fot. Getty Images

Po szóstym miejscu w wyścigu jazdy indywidualnej na czas Tadej Pogačar przygotowuje się do wyścigu ze starty wspólnego elity mężczyzn, który zostanie rozegrany w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu. Słoweniec obawia się, że treningi w środku tygodnia mogą zaburzyć mu złe warunki atmosferyczne.

Tadej Pogačar startował w jeździe indywidualnej na czas i finiszował szósty. Był 48 sekund wolniejszy od zaskakującego zwycięzcy – Tobiasa Fossa (Norwegia). Jak powiedział dziennikarzom po wyścigu, jest zadowolony z tego rezultatu.

– Jestem zadowolony z występu w jeździe indywidualnej na czas. To była dobra „czasówka” w moim wykonaniu. Dałem z siebie wszystko, ale oczywiście są rzeczy, które mógłbym poprawić. Z każdym rokiem staję się coraz lepszy w tej specjalności i jestem całkiem zadowolony z szóstego miejsca

– mówił „Pogi”, a dopytywany przez reporterów, co konkretnie mógłby poprawić, precyzował:

– Wszystko – tempo, pokonywanie zakrętów, jechanie na limicie i przygotowanie. Nie popełniłem żadnych błędów, ale mogłoby być lepiej. To motywuje mnie na przyszłość.

Pogačar przyleciał do Australii z Kanady, gdzie wygrał Grand Prix Montrealu. Po drodze pokonał kilka stref czasowych, dlatego pytano go również o to, czy nie dokuczał mu jet lag.

– Jet lag nie był dla mnie problemem. Byłem zbyt mocno skoncentrowany na wyścigu i nie myślałem o tym. W inne dni spałem po południu, co było trochę dziwne, ale gdy przyszło do wyścigu, to o wszystkim zapomniałem. Jeśli pojawia się adrenalina, ciało potrafi się bardzo szybko adaptować

– uzasadniał.

Lider reprezentacji Słowenii zna niezbyt optymistyczne prognozy pogody, które zapowiadają na środę i czwartek między innymi bardzo obfite opady deszczu. Obawia się on, że może mu to przeszkodzić w treningach.

– Zamierzam zrobić kilka długich treningów, dobrze się zregenerować i po prostu dobrze przygotować do tego wyścigu. Mam nadzieję, że nie przeszkodzi w tym pogoda, bo prognozy nie wyglądają dobrze. Trasa niezupełnie mi pasuje i to z pewnością będzie ciężki wyścig. Być może nie startujemy w najsilniejszym składzie, ale pomimo to mamy nadzieję na dobry wynik w tym wyścigu

– zakończył Tadej Pogačar.

Słowenia wystąpi w Wollongong w następującym składzie: Jan Tratnik, Jan Polanc, Domen Novek, David Per oraz Jaka Primozic. Wielkimi nieobecnymi są między innymi Primož Roglič oraz Matej Mohorič. Elita mężczyzn będzie miała do pokonania prawie 267 kilometrów i ponad 4 tys. metrów przewyższenia.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments