fot. Movistar / Sprint Cycling Academy

Drużyna Movistar musi przed sezonem 2023 zdefiniować siebie niejako na nowo. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale wydaje się, że w przypadku Alejandro Valverde to powiedzenie nie do końca się sprawdza. Wobec tego w środę poznaliśmy trzy nowe nazwiska, które zasilą skład „telefonicznych”. Jeśli pozyskani kolarze sprostają oczekiwaniom i nie przytrafią im się problemy zdrowotne, to rzeczywiście powinni stanowić wartość dodaną. 

Fernando Gaviria

Czy Eusebio Unzué i spółce uda się odnaleźć najlepszą wersję Fernando Gavirii? Oto jest pytanie. 28-letni Kolumbijczyk podpisuje umowę z Movistarem z czterdziestoma dziewięcioma zwycięstwami na koncie, w tym w Tour de France, Giro d’Italia, Tirreno-Adriatico czy Tour de Pologne. Jednak w ostatnim czasie nie był w stanie wrócić do swoich najlepszych czasów. Spowodowane było to między innymi problemami zdrowotnymi – kilkoma zakażeniami koronawirusem oraz kontuzją. W minionym sezonie odniósł tylko dwa zwycięstwa, i to w wyścigu Tour of Oman, gdzie rywalizacja nie stoi na najwyższym poziomie. 

Gdyby Gaviria wrócił do wysokiej formy i wygrywania, to byłby dla Movistaru pewnym dostawcą punktów UCI, które okazały się w tym roku tak bardzo potrzebne. Hiszpański zespół był przecież przez chwilę zagrożony spadkiem do drugiej dywizji, ale uratowały go dobre występy na ostatniej prostej startów. Pytanie tylko, czy Gaviria będzie miał do dyspozycji odpowiedni pociąg, aby nawiązać walkę z najlepszymi? 

Ruben Guerreiro 

Portugalczyk ma za sobą bardzo solidny sezon i można przypuszczać, że będzie pomocnikiem Enrica Masa oraz kolarzem, który sam udźwignie występy w innych wyścigach – na przykład etapowych lub jednodniowych o górzystej trasie jak ardeńskie klasyki. W sezonie 2022 wygrał wyścig Mont Ventoux Denivele Challenge z podjazdem na „Giganta Prowansji”. Ponadto był trzeci w Tour of Deutschland, czwarty na podjeździe Jebel Jais w wyścigu UAE Tour, szósty w górzystej Vuelcie a Burgos i drugi na etapie z finiszem na Alto del Castillo, siódmy w Walońskiej Strzale i dziewiąty w Criterium du Dauphine. 

Jest eksplozywnym góralem z możliwościami efektywnej pracy na podjazdach dla swojego lidera. Kto wie, czy kierownictwo Movistaru nie predestynuje go do roli lidera na Giro d’Italia, bo Enric Mas zamierza po raz kolejny wystartować w Tour de France oraz hiszpańskiej Vuelcie. Podpisano z nim dość długi kontrakt, bo do końca 2025 roku, a zatem Guerreiro jest częścią nieco bardziej długoterminowego planu. 

Iván Romeo

19-latek z Valladolid to przyszłość. W 2021 roku został mistrzem Hiszpanii juniorów zarówno w wyścigu ze startu wspólnego, jak i w jeździe indywidualnej na czas. W tej chwili zapowiada się na all-roundera i specjalistę w jeździe indywidualnej na czas (był dziewiąty w tegorocznych mistrzostwach Hiszpanii elity). Tymczasem ma pomagać drużynie Movistar, gdy zajdzie taka potrzeba oraz zdobywać doświadczenie, aby w przyszłości walczyć tam, gdzie do tej pory Hiszpanie byli nieobecni. Jazda na czas z pewnością jest dyscypliną, w której w ostatnich latach nie wiodą prymu.

__________________________________________

Nie ma wątpliwości, że zakończenie profesjonalnej kariery kolarskiej przez Alejandro Valverde jest dla Movistaru wyzwaniem. „El Bala” od wielu lat regularnie wygrywał, zdobywał punkty, pełnił rolę kapitana i mentora zespołu, dzielił się doświadczeniem z młodszymi, razem z dyrektorami sportowymi obmyślał taktykę i wreszcie był po prostu spajającym zespół dobrym duchem. 

W swoim ostatnim sezonie w zawodowym peletonie zanotował wygrał etap i klasyfikację generalną wyścigu O Gran Camiño oraz uniósł ręce w geście triumfu w jednym z wyścigów z cyklu Mallorca Challenge. Ponadto był drugi w Strade Bianche i Walońskiej Strzale, 11. w „generalce” Giro, 13. na Vuelcie, stał na podium włoskich jesiennych klasyków oraz finiszował szósty w Il Lombardia – swoim ostatnim wyścigu w karierze. Jego regularność i klasa do samego końca były naprawdę zdumiewające. Warto przypomnieć, że nadal ma ważny kontrakt z Movistarem, ale nie wiadomo jeszcze, jak dokładnie będzie wyglądała jego rola w drużynie. Jedno jest pewne – wyników już na pewno robił nie będzie.

Bezpośrednim spadkobiercą spuścizny Valverde jest Enric Mas. Kolarz z Majorki doskonale zna smak bycia liderem, posiadł już spore doświadczenie, a w końcówce tego sezonu udowodnił, że jest również dostatecznie dobrym sportowo, aby być najważniejszym kolarzem drużyny World Tour. 

Przeżywał bardzo trudny czas w Tour de France, ale po trzytygodniowym całkowitym odpoczynku od roweru, był w stanie odzyskać dobrą kondycję mentalną i świetnie przygotować się do Vuelty. Tam chyba po raz pierwszy obejrzeliśmy Masa atakującego, animującego wyścig oraz będącego w wysokiej formie od startu do mety. Te formę utrzymał do końca sezonu, czyli do „wyścigu spadających liści”, gdzie uległ tylko Tadejowi Pogačarowi. Po drodze wygrał Giro dell’Emilia, pokonując Słoweńca. Nie ma wątpliwości, że Mas wejdzie w sezon 2023 z wysokim morale. 

Jednak nie tylko on stoi za lepszą odsłoną Movistaru. Ivan Garcia Cortina wygrał Gran Piemonte, Alex Aranburu etap i klasyfikację generalną Tour du Limousin, a Ivan Sosa triumfował w oddalonym od Europy Tour de Langkawi. Zatem w lustrze ostatnich tygodni powinni u progu kolejnego sezonu przeglądać się kolarze Movistaru. Kto wie, czy jedyny hiszpański zespół z licencją World Tour nie wchodzi w nowy, lepszy etap swojej współczesnej historii. 

Od momentu ukazania się serialu „El Dia Menos Pensado” do Movistaru przylgnęła łatka chaotycznie zarządzanej drużyny, której kolarze nie są zgrani i patrzą głównie na czubek własnego nosa. Gołym okiem było to nie raz widać na wyścigach, kiedy to chociażby zaprzeczali ustalonej przez siebie taktyce. Wydaje się, że Unzué i spółka odrobili lekcje i wyciągnęli wnioski z popełnionych błędów. 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments