fot. Team BikeExchange - Jayco

Dla wielu zawodników drugi akt kanadyjskich zmagań – Grand Prix Cycliste de Montreal – będzie próbą generalną przed zbliżającymi się wielkimi krokami mistrzostwami świata. W gwiazdorskiej obsadzie nie zabraknie takich kolarzy, jak: Wout van Aert, Tadej Pogačar, Michael Matthews, Benoit Cosnefroy czy Adam Yates.

Trasa

Drugi kanadyjski klasyk, wchodzący w skład UCI World Tour, będzie odbywał się na niewiele ponad 12-kilometrowej, krętej rundzie na terenie Uniwersytetu Montrealskiego, rozpoczynającej się i kończącej na Avenue du Parc. W pierwszej części okrążenia zawodnicy będą podjeżdżali pod Côte Camillien-Houde (1,8 km; 8%) – najcięższy podjazd na całej rundzie. Następnie, po krótkim wypłaszczeniu, czeka ich Côte de Polytechnique (780 m; 6%), którego nachylenie miejscami osiąga dwucyfrowe wartości. W końcowej części rundy ulokowano nową ściankę – Pagnuelo (535 m; 7,5%). Meta zlokalizowana będzie na wspomnianym już wcześniej podjeździe pod Avenue du Parc (560 m; 4%).

Kolarze pokonają montrealską rundę 18 razy.

Pogoda

Ciepło i słonecznie – termometry w Montrealu będą pokazywały dziś około 27 stopni Celsjusza.

Możliwe scenariusze rozegrania wyścigu

Wyścigi rozgrywane na rundach zawsze mają w sobie pewien element nieprzewidywalności. Wszyscy dokładnie wiedzą, w których momentach można zaatakować i trzeba być szczególnie czujnym, bo nie wiadomo, kiedy grupa może się porwać. Można jednak spodziewać się, że na końcowych okrążeniach tempo będzie bardzo wysokie, a liczba kolarzy w peletonie będzie zmniejszała się z rundy na rundę.

Do ataków z pewnością będzie dochodzić na najdłuższym podjeździe – Côte Camillien-Houde – gdzie szczególnie aktywni mogą być zawodnicy dobrze czujący się w górach, licznie zgromadzeni na liście startowej kanadyjskiego wyścigu. Przyspieszeń można też oczekiwać na stromym fragmencie Côte de Polytechnique, a na ostatnich rundach także na ściance Pagnuelo, gdzie wielu kolarzy może myśleć o przeprowadzeniu ataku ostatniej szansy.

W ostatnich latach ani razu Grand Prix Cycliste de Montreal nie zakończył się solowym dojazdem do mety i tym razem również najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest kilku- bądź kilkunastoosobowy finisz na Avenue du Parc, w którym zmierzą się górale i puncherzy.

Faworyci

Lista startowa Grand Prix Cycliste de Montreal, podobnie jak w przypadku piątkowego wyścigu w Quebecu, jest imponująca i obfituje w nazwiska, które za kilkanaście dni powalczą o tęczową koszulkę w Australii. W tym gronie jest Wout van Aert (Jumbo-Visma), pod którego trasa kanadyjskiej imprezy wydaje się skrojona. Spójrzmy prawdzie w oczy – w zasadzie każda trasa wydaje się skrojona pod Belga. Niesamowity Wout przyjechał do Kanady szlifować formę przed mistrzostwami świata, ale nikt nie powiedział, że nie może zrobić tego przy okazji wygrywając worldtourowy wyścig.

Niedawno uplasował się on na czwartej pozycji w Grand Prix Cycliste de Quebec, a trzeba zaznaczyć, że był to wyścig łatwiejszy od dzisiejszego, co powinno działać na korzyść Belga. Może mieć jednak pewne trudności, ze względu na brak odpowiedniego wsparcia w końcówce. Mimo tego, Wout van Aert wielokrotnie znajdował się już w takiej sytuacji i potrafił poradzić sobie w niej wzorowo.

Skoro trasa wyścigu w Montrealu będzie wymagająca, to należy wspomnieć też o Tadeju Pogačarze (UAE Team Emirates), który również spokojnie przygotowuje się do mistrzostw świata. Z tego powodu nie będzie zaskoczeniem, jeśli nie włączy się on w walkę o zwycięstwo, jednak trzeba zaznaczyć jego obecność na starcie. Jeśli tylko Słoweniec postawił sobie za cel zwycięstwo w dzisiejszym wyścigu, z pewnością będzie starał się go jak najbardziej utrudnić licznymi atakami i przyspieszeniami, w czym mogą pomóc mu między innymi: Diego Ulissi, Davide Formolo, Alessandro Covi czy George Bennett.

Sięgnięcie po zwycięstwo nie będzie jednak bułką z masłem – o powodzeniu samotnego odjazdu, nawet jeśli mówimy tu o Tadeju Pogačarze, będzie w Montrealu bardzo ciężko, a finisz z kilkuosobowej grupy zawsze obarczony będzie ryzykiem.

Poza wymienioną wyżej dwójką, z dobrej strony może pokazać się też Benoit Cosnefroy (AG2R Citroen Team), który w piątek zachwycił udanym atakiem w końcówce. Francuz dobrze czuje się w wymagającym terenie i jeśli tylko zdoła wytrzymać tempo na krótkich ściankach, z pewnością będzie chciał włączyć się w walkę o końcowe zwycięstwo. Należy też wspomnieć o innym kolarzu francuskiej formacji – Gregu van Avermaecie – który jest ostatnim triumfatorem Grand Prix Cycliste de Montreal. To, że będzie dziś walczył o obronę tytułu, jest jednak mało prawdopodobne.

Oprócz Tadeja Pogačara, komu jeszcze może zależeć na wysokim tempie na podjazdach? W tym gronie z pewnością znajdzie się dynamiczny Pello Bilbao (Bahrain – Victorious), który przed kanadyjską kampanią bardzo dobrze radził sobie w wyścigach na Starym Kontynencie, plasując się w czołówce Deutschland Tour i Tour de Pologne. Aktywnie mogą pojechać też francuscy górale – David Gaudu (Groupama-FDJ) i Romain Bardet (Team DSM) – którzy w przypadku kilkuosobowego finiszu również nie muszą być skazani na porażkę, a także Adam Yates (INEOS Grenadiers).

Oprócz walki o zwycięstwo w Grand Prix Cycliste de Montreal, wielu zawodników będzie liczyło na zdobycie punktów do rankingu UCI. Szczególnie aktywnej jazdy można spodziewać się po Rubenie Guerreiro i Alberto Bettiolu z EF Education-EasyPost, którzy pokazali się z dobrej strony w Quebecu, a także po Michaelu Matthewsie (Team BikeExchange – Jayco), który zawsze błyszczy w kanadyjskich klasykach.

Kandydatów do zajęcia wysokich pozycji jest wielu – warto wspomnieć też między innymi o takich kolarzach, jak: Mikkel Honore, Mauri Vansevenant (Quick-Step Alpha Vinyl), Patrick Konrad (BORA-hansgrohe) czy Warren Barguil (Team Arkea Samsic).

Mój typ

Wout van Aert.

Transmisja

Grand Prix Cycliste de Montreal będzie transmitowany na antenie Eurosport 2 od godziny 21.00 (w Playerze/GCN+ od 16.00).

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments