Itzulia Basque Country
Itzulia Basque Country / Charly Lopez

77. edycja wyścigu Vuelta a España pozostawi w czwartek Kraj Basków za plecami, by w kolejnych dniach coraz mocniej przecierać zielone doliny i nieznane ścieżki Gór Kantabryjskich. W końcówce 6. odcinka uczestnicy hiszpańskiego wielkiego touru zmierzą się na debiutującym na jego trasie Pico Jano, który będzie pierwszym finiszem na podjeździe tegorocznej edycji imprezy.

Czwartek w ostatnim wielkim tourze sezonu to przecieranie mniej znanych ścieżek w Kantabrii i pierwszy finisz na podjeździe tej edycji wyścigu. Tego dnia kolarze pokonają 180 kilometrów z Bilbao do San Miguel de Aguayo, gdzie wspinać się będą na debiutujący na trasie Vuelty podjazd pod Pico Jano (12,6 km, śr. 6,55%).

Na trasie 6. etapu imprezy, która po wyjeździe z największego miasta Kraju Basków celowo wiedzie mniej uczęszczanymi szosami w kierunku Kantabrii, przeszkód rzecz jasna będzie więcej. Niekategoryzowane wzniesienie rozpoczynające się na 30. kilometrze pomoże wyłonić skład odjazdu dnia, a w dalszej części czwartkowego odcinka uczestnicy wyścigu zmierzą się z premiowanymi Puerto de Alisas (8,7 km, śr. 5,8%) i wartym szczególnej uwagi Collada de Brenes (6,8 km, śr. 8,2%). Choć sam profil na to nie wskazuje, złożą się one na sumę przewyższenia wynoszącą aż 4120 metrów.

Podobnie jak w środę, na przedostatnim podjeździe obok punktów do klasyfikacji górskiej dostępne będą bonifikaty czasowe. W sprzyjających okolicznościach mogą chcieć po nie sięgnąć kolarze celujący w wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej, choć niezależnie od sytuacji najmocniejsze drużyny wyścigu powinny być zainteresowane podkręceniem tam tempa.

Finałowy Pico Jano (12,6 km, śr. 6,55%) w liczbach nie wygląda najgroźniej, ale wzniesienie podzielić można na dwie równej długości części, z których ta otwierająca wspinaczkę jest zdecydowanie trudniejszą. Jeśli więc ktokolwiek planuje atak na tak wczesnym etapie rozgrywania imprezy, co w przypadku Vuelty wcale nie jest absurdalnym pomysłem, nie powinien zbyt długo zwlekać.

Nie jest to podjazd, na którym można wygrać cały wyścig lub go przegrać, ale powinien on posłużyć jako bardzo realistyczny przegląd aktualnej dyspozycji faworytów.

Oto, co na temat 6. etapu 77. edycji Vuelta a España napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 6, 25 sierpnia: Bilbao – Ascensión al Pico Jano. San Miguel de Aguayo (180 km)

W czwartek 77. edycja wyścigu Vuelta a España porzuci Kraj Basków na rzecz równie zielonej Kantabrii, ale kredytobiorcy mogą odetchnąć z ulgą – tym razem obejdzie się bez wizyty w Santander. Rozegrany zostanie za to pierwszy finisz na podjeździe ostatniego wielkiego touru sezonu, choć przyznać trzeba, że na tle brutalnych wzniesień Gór Kantabryjskich wspinaczka na nowy Pico Jano (12,6 km, śr. 6,55%) wypada relatywnie blado. Czy wystarczy, by odsiać zawodników, którzy już w tak wczesnej fazie rozgrywania imprezy powinni skoncentrować się na łowieniu etapów? Prawdopodobnie tak, a ich zdystansowaniu sprzyjać będą strome sekcje na pierwszych kilometrach podjazdu.

Tego dnia uczestnicy Vuelty pokonają 180 kilometrów, 4120 metrów przewyższenia i trzy premiowane wzniesienia: Puerto de Alisas (8,7 km, śr. 5,8%), Collada de Brenes (6,8 km, śr. 8,2%) i wspomniany Pico Jano.

Collada de Brenes (6,8 km, śr. 8,2%)

Pico Jano (12,6 km, śr. 6,55%)

Pogoda

Przyszło ochłodzenie, które oznacza, że temperatura powietrza sięgnie w czwartek 22 stopni Celsjusza w dolinach, a na podjazdach będzie jeszcze chłodniej. Ponownie możliwe jest wystąpienie opadów, które uczynić mogą potencjalnie niebezpiecznymi zjazdy.

Faworyci

W innych okolicznościach powinien to być etap dla pretendentów do wysokich miejsc w klasyfikacji generalnej, ale Groupama-FDJ za sterami peletonu to dostatecznie dobry powód, by w czwartek wybrać się w górę szosy.

Zainteresowani powzięciem tego rodzaju akcji mogą być Rein Taaramae (Intermarche-Wanty-Gobert), Santiago Buitrago, Gino Maeder (Bahrain Victorious), Jay Vine (Alpecin-Deceuninck), Alexey Lutsenko (Astana Qazaqstan), Esteban Chaves (EF Education-EasyPost), Jaakko Hanninen (AG2R Citroen), Jesus Herrada (Cofidis), Carl Fredrik Hagen (Israel-Premier Tech), Maxim Van Gils, Kamil Małecki (Lotto Soudal), Carlos Verona (Movistar), Ilan Van Wilder (Quick-Step Alpha Vinyl), Juan Pedro Lopez (Trek-Segafredo) czy Jan Polanc (UAE Team Emirates).

Dodatkowe pytanie konkursowe brzmi, czy z 2-sekundowej straty Freda Wrighta w klasyfikacji generalnej cokolwiek spróbuje wyczarować Bahrain Victorious. Na papierze jest to odcinek zdecydowanie zbyt trudny dla 23-letniego Brytyjczyka i będzie on pilniej strzeżony przez Groupamę niż ich własny lider, ale zauważyć trzeba, że znajduje się on obecnie w życiowej formie.

Inną opcją dla francuskiej ekipy jest wysłanie w górę szosy Thibauta Pinota (Groupama-FDJ). Stawianie na jego triumf jest zazwyczaj bardzo ryzykowne, ale przegrany również zwolni swoich kolegów z pracy.

Gdyby natomiast doszło w końcówce do tylko jednego wyścigu, finałowy podjazd jest idealny dla Primoza Roglica (Jumbo-Visma), którego bardzo trudno jest pokonać w tego rodzaju sprincie.

Będzie to również ważna próba dla Remco Evenepoela (Quick-Step Alpha Vinyl), który jak dotąd wypada dość blado zważywszy, że jest to najbardziej odpowiadająca jego predyspozycjom część tegorocznej Vuelty. Później, pominąwszy odcinek jazdy indywidualnej na czas, młody Belg najprawdopodobniej zostanie zepchnięty do defensywy przez znacznie lepszych od siebie górali, więc warto byłoby pomyśleć o stworzeniu większego buforu w sprzyjającym mu terenie.

Wnioskując na podstawie wcześniejszych wydarzeń na trasie tegorocznej Vuelty, dobry występ w czwartek powinni również odnotować Enric Mas (Movistar), Ben O’Connor (AG2R Citroen), Jay Hindley, Wilco Kelderman (Bora-hansgrohe), Pavel Sivakov i Carlos Rodriguez (INEOS Grenadiers).

 

Vuelta a España 2022: zapowiedź całego wyścigu
Vuelta a España 2022: plan transmisji telewizyjnych

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments