fot. Giro d'Italia

Sprinterzy ponownie doszli do głosu, a po wygraną na 11. etapie Giro d’Italia sięgnął Jonathan Milan. Kolarz Lidl-Treka ograł na finiszu finalnie relegowanego za nieprzepisowy finisz Tima Merliera oraz Kadena Grovesa. 9. miejsce zajął dziś Stanisław Aniołkowski. Liderem 107. edycji, nieprzerwanie od 10 dni pozostaje Tadej Pogačar.

Dzisiejszy etap można by najkrócej opisać słowem „transfer”. Stosunkowo płaskie 207 kilometrów między Foiano di val Fortore a Francavilla al Mare miało służyć przejazdowi kolorowego peletonu na północ Włoch, a przy okazji być szansą dla sprinterów. Jedyne trudności dnia były bowiem w pierwszej części etapu, którego suma przewyższeń wyniosła ledwie 1830 metrów.

Dyrektor wyścigu nieco po 12 machnął flagą na start, a do przodu… nie ruszył nikt. Ospałą atmosferę postanowił wreszcie przerwać Thomas Champion (Cofidis), za którym w pogoń wyrwali się dwaj kolarze Team Visma | Lease a Bike – Edoardo Affini i Tim van Dijke. Tym samym po dzisiejszym wycofaniu się Ciana Uijtdebroeksa oraz wcześniejszej absencji Olava Kooija, Christophe’a Laporte’a i Roberta Gesinka doszło do sytuacji, że w odjeździe znalazła się aż połowa pozostającego w wyścigu składu holenderskiej formacji.

Przewaga uciekającej trójki szybko ustabilizowała się na poziomie 2:20, a kontrolę nad nielicznym odjazdem sprawowali Amanuel Ghebreigzabhier (Lidl-Trek) i Pieter Serry (Soudal Quick-Step). Jedyną dziś górską premię wygrał Tim van Dijke i tak oto spokojnie mijały kolejne kilometry. Z ciekawych wydarzeń można jedynie wymienić sprzeczkę między Jonathanem Milanem a Vegardem Stake Laengenem będącą efektem przyblokowania tego pierwszego przez drugiego podczas podawania toreb z jedzeniem.

Na lotnych premiach za plecami uciekinierów o punkty walczyli dziś już tylko Kaden Groves (Alpecin-Deceuninck), Jonathan Milan (Lidl-Trek) i Tim Merlier (Soudal Quick-Step). Przewaga harcowników z każdą taką walką powoli spadała i na 35 kilometrów przed metą trójka została złapana. Chwilę później rozegrano ostatnią premię, gdzie walczono o sekundy bonifikat – BORA-hansgrohe i UAE Team Emirates posłały do boju pomocników, ale między nimi po 2 sekundy sięgnął Geraint Thomas (INEOS Grenadiers).

20 kilometrów przed metą zaatakował Andrea Piccolo (EF Education – EasyPost), ale za Włochem nikt nie ruszył i jego akcja szybko się zaskoczyła. Choć tempo nie było bardzo wysokie to doszło dziś także do kraks, a w jednej z nich dość mocno o asfalt i pobocze uderzył Felix Großschartner (UAE Team Emirates).

W końcówce oglądaliśmy obrazki jakże charakterystyczne dla wielkich tourów – na czele kotłowały się zespoły próbujące chronić swoich liderów na klasyfikację generalną oraz te, które w swoich szeregach miały czołowych sprinterów – te drugie tylko wyczekiwały na właściwy moment na przyspieszenie.

Oznaczenia 3 kilometrów do mety na czele przejechali kolarze INEOS Grenadiers. Ci zeszli z prowadzenia na 2000 metrów przed końcem, kiedy to idealnie ustalił się pociąg Team Jayco AlUla. Na ich kole cały czas czaili się jednak zawodnicy Lidl-Treka, Soudal Quick-Step i Alpecin-Deceuninck – to ci ostatni wjechali z przodu na finałowy kilometr. Świetnie radził sobie także osamotniony Stanisław Aniołkowski (Cofidis), który złapał koło Jonathana Milana.

Zawodnicy zdecydowali się na dość długi finisz, podczas którego w końcówce łeb w łeb szedł jadący w cyklamenowej koszulce Jonathan Milan oraz Tim Merlier. Belg z Soudal Quick-Step nie wytrzymał jednak do samej kreski i usiadł na siodełku jeszcze przed kreską przegrywając tym samym z niesamowitym Włochem z Lidl-Treka, dla którego to drugi wygrany etap w tegorocznej edycji. Jakby tego było mało to Tim Merlier został finalnie relegowany na koniec grupy za nieregulaminowy sprint, wobec czego podium uzupełnili dziś Kaden Groves i Giovanni Lonardi. 9. miejsce Stanisław Aniołkowski, a w kraksie na ostatniej prostej ucierpiał m.in. Fabio Jakobsen.

Wyniki 11. etapu 107. Giro d’Italia:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułMathieu van der Poel podjął decyzję w temacie kalendarza startów
Następny artykuł4 Dni Dunkierki 2024: Sam Bennett wygrywa w nowych barwach
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzenie związane z tą dyscypliną? Wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku.
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Marcraft
Marcraft

Dobrze oglądało mi się dzisiejszy etap. Była ucieczka, potem Majka potrafił zostać za peletonem, później Geschke. Na koniec nawet doszło do ciekawej kraksy. Zawsze coś się dzieje. Takie już jest kolarstwo.