fot. UCI

Łączony wyścig elity kobiet i orliczek zakończył się zwycięstwem Annemiek van Vleuten. Na podium obok ubranej w tęczę reprezentantki Holandii stanęły także Lotte Kopecky i Silvia Persico. Wśród pań do lat 23 medale zdobyły kolejno Niamh Fisher-Black, Pfeiffer Georgi oraz Ricarda Bauernfeind. Katarzyna Niewiadoma po bardzo aktywnej jeździe kończy wyścig na 8. miejscu.

Zmagania elity kobiet to był pierwszy wyścig podczas Mistrzostw Świata 2022, który opuścił Wollongong. Panie rywalizację zaczynały w Helensburgh i poprzez dość długi i płaski dojazd docierały do głównego miasta tych zawodów. Tam jednak nie wjeżdżały od razu na klasyczną rundkę z podjazdami pod Mount Ousley (0,7km; 6,7%) i Mount Pleasant (1,1km; 7,7%), albowiem najpierw czekało na nie okrążenie z najtrudniejszym wzniesieniem tej trasy – Mount Keira (8,7km; 5%). Dopiero po tej 34-kilometrowej rundzie zawodniczki elity kobiet wjeżdżały na znane już z rywalizacji juniorów, orlików i juniorek okrążenie w Wollongong, które na tę kategorię wiekową czekało 6-krotnie. Sumarycznie wychodził dystans 164,3km.

Na starcie zameldowała się 6-osobowa reprezentacja Polski w składzie Katarzyna Niewiadoma, Marta Lach, Karolina Kumięga i Agnieszka Skalniak-Sójka w elicie oraz dwie orliczki – Marta Jaskulska i Dominika Włodarczyk.

Z delikatnym, około 10-minutowym poślizgiem rozpoczęła się rywalizacja połączonej elity pań oraz orliczek. Warto przypomnieć, że w tym wyścigu stawką były 2 komplety medali – o pierwszy walczyło wszystkie 126 obecnych na starcie pań, o drugi zaś 36 z nich, bo właśnie tyle zawodniczek urodziło się w 2000 roku bądź później.

126, a nie 129 kolarek ruszyło, bowiem do rywalizacji nie przystąpiły Demi Vollering (Holandia) oraz siostry Christina i Kathrin Schweinberger (Austria) z powodu pozytywnych wyników testów na covid-19. Szczególnie wypadnięcie tej pierwszej było ważną informacją, bowiem 25-latka była jedną z głównych faworytek tego wyścigu.

Przez pierwsze kilometry oglądaliśmy bardziej piękne, nowe widoki aniżeli aktywną jazdę. Zdarzyło się co prawda kilka nieskutecznych ataków, ale peleton cały czas jechał w całości. Za nim zostało szybko parę najsłabszych pań, a w wyniku kraksy poszkodowana została z kolei Valerie Demey (Belgia).

Peleton przestał reagować na ataki po około 20km jazdy. Wówczas do przodu ruszyła najpierw Gladys Verhulst (Francja), następnie Nina Berton (Luksemburg) i Daryna Nahuliak (Ukraina), a później także Rebecca Koerner (Dania). Dość regularnie na czele głównej grupy meldowała się Agnieszka Skalniak-Sójka dedykowana do kontrolowana sytuacji.

Zdjęcie

Senną atmosferę przerwała dopiero wspinaczka pod Mount Keira (8,7km; 5%). Wcześniej złapano najpierw goniącą Dunkę, a następnie duet jadący za Francuzką, zaś podczas tego podjazdu skapitulować musiała także Gladys Verhulst. Co oczywiste to fakt, że tak długa trudność przyczyniła się do mocnego podzielenia się peletonu, acz nikt nie próbował specjalnie ataków tak daleko przed metą.

Już w Wollongong, na 110km do końca zmagań, do przodu ruszyły Julie Van de Velde (Belgia), siostra dzisiejszej złotej medalistki w juniorce Elynor Bäckstedt (Wielka Brytania) oraz Caroline Andersson (Szwecja).  Trójka zyskała szybko około minuty przewagi i dotarła do pokonywanej po raz pierwszy sekwencji Mount Ousley (0,7km; 6,7%) i Mount Pleasant (1,1km; 7,7%).

Zdjęcie
fot. UCI

Tam różnica między atakującymi a peletonem nieco spadła, a w kontrę ruszyła Aude Biannic (Francja). Gdy drugi raz przekraczano linię mety to trójka miała 32 sekundy nad goniącymi je kolarką oraz prawie półtorej minuty nad główną grupą, w której niestety brakowało jednej z Polek – Marta Lach traciła już wiele minut i dla niej było właściwie po wyścigu na te kilkadziesiąt kilometrów do mety.

Podczas drugiego przejazdu przez dwa podjazdy tempa swoich współtowarzyszek ucieczki nie wytrzymała Caroline Andersson. Tą złapała Aude Biannic i tak oto przed peletonem mieliśmy dwie dwójki. Różnice, głównie za sprawą reprezentacji Włoch, były jednak dość niewielkie, a Francuzka i Szwedka zostały złapane tuż po wjeździe na nowe okrążenie. Julie Van de Velde i Elynor Bäckstedt utrzymywały tam wówczas około 50 sekund przewagi.

Trzeci przejazd przez Mount Pleasant sprawił, że mieliśmy po ucieczce dnia. Niestety mocne przyspieszenie w peletonie zebrało żniwo w reprezentantkach Polski – odpadły Karolina Kumięga, Agnieszka Skalniak-Sójka i Marta Jaskulska, a zatem w peletonie zostały tylko Dominika Włodarczyk i Katarzyna Niewiadoma. Do mety nadal mieliśmy prawie 60km.

Natura nie znosi próżni, więc do przodu ruszyła Špela Kern (Słowenia). 32-latka zyskała jednak góra 15 sekund i po 10km jazdy przed główną grupą musiała uznać jej wyższość. W walce pozostawało z kilometra na kilometr coraz mniej zawodniczek, acz w peletonie nadal trzymało się wiele bardzo dynamicznych kolarek – m.in. Marianne Vos (Holandia), Elisa Balsamo i Silvia Persico (Włochy) czy Lotte Kopecky (Belgia).

Niestety na 42km przed metą kontakt z główną grupą straciła także Dominika Włodarczyk i tym samym Polskę w peletonie reprezentowała jedynie Katarzyna Niewiadoma. Problemy miała także broniąca tytułu Elisa Balsamo, acz Włoszki dbały o swoją liderkę i dociągały ją na zjazdach ponownie do grupy za każdym razem gdy ta miała chociażby najmniejsze chwile słabości.

35km przed metą, tuż przed linią mety, do przodu ruszyła Sarah Roy (Australia). Za jej plecami jechał jednak 50-osobowy peleton, który zdawał się mieć wszystko pod kontrolą. Gospodyni po paru minutach walczyła nie tylko ze sobą, ale i z aurą – zaczęło mocno wiać, a z nieba poleciały pierwsze krople deszczu. Na niebie pojawiła się po chwili symboliczna tęcza – panie mogły podnieść wzrok i przypomnieć sobie o co walczą.

Peleton złapał Australijkę u podnóża pokonywanych po raz przedostatni podjazdów pod Mount Ousley (0,7km; 6,7%) i Mount Pleasant (1,1km; 7,7%). Tam na atak zdecydowała się Katarzyna Niewiadoma, a po akcji Polki za jej plecami pozostało tylko kilkanaście zawodniczek. Ogromne problemy miały najszybsze zawodniczki, w tym broniąca tytułu Elisa Balsamo.

Po ataku naszej liderki nastąpiło lekkie rozluźnienie, ale po chwili poprawiła Liane Lippert (Niemcy). Jej przyspieszenie wytrzymała tylko Elisa Longo Borghini (Włochy), a z minimalną stratą jechały Katarzyna Niewiadoma, Cecilie Uttrup Ludwig (Dania) oraz Ashleigh Moolman-Pasio (RPA). Za ich plecami szalała Annemiek van Vleuten, ale wszystko zapowiadało się na to, że w gronie medalistek może zabraknąć jakiejkolwiek Holenderki.

19km przed metą czołową dwójkę złapała trójka z reprezentantką Polski, a za nimi z półminutową stratą jechał większy peleton. W nim niesamowicie mocno pracowała Ellen van Dijk (Holandia) na rzecz m.in. Marianne Vos. Tak dotarliśmy na koniec przedostatniej rundy, a sytuacja wyglądała następująco:

  1. Katarzyna Niewiadoma (Polska), Liane Lippert (Niemcy), Elisa Longo Borghini (Włochy), Cecilie Uttrup Ludwig (Dania), Ashleigh Moolman-Pasio (RPA)
  2. +0:20 – 22 zawodniczki
  3. +1:14 – 3 kolarki
  4. +1:39 – 9 zawodniczek

Tym samym jasno było widać, że walka o medale rozegra się między 27 paniami. Z przodu niestety współpraca nie układała się idealnie, bardzo mocno pracowała nasza reprezentantka, ale Elisa Longo Borghini, Cecilie Uttrup Ludwig i przede wszystkim Ashleigh Moolman-Pasio nie wkładały całego serca w swoje zmiany. To sprawiało, że różnica między czołówką a pogonią cały czas malała i na 13km przed metą wszystko się zjechało.

Zdjęcie
fot. UCI

Połączenie się grup sprawiło pewne rozluźnienie, które wykorzystać spróbowała Marlen Reusser (Szwajcaria). Posiadaczka dwóch medali z Wollongong (brąz w jeździe indywidualnej na czas i złoto w drużynówce) szybko zaczęła budować przewagę nad konkurentkami aż do momentu, gdy na pogoń zdecydowały się Włoszki. Peleton miał jednak wówczas już 15 sekund do samotnie pędzącej Szwajcarki.

Na Mount Ousley nie wydarzyło się zupełnie nic, ba, uciekająca zawodniczka jeszcze powiększyła swoją przewagę, a zatem ostatnią trudnością był pokonywany po raz szósty Mount Pleasant. Jako pierwsza ruszyła Cecilie Uttrup Ludwig, a za nią pomknęły praktycznie te same panie co rundę wcześniej. Piątka minęła Marlen Reusser, a za ich plecami Annemiek van Vleuten w genialnym stylu pracowała na rzecz Marianne Vos.

8km przed metą Katarzyna Niewiadoma, Liane Lippert, Elisa Longo Borghini, Cecilie Uttrup Ludwig i Ashleigh Moolman-Pasio miały kilkanaście sekund przewagi nad pogonią. Mokre zjazdy nie sprzyjały tej drugiej i zapowiadało się coraz mocniej na to, że to ta piątka podzieli między siebie medale w elicie kobiet. Z tyłu szalała Niamh Fisher-Black (Nowa Zelandia), która była jedyną orliczką w drugiej grupie, co gwarantowało jej tęczową koszulkę w kategorii do lat 23.

Niestety zapowiedzi zapowiedziami, a rzeczywistość rzeczywistością. Piątka znów nie pracowała tak mocno jak powinna i pogoń na 4km przed metą traciła już tylko kilka sekund do czołówki. Na 1100 metrów przed końcem do czołówki doszło 7 innych zawodniczek, a po chwili poprawiła Annemiek van Vleuten. Nikt nie chciał za nią pogonić i tym samym prawie 40-letnia Holenderka z połamanym łokciem pojechała po złoty medal. Srebro dla najlepszej na finiszu Lotte Kopecky (Belgia), brąz dla Silvii Persico (Włochy). Katarzyna Niewiadoma zafiniszowała po 8. miejsce.

W pierwszej grupie dojechała zwyciężczyni wśród orliczek i po złoty medal sięgnęła 12. na mecie Niamh Fisher-Black (Nowa Zelandia). 13 sekund później wpadły kolejne 4 panie do lat 23 – srebro dla 16. w elicie Pfeiffer Georgi (Wielka Brytania), brąz zawisł na szyi Ricardy Bauernfeind (Niemcy). 11. miejsce w tej kategorii zajęła Dominika Włodarczyk.

Wyniki wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet w ramach Mistrzostw Świata 2022:

guest
7 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Stefan
Stefan

Symboliczna tęcza… Oj, Jakubie, Jakubie…

giec
giec

To wszystko wyglądało jak prezent dla van Vleuten , trudno to wytłumaczyć jak piątka uciekinierek dwukrotnie marnowalo przewagę .

Alvaro
Alvaro

Trzeba przyznać że Annemiek załatwiła wszystkie panie jak profesor. A z innej beczki komentarz Szczęsnego…porażka.

Alvaro
Alvaro

Jeszcze jakby jutro Bala wygrał…

Stefan
Stefan

Tęcza na niebie jest par excellence autentyczna. Czy może być jednocześnie symboliczna?

Stefan
Stefan

Patrzcie, jak to jest: wszyscy trenują zawzięcie, a wygrywa Anemik…