Tadej Pogacar / Giro d'Italia 2024 / RCS Sport

Tadej Pogačar intensywnie przygotowuje się do Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024. W ramach ostatnich sprawdzianów Słoweniec zawitał do Kanady, gdzie zajął 7. miejsce w Grand Prix Cycliste de Québec oraz wygrał Grand Prix Cycliste de Montréal.

Po zwycięstwach w Giro d’Italia i Tour de France Tadej Pogačar odpuścił sobie całkowicie ściganie na niemal 2 miesiące omijając m.in. Igrzyska Olimpijskie w Paryżu. Wszystko za sprawą tego, że 25-letni Słoweniec bardzo marzy o złotym medalu mistrzostw świata, a tegoroczne trasy w Zurychu zdają się mu bardzo odpowiadać. W ramach przygotowań kolarz UAE Team Emirates pojechał przepalić nogę w Kanadzie.

W piątek Tadej Pogačar poczekał na finisz, czyli jedną z opcji jak rozstrzygnąć może się rywalizacja w Zurychu, a to sprawiło, że w Grand Prix Cycliste de Québec zajął „dopiero” 7. miejsce. 2 dni później przyszedł czas na test ataku z daleka – podczas Grand Prix Cycliste de Montréal Słoweniec ruszył na 23 kilometry przed metą, czyli mniej więcej z takiego dystansu, jaki będzie dzielił ostatni stromy podjazd od zakończenia zmagań w Zurychu. Ten test wyszedł już śpiewająco, a 25-latek pewnie wygrał worldtourowe zmagania w Montréalu.

Fajnie było się tutaj ścigać. Zespół wykonał świetną robotę. Dokładnie tak chcieliśmy rozegrać ten wyścig, więc ekipie należą się brawa. Nie mógłbym tego zrobić bez zespołu. Moje nogi też były bardzo dobre. Jestem bardzo zadowolony ze zwycięstwa na trudnej trasie. To dodaje mi energii i pewności siebie na nadchodzące dwa tygodnie. Naprawdę nie mogę się doczekać Mistrzostw Świata. Najpierw polecę jednak jeszcze do Słowenii. Tam potrenuję i gotowy udam się do Zurychu

— przyznawał Tadej Pogačar.

Wielu zastanawia się czy 25-letni Słoweniec faktycznie sięgnie po tytuł mistrza świata. W Zurychu z pewnością nie będzie o to tak łatwo jak o zwycięstwo w Kanadzie, a jego najgroźniejszymi rywalami będą prawdopodobnie Remco Evenepoel oraz Marc Hirschi. Jak to jednak na mistrzostwach świata bywa gwiazd na starcie będzie zdecydowanie więcej.

Poprzedni artykułMistrzostwa Europy 2024: Belgowie w euforii po domowym triumfie w elicie [wypowiedzi]
Następny artykułMistrzostwa Europy 2024: Tabela medalowa tegorocznej edycji oraz wszech czasów
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Andrzej
Andrzej

Łatwo mi wyobrazić sobie scenariusz, w którym Remco jedzie na kole Tadeja, Roglič atakuje, nikt oprócz Evenepoela i Pogačara nie jest w stanie za nim pojechać ale Belg zbytnio skupił się na pilnowaniu młodszego Słoweńca i przegapią atak tego starszego. Potem klasyczne czarowanie i Primož Roglič zostaje mistrzem świata.