Criterium du Dauphine

Już dziś rozpocznie się 74. edycja wyścigu Critérium du Dauphiné, uznawanego za największy sprawdzian przed Tour de France. Chociaż najpoważniejsi pretendenci do tytułu w Wielkiej Pętli unikają swojego towarzystwa jak ognia, impreza zachowuje tożsamość, tradycyjnie proponując interesujący przebieg trasy i garść nieco mniej mainstreamowych podjazdów. Przed nami więc osiem pełnych wzlotów i upadków dni, które uświetnią wizyty w Gap i Vaujany oraz wspinaczka na Col du Galibier i Col de la Croix de Fer.

Jeszcze do niedawna znany pod nieco inną nazwą i sponsorowany przez dziennik z siedzibą w Grenoble, Critérium du Dauphiné przebiegał według utartego schematu: wyścig otwierał krótki prolog, po którym rozgrywane były etapy dedykowane sprinterom, dłuższa jazda indywidualna na czas oraz dwa lub trzy etapy z finiszami ulokowanymi na podjazdach.

Przejęcie organizacji wyścigu przez ASO wiele zmieniło w tym aspekcie, a ostatnie lata były okresem przeprowadzania różnorodnych eksperymentów. Prolog pojawiał się i znikał, podobnie jak etap jazdy indywidualnej na czas, etapy dedykowane sprinterom szybko ustąpiły miejsca tym o bardziej pagórkowatej trasie, a blok górskich etapów został rozbity. Najnowszą tradycją stało się również odwiedzanie rzadziej uczęszczanych podjazdów, które będą pokonywane podczas rozgrywanej w tym samym roku lub jednej z najbliższych edycji Tour de France. Pozornie prosty trik, który w kombinacji z optymalnej trudności i różnorodności trasą oraz korzystnym miejscem w kalendarzu skutecznie zachęca największe gwiazdy peletonu do udziału w imprezie.

74. edycję wyścigu Critérium du Dauphiné uświetnią między innymi Primoz Roglic (Jumbo-Visma), Brandon McNulty (UAE Team Emirates), Jones Vingegaard (Jumbo-Visma), Enric Mas (Movistar), Jack Haig (Bahrain Victorious), Wilco Kelderman (Bora-hansgrohe) i Ben O’Connor (AG2R Citroen).

Trasa
Etap 1, 5 czerwca: La Voulte-sur-Rhône > Beauchastel(191,8 km)

Zbyt łatwy dla liderów na klasyfikację generalną, zbyt trudny dla sprinterów. Takie pierwsze wrażenie robi etap, który otworzy 74. edycję wyścigu Critérium du Dauphiné. Licząca 191,8 kilometra trasa z La Voulte-sur-Rhône do Beauchastel zawiera 2472 metry przewyższenia, a znaczna część tego dystansu pokonana zostanie na 62-kilometrowej rundzie, przez którą peleton przejedzie dwukrotnie. Połączone w jedną wspinaczkę Cote du Chambon du Bavas i Col du Mulin a Vent mogą okazać się zbyt dużą przeszkodą dla sprinterów, nawet jeśli szczyt wzniesienia dzieli od linii mety ponad 30 kilometrów.

Warto przy okazji zwrócić uwagę na nazwę wspomnianej przełęczy – nie ulega wątpliwości, że „młyny wiatrowe” mają co robić tuż ponad doliną Rodanu.

Etap 2, 6 czerwca: Saint-Péray > Brives-Charensac (169,8 km)

Również poniedziałkowy odcinek, na którym kolarze pokonają 169,8 kilometra i 2956 metrów przewyższenia, należy do zagadkowych. Jeszcze więcej wspinaczki skumulowane na krótszym dystansie może sprawić, że sprinterzy kolejny raz znajdą się w opałach – tym bardziej, że chociaż na pierwszy plan wysuwa się pokonywany tuż za półmetkiem Col de Mezilhac (11,6 km, śr. 4.1%), kres marzeniom najszybszych uczestników Critérium du Dauphiné może w rzeczywistości położyć ledwie zauważalny Cote de Rohac (1,2 km, śr. 5.0%).

Etap 3, 7 czerwca: Saint-Paulien > Chastreix-Sancy (169 km)

Wtorkowy etap francuskiego wyścigu wygląda imponująco na przeskalowanym profilu, ale w rzeczywistości jest znacznie łatwiejszy. 2707 metrów przewyższenia i finałowy podjazd do Chastriex-Sancy (6,2 km, śr. 5.6%) nie mogą zweiastować kłopotów dla kolarzy, którzy przygotowują się do walki o klasyfikację generalną Tour de France. Tego dnia zobaczymy więc albo mobilizację specjalistów od imprez jednodniowych w ucieczce, albo dynamiczny pojedynek liderów z puncheurami w końcówce. Drugi scenariusz jest o tyle prawdopodobny, że Primoz Roglic bardzo lubi angażować się w tego typu potyczki.

Etap 4, 8 czerwca: Montbrison > La Bâtie d’Urfé (31,9 km)

32 kilometry jazdy na czas to więcej, niż miało tegoroczne Giro d’Italia. Jest to jednak konieczne, by pozwolić uczestnikom wyścigu sprawdzić się przed olbrzymim wyzwaniem w tym zakresie, jaki czeka ich podczas tegorocznej Wielkiej Pętli. Zaledwie 96 metrów przewyższenia oznacza, że trasa jest zupełnie płaska, a zwycięzców tego odcinka upatrywać trzeba wśród najsilniejszych specjalistów w jeździe na czas. Nie ulega też wątpliwości, że etap ten znacząco wpłynie na ostateczny kształt klasyfikacji generalnej Critérium du Dauphiné, a różnice czasowe pomiędzy bardziej i mniej wszechstronnymi liderami będą ogromne.

Etap 5, 9 czerwca: Thizy-les-Bourgs > Chaintré (162,3 km)

Dopiero w czwartek rozegrany zostanie odcinek, który nie powinien wypaść z rąk sprinterom, nawet jeśli umiejscowienie ostatniego podjazdu – Cote de Mont Brison (1,8 km, śr. 4.9%) – 14 kilometrów od mety może wywołać małą nerwowość.

Etap 6, 10 czerwca: Rives > Gap (196,4 km)

Często pojawiające się na trasie Tour de France Gap jest rajem harcowników, ale nie ma pewności, czy tak samo stanie się podczas 6. etapu Critérium du Dauphiné. Pokonywane w pierwszej części dystansu Cote de Sainte-Eulalie-en-Royans (2,1 km, śr. 4.2%), Cote des Grands Goulets (5,8 km, śr. 3.9%) i Col de Rousset (6,6 km, śr. 5.1%) z pewnością pomogą skompletować właściwy skład odjazdu dnia, ale łatwa końcówka piątkowego odcinka daje również spore nadzieje sprinterom.

Etap 7, 11 czerwca: Saint-Chaffrey > Vaujany (134,8 km)

Sobota jawi się jako wielka batalia o przodownictwo w klasyfikacji generalnej, a na trasie liczącej 134,8 kilometra kolarzy czeka aż 3828 metrów wspinaczki. Na pierwszy plan tego dnia wysuwają się ikoniczne Col du Galibier (23,1, śr. 5.1%) z Col du Telegraphe (pokonywane w przeciwnym do „klasycznego” kierunku, a więc przez Col du Lautaret) oraz Col de la Croix de Fer (29 km, śr. 5.2%), podczas gdy finał rozegrany zostanie na podjeździe do Vaujany (5,8 km, śr. 7.2%).

Etap 8, 12 czerwca: Saint-Alban-Leysse > Plateau de Salaison (138,8 km)

74. edycję Critérium du Dauphiné zwieńczy jeszcze jeden krótki, górski odcinek. W niedzielę na dystansie 138,8 kilometra uczestnicy wyścigu pokonają 3782 metry przewyższenia, a w menu znajdują się Col de Plainpalais (8,9 km, śr. 6.6%), Col de Leschaux (8,0 km, śr. 4.3%), Col de la Colombiere (11,9 km, śr. 5.7%) i finałowy podjazd na Plateau de Solaison (11,4 km, śr. 8.9%).

Faworyci

W sytuacji, kiedy najwięksi pretendenci do tytułu w Tour de France unikają siebie nawzajem jak ognia, Critérium du Dauphiné nie jest wymianą ciosów, ale sprawdzianem pisanym korespondencyjnie. W tym roku jednak sprawdzianem bardzo potrzebnym po tym, jak Primoz Roglic (Jumbo-Visma) wyczerpał swój limit zgłoszonych nieprzygotowań.

Nie mając równego sobie przeciwnika, 32-letni Słoweniec stanie na starcie francuskiego wyścigu w roli klarownego faworyta, wspierany przez bardzo mocny skład Jumbo-Visma z Jonasem Vingegaardem, Woutem van Aertem, Tiejsem Benootem i Stevenem Kruijswijkiem. Najistotniejsze będzie pytanie, czy Roglic zażegnał już problemy zdrowotne, które trapiły go w pierwszej części sezonu, ale warto również obserwować formę Vingegaarda i Van Aerta, ponieważ podczas nadchodzącej Wielkiej Pętli będą oni mieli istotne role do odegrania.

Nieźle wygląda Bahrain Victorious z Damiano Caruso i Jackiem Haigiem, nawet jeśli wsparcie w górach w osobach Dylana Teunsa i Luisa Leona Sancheza ocenić trzeba jako zaledwie dostateczne.

Podczas gdy Tadej Pogacar kolejny już raz wybiera mniej klasyczną ścieżkę przygotowań, na czele UAE Team Emirates w Critérium du Dauphiné stanie Brandon McNulty. Dla Amerykanina będzie to ważny sprawdzian formy, ponieważ w większości tegorocznych wyścigów nie potrafił on nawiązać do wyników, które wywalczył w styczniu na Majorce. Drugą kartą drużyny ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich będzie świetny w niedawnym Tour de Romandie Juan Ayuso, podczas gdy wsparcia liderom udzielać ma doświadczony George Bennett.

Bora-hansgrohe stawia na dość rzadko spełniających oczekiwania Patricka Konrada i Matteo Fabbro, ale po spektakularnym Giro d’Italia nie wypada kwestionować ich decyzji. Tym bardziej, że asem w rękawie może się okazać Wilco Kelderman, który już w przeszłości potrafił w ten sposób skutecznie wykorzystywać formę zbudowaną podczas wielkiego touru.

Formalnie tytułu sprzed roku bronić będzie drużyna INEOS Grenadiers, choć trudno dopatrzeć się w ich szeregach realnego potencjału, który pozwoliłby to uczynić. W przeciwieństwie do wielu składów wystawionych na Critérium du Dauphiné, pomoc w osobach Michała Kwiatkowskiego, Filippo Ganny, Andreya Amadora i Eddiego Dunbara jest najwyższej klasy, ale na szczycie tej listy brakuje lidera, który byłby zdolny wykończyć ich pracę. Żaden z tegorocznych wyników Tao Geoghegana Harta nie powinien napawać przesadnym optymizmem, może więc włodarze brytyjskiej ekipy liczą, że zwycięzcę Giro d’Italia sprzed niespełna dwóch lat zainspirują niedawne wyczyny Jaia Hindleya?

Czarnym koniem francuskiej etapówki może się natomiast okazać Ben O’Connor (AG2R Citroen), którego forma stopniowo, ale sukcesywnie wzrastała w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Kolejny raz zaskoczyć jest w stanie również Enric Mas (Movistar), choć podejrzewam, że wracający po dość długiej przerwie Hiszpan nie zaprezentuje jeszcze swojej najwyższej dyspozycji.

Warto też obserwować poczynania Davida Gaudu, Michaela Storera (Groupama-FDJ), Tobiasa Johannessena (Uno-X), Jana Hirta, Louisa Meintjesa (Intermarche-Wanty-Gobert) i Marka Paduna (EF Education-EasyPost), choć z zastrzeżeniem, że kres ich większym ambicjom może położyć etap jazdy indywidualnej na czas.

Wyścig Critérium du Dauphiné 2022 rozgrywany będzie od 5 do 12 czerwca.

Transmisje dostępne będą każdego dnia na kanale Eurosport 1 i 2 oraz w Playerze.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments