Foto: Giro d'Italia

Jan Hirt (Intermarchè-Wanty-Gobert) wygrał po pięknej walce szesnasty etap Giro d’Italia. Liderem pozostał Richard Carapaz (INEOS Grenadiers). 

Po ostatnim dniu przerwy w Giro d’Italia dziś na kolarzy czekał bardzo trudny, długi odcinek rozpoczynający się w Salò, a kończący się w Aprice. 5268 metrów przewyższenia, a po drodze Goletto di Cadino, Passo del Mortirolo i Valico di Santa Cristina – więcej dodawać nie było trzeba.

Od samego początku mieliśmy wiele prób ataków. Najpierw na czele pojawiła się grupka, w której jechali: Mathieu van der Poel (Alpecin-Fenix), Nans Peters (AG2R Citroën Team), Pascal Eenkhoorn (Jumbo-Visma), Thomas De Gendt (Lotto Soudal), Mark Cavendish (Quick-Step Alpha Vinyl Team) i Christopher Juul-Jensen (Team BikeExchange – Jayco).

Jeszcze przed rozpoczęciem podjazdu pod Goletto di Cadino (19,9 km, śr. 6,2%, max. 12%) peleton mocno się podzielił, a z pierwszej ucieczki odpadali poszczególnie kolarze. Na początku wzniesienia w czołówce jechała już bardzo duża grupa, a z tyłu mocno pracowali zawodnicy INEOS Grenadiers.

W nowej ucieczce kręcili: Pascal Eeenkhoorn i Koen Bouwman (obaj Jumbo-Visma), Sylvain Moniquet (Lotto Soudal), Filippo Zana (Bardiani-CSF-Faizanè), Simon Yates (BikeExchange-Jayco), Guillaume Martin (Cofidis), Mattia Bais (Drone Hopper-Androni Giocattoli), Dario Cataldo i Giulio Ciccone (obaj Trek-Segafredo), Lennard Kämna i Wilco Kelderman (obaj Bora-hansgrohe), Lorenzo Fortunato (Eolo-Kometa), Alejandro Valverde (Movistar), Thymen Arensman i Chris Hamilton (obaj Team DSM), Hugh Carthy (EF Education-Easy Post), Mauri Vansevenant (Quick-Step Alpha Vinyl), Jan Hirt i Lorenzo Rota (obaj Intermarchè-Wanty-Gobert), Davide Formolo (UAE Team Emirates) i Wout Poels (Bahrain Victorious).

Z wyścigu wycofał się natomiast Natnael Tesfatsion (Drone Hopper – Androni Giocattoli), który także dzisiaj atakował. Na górskiej premii jako pierwszy zameldował się Ciccone, a drugi był lider tej klasyfikacji Bouwman. 137 kilometrów przed metą defekt miał Keldermann. Peleton tracił do ucieczki prawie 3 minuty.

Dość niespodziewanie jeszcze przed Passo del Mortirolo (12.7km długości; średnie nachylenie  7.7%) ucieczka podzieliła się i na czele pojawili się: Poels, Kämna, Rota, Bouwman, Arensman, Valverde, Hamilton i Cataldo. Lotną premię w Edolo jako pierwszy przejechał Bouwman, ale na niej kolarze nie zyskiwali bonusowych sekund.

Podjazd pierwsza grupka rozpoczęła prawie pięć minut przed peletonem, a Cataldo został wycofany do Ciccone. Tempa nie wytrzymał dość szybko Rota. Po chwili skontrowali Ciccone, Hirt oraz Carthy.

83 kilometry przed metą w peletonie na czele pojawili się kolarze Astany, a strata wynosiła już ponad 5 minut. Jeszcze przed szczytem Mortirolo do czołówki dołączyli Carthy i Hirt, ale sztuka dość niespodziewanie nie udała się Ciccone. Widać było, że czuje w nogach trudy wygranego etapu w niedzielę.

Po wykonanej pracy odpadł z czołówki także Hamilton. Na Mortirolo 40 punktów zdobył Bouwman i umocnił się na prowadzeniu w walce o koszulkę dla najlepszego górala. Ciccone zdobył tylko jedno „oczko”. Z tyłu praca Astany spowodowała, że grupka lidera wyścigu zaczęła topnieć i jechało w niej tylko około 15 kolarzy.

Na zjeździe z Mortirolo z grupki faworytów ruszył nie kto inny jak Vincenzo Nibali (Astana Qazaqstan Team). Ten atak spowodował, że grupka mocno się naciągnęła. Niestety upadek zaliczył Domenico Pozzovivo (Intermarché – Wanty – Gobert Matériaux). „Rekin” z Mesyny został jednak doścignięty przez grupkę Carapaza.

50 kilometrów przed metą dwie minuty za czołówką kręcili Ciccone, Kelderman, Martin, Forunato, Vansevenant, Yates i Hamilton. Natomiast pięć minut traciła grupka Richarda Carapaza (INEOS Grenadiers). Po upadku kolejną minutę z tyłu był Pozzovivo.

Na początku podjazdu pod Valico di Santa Cristina (12.7km długości; średnie nachylenie 8.1%) z czołówki zaatakował Kamna. Za nim kręcili Carthy, Hirt, Valverde i Arensman. Odpadli z tej grupki wcześniej Poels i Bouwman.

16 kilometrów przed metą grupa lidera traciła niewiele ponad trzy minuty. Dwa kilometry dalej samotną akcję zaprezentował Arensman. W tym samym momencie w grupie faworytów „strzelił” Emanuel Buchmann (BORA – hansgrohe). Tam tempo dyktowała grupa Bahrain Victorious.

Niestety na 12 kilometrów przed metą za upadek „zapłacił” Pozzovivo, który odpadł od grupy Carapaza. Tempa nie wytrzymał także Richie Porte (INEOS Grenadiers). Po chwili zahaczyli o siebie… Pello Bilbao i Mikel Landa (Bahrain Victorious).

Do Arensmana dojechał natomiast Hirt. Kiedy na czoło w grupie faworytów wyszedł Landa na jego kole zostali tylko Richard Carapaz i Jai Hindley (BORA – hansgrohe). Za nimi kręcili Nibali i João Almeida (UAE Team Emirates).

9 kilometrów przed metą do Kamny dojechali Hirt i Arensman. Wtedy na atak zdecydował się Holender z Team DSM i na jego kole został tylko Hirt. W grupie lidera co chwilę atakowali Hindley i Carapaz.

2000 metrów przed szczytem górskiej premii Hirt „zerwał” z koła Holendra. Grupka faworytów dogoniła Carthy’ego i Valverde jeszcze przed górską premią.

Czech był pierwszy na szczycie, ale Arensman tracił do niego tylko 15 sekund. Na zjeździe bardzo ryzykował Hirt, ale Holender także nie dawał za wygraną.

Kolarz Intermarchè-Wanty-Gobert wjechał na ostatni kilometr dziewięć sekund przed Arensmanem, ale wystarczyło mu to do osiągnięcia największego sukcesu w karierze!

Arensman musiał zadowolić się drugim miejscem. O trzecie zacięcie walczyli faworyci do wygrania generalki. Najszybszy okazał się Hindley.

 

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments