fot. Dariusz Krzywański

Gdzieś w tle głośniejszych rywalizacji rozgrywały się także zawody tandemów. Po złoty medal, nie pierwszy w swojej kolekcji, sięgnął Piotr Kołodziejczuk i jego pilot Marcin Białobłocki. 38-latek dzień wcześniej rywalizował w elicie mężczyzn, którą ukończył na 5. miejscu.

Tandem reprezentujący Olszyński Klub Sportowy „Warmia i Mazury” wygrał bardzo pewnie – druga drużyna straciła do nich ponad 5 minut na 23 kilometrach. Tym samym można powiedzieć, że duet ten obronił mistrzostwo Polski, choć tym razem mógł się cieszyć ze złotych medali. Dlaczego? Rok temu pokonali ich Marcin Polak i Michał Ładosz – ten pierwszy został niedawno uznanym winnym przyjmowania dopingu, a zatem ich wynik z zeszłorocznego czempionatu został skreślony.

Jak oceniacie mistrzostwa i trasę?

[Marcin wyraźnie wskazywał na Piotra podkreślając, że to jego sukces] Start udany, wygraliśmy z przyzwoitą przewagą, konkurencja była, jest. Pogoda dopisała, trasa dobrze zorganizowana – nic dodać, nic ująć.

Można powiedzieć, że obroniliście tytuł. Otrzymaliście złote medale za zeszły rok?

Jeszcze nie, ale miejmy nadzieję, że to zostanie załatwione.

Jutro też spodziewacie się złotego medalu?

Tak, a dalej czeka na nas w sierpniu Puchar Świata i tydzień później Mistrzostwa Świata rozgrywane w Kanadzie.

Daleka wyprawa przed Wami. Jak udaje się finansować taki sport? Kto Was wspiera? Zapewne nie jest z tym łatwo…

Dokładnie tak. Jest czasem ciężko, ale ubiera nas Prinzwear, a poza tym cały czas poszukujemy sponsorów, żeby to ogarnąć, bo kadra niestety wszystkiego nie zapewnia.

I na koniec – komu dziękujecie?

Wszystkim, którzy nam tu pomagają, wspierają, bo wiadomo, że na sukces pracuje wiele osób, ja mam tych przewodników kilku, Marcin mi pomaga i to jego zasługa, ale wiadomo, że w przygotowaniach zawodnika bierze udział wiele osób. Dziękuję im za to. Za treningi, za zgrupowania… Nie chciałbym nikogo pominąć, ale to dla mnie wiele znaczy.

Rozmawiał Jakub Jarosz

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments