fot. Ineos Grenadiers

Lider klasyfikacji generalnej przed ostatnią częścią Giro d’Italia Richard Carapaz powiedział podczas konferencji prasowej zorganizowanej w dzień przerwy, że to, co najważniejsze w wyścigu rozpocznie się na szesnastym etapie. Lider drużyny INEOS Grenadiers jest w dobrej formie i czuje się pewny siebie. 

Giro jest jeszcze dalekie od rozstrzygnięcia, ale mówiąc językiem Formuły 1, Carapaz zdecydowanie znajduje się na pole position. Jest właścicielem maglia rosa i ma silną oraz – co ważne – kompletną drużyną. W górach może liczyć na pomoc chociażby Richie Porte’a, Pawła Siwakowa, Bena Tuletta czy Jonathana Castroviejo.

Ponadto sam czuje się dobrze, o czym mówił rozmawiając z dziennikarzami.

– Czuję się nawet lepiej niż w 2019 roku, nawet jeśli zwycięstwo jest jeszcze dalekie od pewnego, to przed nadchodzącym tygodniem mam sporo pewności siebie. Ten tydzień, który przed nami jeszcze bardziej faworyzuje naszą drużynę. Jest wiele metrów wspinaczki, długich podjazdów. Jestem bardzo skoncentrowany na tym, aby być mocnym w górach. Mamy różową koszulkę i to nas bardzo motywuje. Najważniejsze będzie to, aby każdego dnia być bardzo skoncentrowanym. Jesteśmy gotowi dać z siebie wszystko. Moi koledzy są spokojni i optymistycznie nastawieni

– mówił Richard Carapaz podczas konferencji prasowej on-line zorganizowanej w busie INEOS Grenadiers zaparkowanym tuż obok malowniczego jeziora Garda.

Po tym, jak Ekwadorczyk wypełnił wszystkie obowiązki po ceremonii dekoracji po piętnastym etapie, czyli udzielił wywiadów oraz poddał się kontroli antydopingowej, wsiadł do helikoptera, by uniknąć trzygodzinnej jazdy autobusem z Cogne do Saló nad Gardą, gdzie kolarze spędzają dzień odpoczynku.

Carapaz raz jeszcze podkreślił, że jego zdaniem o losach klasyfikacji generalnej rozstrzygną ostatnie górskie etapy. Zwrócił uwagę, że na przykład ten wtorkowy liczy łącznie 5 tys. metrów przewyższenia, co będzie prawdziwym sprawdzianem formy.

– Prawdziwe Giro rozpoczyna się jutro. Myślę, że te najbliższe cztery dni w górach zdecydują o tym, kto wygra Giro. Finałowa jazda indywidualna na czas nie będzie moim zdaniem tak bardzo decydująca

– uważa Carapaz i podkreśla jakoś swojego zespołu.

– W niedzielę większość moich rywali była osamotniona albo miała słabszy zespół. Nas była piątka na dojeździe do Cogne. Podczas ostatniego tygodnia bardzo ważne jest to, żeby mieć przynajmniej jednego kolegę obok siebie w decydujących momentach.

Do szesnastego etapu kolarze wystartują z Saló i po 202 kilometrach będą finiszowali w Aprice. Pokonają mniej znany 19-kilometrowy podjazd Goletto di Cadino, Passo di Mortirolo (od nieco łatwiejszej strony) oraz stromą wspinaczkę Valico di Santa Cristina. Carpaz ma tylko 7 sekund przewagi nad Jai’em Hindley (BORA-hansgrohe).

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments