorowany w nocy, a ostateczna decyzja o tym, czy będzie mógł wystartować do 6. etapu, zostanie podjęta jutro rano
– poinformowała ekipa Lidl-Trek.
Imponującym refleksem popisali się dwaj zawodnicy Cofidisu – Alexis Renard i Axel Zingle. Pierwszy z nich ominął upadającego kolarza, a drugi… przeskoczył tuż nad nim.
– Skończyłem pracę dla Bryana, dla mnie wyścig się już zakończył, mimo że jechałem z prędkośćią 60 km/h. Nie spodziewałem się, że ktoś przede mną upadnie. Jechałem zbyt szybko, żeby zahamować, więc spróbowałem i nad nim przeskoczyłem. Czułem, że go dotknąłem i mam nadzieję, że nie zrobiłem mu krzywdy
– powiedział Axel Zingle.
W najbliższym czasie dowiemy się, czy Mads Pedersen weźmie udział w szóstym odcinku, który poprowadzi po płaskiej trasie z Macon do Dijon.









