fot. Soudal – Quick-Step / Getty Images

Organizatorzy Volta a Catalunya pokazali światu przebieg 103. edycji swojego wyścigu etapowego. Jedna z najstarszych wielodniowych imprez kolarskich na świecie ponownie przejedzie wieloma znanymi i ciężkimi ścieżkami organizując górskie finisze na Vallter 2000, Port Ainé i Queralt.

Przez 102. edycje Volta a Catalunya katalońscy kibice widzieli już wiele epickich pojedynków między największymi gwiazdami kolarstwa. Eddy Merckx kontra Felice Gimondi, Miguel Indurain przeciwko Tony’emu Romingerowi czy rok temu Primož Roglič walczący z Remco Evenepoelem rozgrzewali publiczność do czerwoności i jest szansa, że nie inaczej będzie w tym roku. Organizatorzy Volta a Catalunya przygotowali bowiem naprawdę ciężką trasą, z którą wstępnie zmierzyć mają się m.in. Tadej Pogačar, Simon Yates czy Sepp Kuss.

Trasa 103. Volta a Catalunya:

Zdjęcie

Etap 1. (18.03 – poniedziałek): Sant Feliu de Guíxols – Sant Feliu de Guíxols (173,9 km)

Podczas gdy jedne wyścigi rozpoczynają się etapami dla sprinterów Volta a Catalunya nie bierze jeńców i już od początku rzuca kolarzom ciekawe wyzwania. Być może odcinek wokół Sant Feliu de Guíxols nie podzieli klasyfikacji generalnej, ale ten rollercoaster może być bardzo przyjemnym widowiskiem do oglądania, a na metę wpadnie zapewne dobrze wyselekcjonowana grupa faworytów.

1060613

Etap 2. (19.03 – wtorek): Mataró – Vallter 2000 (186,5 km)

Otwarcie nie było najprostsze, ale to i tak nic przy 2. odcinku. Tu bowiem zawodnicy wjadą na grubo ponad 2000 metrów nad poziom morza, a finałowa wspinaczka w historii wielokrotnie dzieliła faworytów, którzy na metę wpadali ze sporymi różnicami. Rok temu najlepszy był tu Giulio Ciccone, który w trójkowym finiszu ograł Primoža Rogliča i Remco Evenepoela.

1060612

Etap 3. (20.03 – środa): Sant Joan de les Abadesses – Port Ainé (176,7 km)

Port Ainé i Valter 2000 nieczęsto bywały używane jednocześnie w jednej edycji. Ty razem jednak będzie inaczej, a finałowa wspinaczka długa na 18,4 kilometra o średnim nachyleniu 6,7% zostanie poprzedzona jeszcze Port de Toses (3,7 km; 9,1%) i Port d’El Cantó (24,7 km; 4,4%). Będzie się działo.

1060611

Etap 4. (21.03 – czwartek): Sort – Lleida (169,2 km)

Po trzech ciężkich dniach nieliczni sprinterzy, którzy przyjadą na Volta a Catalunya, staną przed szansą walki o etapowy triumf. Po drodze będą oni musieli pokonać tylko jedną górską premię, w dodatku dość mocno oddaloną od linii mety w Lleidzie.

1060610

Etap 5. (22.03 – piątek): Altafulla – Viladecans (167,3 km)

5. dnia rywalizacji na kolarzy czeka stosunkowo podobny etap co 1. odcinek, acz pagórków będzie tu nieco mniej, ale za to będą nieco dłuższe i bardziej nachylone. Czyżby szansa dla uciekinierów?

1060608

Etap 6. (23.03 – sobota): Berga – Queralt (154,7 km)

Sobotni etap, podobnie jak ten wtorkowy i środowy, ponownie powinien być okazją do obejrzenia walki głównych faworytów klasyfikacji generalnej. Queralt to nieco ponad 4 kilometry o średnim nachyleniu niemal 8%, które zadebiutują jako lokalizacja finiszu. Gdy ostatni raz peleton przejeżdżał przez to wzniesienie w 2012 roku to na mecie jako 3. zameldował się Sylwester Szmyd. Patrząc na poprzedzające finał podjazdy i tym razem na podium powinni być wyłącznie górale.

1060609

Etap 7. (24.03 – niedziela): Barcelona – Barcelona (145,3 km)

Sobotni etap to pewna nowość na trasie Volta a Catalunya, za to niedziela to już powrót do swoistej tradycji. Przejazd po ulicach stolicy Katalonii na rundach z Alt del Castell de Montjuïc (2,7 km; 4,7%) po prostu musi się znaleźć na trasie tego wyścigu, a to jak wiele możliwych jest scenariuszy rozegrania tego odcinka najlepiej oddaje to, że rozstrzygnięcia są tu przeróżne – rok temu Remco Evenepoel i Primož Roglič zyskali prawie minutę przewagi nad rywalami, 2 lata temu Andrea Bagioli wygrał sprint z 18-osobowej grupy, zaś w 2021 w ucieczce Thomas De Gendt ograł Mateja Mohoriča. Jak będzie tym razem?

1060607

Poprzedni artykułSzef TotalEnergies: „Julian Alaphilippe może być naszym nowym Peterem Saganem”
Następny artykułOier Lazkano może opuścić Movistar Team
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze