fot. Telenet Superprestige

Za nami premierowe wyścigi w ramach przełajowego Pucharu Świata w Maasmechelen. Debiutująca w światowym kalendarzu impreza nie zebrała pozytywnych recenzji z powodu trasy, która usłana była niebezpiecznymi kamieniami.

Można powiedzieć, że narzekanie jest cechą tych, którzy przegrali, ale na temat trudów wyścigu w Maasmechelen wypowiedziała się też m.in. zwycięska Fem van Empel. 20-letnia Holenderka skarżyła się jednak głównie na zbyt pagórkowaty teren imprezy, nie zaś to czym był usłany, czego nie można powiedzieć o drugim i trzecim kolarzu elity – tym mocno ulało się na temat niebezpieczeństw.

Na trasie było dużo kamieni. Przejdźcie się najpierw boso po trawie, a potem po skałach, a zrozumiecie dlaczego jest to problem. Upadłem i teraz stoję tu z zakrwawionymi kolanami. Ledwo trzymam się na nogach. Nie wrócę tu w przyszłym roku, jeśli nadal tak będzie. To nie jest godne Pucharu Świata

— ostro na mecie wypowiadał się Eli Iserbyt.

Trasa była naprawdę niebezpieczna. Na ziemi było wiele kamieni. To po prostu nie wyścig godny Pucharu Świata. Gdyby padał deszcz, byłoby jak w Bieles [odniesienie do Mistrzostw Świata w przełajach 2017, gdzie kamienie na ziemi w połączeniu z deszczem powodowały wiele gum – przyp. red.]. Z powodu przebitej opony Sweeck mi odjechał, zanim zdążyłem zareagować. Na tej trasie bardzo trudno było wyprzedzać. Próbowałem zmniejszyć dystans, ale nic to nie dało. Sweeck był dziś zdecydowanie najsilniejszy

— wtórował liderowi Pucharu Świata drugi w Maasmechelen Lars van der Haar.

Kolejnym celem aktualnego mistrza Europy jest wtorkowy Koppenbergcross. W weekend czekają nas kolei wyścigi w ramach czempionatu Starego Kontynentu, a zatem jutrzejszy wyścig może być ostatnią okazją do obejrzenia 31-letniego Holendra w gwieździstej koszulce.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments