fot. A.S.O. / Oman Cycling Association / Thomas Maheux

Dziś po swoje pierwsze zwycięstwo w zawodowej karierze sięgnął 27-letni Jenthe Biermans. Belg z Team Arkéa Samsic ograł na finiszu z przerzedzonego peletonu swoich rywali podczas Muscat Classic i teraz ma mnóstwo powodów do zadowolenia.

Jenthe Biermans w genialny sposób odnalazł się w nowym zespole. Po latach raczej mniej niż bardziej skutecznej tułaczki po kolejnych zespołach w postaci Team Katusha Alpecin (2017-19) i Israel Start-Up Nation (2020-22) zdaje się, że wreszcie znalazł formację, w której może pokazać pełnię swojego talentu. Zawodnik znany dotychczas głównie z dobrych występów w Paryż-Roubaix dla orlików (2. lokaty w 2015 i 2016 roku) sezon zaczął od 2. lokaty w Clàssica Comunitat Valenciana 1969, gdzie pokonał go tylko fenomenalny Arnaud De Lie, a teraz kolarz Team Arkéa Samsic sięgnął po wygraną w Muscat Classic.

Ten zespół w pełni we mnie wierzy. Z góry wiedziałem, że to mój wyścig i cała ekipa ciężko na mnie pracowała. Zasłużyłem na to zaufanie po drugiej części zeszłego roku. Najpierw było moje drugie miejsce w Clàssica Comunitat Valenciana, a teraz mam moje pierwsze zwycięstwo. To jest fantastyczne. Dotychczas tak wiele wielkich nazwisk jeździło w Israel-Premier Tech , że ciągle się poświęcałem, ale wreszcie mam coś dla siebie

— podkreślał Belg.

Rywalizacja zakończyła się sprintem z dość dużej grupy, choć patrząc na profil czy listę startową można było się spodziewać raczej ataków i nieco innych kolarzy na czele tabeli wyników. Jenthe Biermans jak widać jednak od początku wierzył w sukces, a wraz z nim jego drużyna.

Na podjeździe towarzyszyło mi jeszcze dwóch kolegów, Michel Ries i Anthony Delaplace. Najpierw odjechaliśmy w około 25 osób, Anthony wykonał z tej grupy perfekcyjne rozprowadzenie. Byłem na kole Jordiego Warlopa, ale zostaliśmy zablokowani. Potem tempo spadło i ruszyłem na 200 metrów przed metą. Nikt mnie nie wyprzedził! Zwycięstwo dedykuję mojemu zmarłemu w zeszłym roku teściowi. Jedne z jego ostatnich słów brzmiały: „Wierzę w ciebie, że możesz wygrać wyścig”. Nigdy nie zapomniałem tych słów. To było dla niego. Wiem, że tam był

— zakończył emocjonalnie Jenthe Biermans.

Już jutro rusza kolejny wyścig na terytorium Omanu – etapówka kategorii Pro Series, czyli Tour of Oman. Belg z Team Arkéa Samsic rzecz jasna znajdzie się w stawce, podobnie jak jeden Polak – Alan Banaszek z Human Powered Health.

Poprzedni artykułRohan Dennis zapowiedział zakończenie kariery
Następny artykułW pustyni, bez puszczy – zapowiedź Tour of Oman
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzenie związane z tą dyscypliną? Wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku.
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Olo
Olo

„Dziękuję kolegom za wsparcie ,to był fantastyczny dzień i wierzyłem że mogę wygrać….blabla bla „powiedział na mecie…XX
.
A .Ja wierzę że WKK będzie w World Tour I komentarze z serwisu na szosie będzie czytał mistrz świata Andrzej Sałata