fot. Marta Wiśniewska / naszosie.pl

Zwycięstwo w Tre Valle Varesine oraz drugie miejsce w Giro dell’Emilia sytuuje Tadeja Pogačara w gronie głównych faworytów do zwycięstwa w tegorocznej edycji Il Lombardia, a tym samym obrony tytułu. Lider UAE Team Emirates spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej w Cavenago di Brianza, niedaleko Bergamo, skąd w sobotę wyruszy 116. edycja „wyścigu spadających liści”. 

Tadej Pogačar niewiele mówił o sobie. Powiedział, że czuje się dobrze, że jest w dobrej dyspozycji i że postara się o drugie w karierze zwycięstwo w wyścigu Il Lombardia. Z drugiej strony przyznawał, że jest wielu silnych rywali, z którymi trzeba będzie się zmierzyć.

– Myślę, że głównymi faworytami są Jonas [Vingegaard] i [Enric] Mas. Movistar od Vuelty jest bardzo mocny, co potwierdzili w jesiennych klasykach. Myślę, że Valverde także będzie chciał pojechać dobry wyścig. W jego przypadku nigdy nie można mówić nigdy

– mówił Pogačar, który o sile Masa przekonał się w Giro dell’Emilia, gdzie Hiszpan pokonał go okazał się mocniejszy od niego na podjeździe San Luca na rundach wokół Bolonii.

Przeważający na sali Włosi musieli zapytać go o Nibaliego, dla którego tegoroczny monument Il Lombardia będzie zakończeniem profesjonalnej kariery kolarskiej.

– Rzeczywiście smutno jest patrzeć, jak tacy kolarze kończą kariery. On był jednym z najbardziej zdumiewających kolarzy ostatnich lat. Pamiętam, jak wygrał Mediolan-San Remo oraz, jak prezentował się na brukowanym etapie Tour de France. Bardzo mi to wówczas zaimponowało. Ma za sobą wspaniałą karierę i miło jest dzielić z takimi kolarzami ważne dla nich momenty. Jutro z pewnością będzie wyjątkowy dzień

– przyznał Tadej Pogačar.

W niedzielę 9 października odbędą się gravelowe mistrzostwa świata. Fakt, że Słoweniec wygrał Strade Bianche zainspirowała do pytania o to, czy rozważał start w tej imprezie i czy w przyszłości chciałby spróbować jazdy po szutrach.

– Rozważałem start w gravelowych MŚ, ale miałem bardzo zajęty sezon, wiele wyścigów i nie mógłbym się dobrze przygotować. Poza tym wiedziałem, że mam start w Lombardii, więc tym bardziej komplikowało to sprawę. Ale w przyszłości na pewno rozważę możliwość startu w tej imprezie. Czemu nie? Gravel staje się teraz coraz bardziej popularny w kolarstwie, jest interesujący, a jeżdżąc na gravelu jest się bliżej natury. Różni się od kolarstwa szosowego i będę chciał spróbować tego w przyszłości. Strade jest jednak trochę inną imprezą niż gravelowe MŚ. Startujesz na innym rowerze i jedziesz po innej trasie, bardziej pagórkowatej, no i jest mniej odcinków gravelowych

– wyjaśniał „Pog”.

„Wyścig spadających liści” jest dla dwukrotnego zwycięzcy Tour de France ostatnim startem w sezonie. W pierwszą niedzielę listopada weźmie udział w wyścigu kolarskim Giro di Rigo, organizowanym przez Rigoberto Urana w Kolumbii. Także w tym południowoamerykańskim kraju spędzi wakacje.

– Miałem pojechać już w tamtym roku, ale nie mogłem. Tym razem mam czas i z przyjemnością to zrobię. Mam zamiar doświadczyć nowych przygód i pozwiedzać tereny wokół Medellin. Nie mogę się już tego doczekać

– zakończył Tadej Pogačar przed rundą pytań w języku słoweńskim.

Jeśli Tadej Pogačar wygrałby jutro Il Lombardia, to miałby trzeci monument w swoim dorobku.

Z Cavenago di Brianza Marta Wiśniewska

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments