giulio ciccone giro d'italia 2022 podium
Trek-Segafredo

Niewiele w ostatnich miesiącach układało się po myśli Giulio Ciccone (Trek-Segafredo), a 105. edycja Giro d’Italia niemal na pewno nie rozstrzygnie, czy 27-letni Włoch jest w stanie z powodzeniem walczyć o czołowe miejsca w klasyfikacjach generalnych wyścigów trzytygodniowych. Kolarz Trek-Segafredo był jednak najjaśniejszą gwiazdą prowadzącego przez Piemont i Dolinę Aosty etapu, który zamknął drugi tydzień rywalizacji w pierwszym wielkim tourze sezonu.

Tym samym Ciccone dołożył swoją „cegiełkę” do fantastycznego Giro d’Italia amerykańskiej ekipy, która przez dziesięć dni cieszyła się prowadzeniem w wyścigu za sprawą młodego Juana Pedro Lopeza.

Na skuteczną walkę o etapowe zwycięstwa w najbardziej prestiżowych wyścigach kolarskich z reguły składa się kombinacja formy dnia, szczęścia i właściwych decyzji taktycznych. Kolarz drużyny Trek-Segafredo, który w przeszłości wygrywał już odcinki włoskiego wielkiego touru, doskonale o tym wiedział, w związku z czym niczego nie chciał pozostawić przypadkowi.

Musicie wiedzieć, że najtrudniejszą partią ostatniego podjazdu było jego podnóże, dlatego chciałem wyjść na samotne prowadzenie już w tamtym miejscu. Kiedy o etapowym zwycięstwie decyduje dwójkowy lub trójkowy pojedynek, nigdy nie można być pewnym, co z tego wyniknie. Dobrze się dziś czułem, dlatego mogłem dać z siebie wszystko,

– powiedział Giulio Ciccone.

Po zakończeniu niedzielnej rywalizacji 27-latek z Chieti nie krył wielkich emocji. Jak się okazało, miały one związek z wieloma trudnościami, które Włoch przezwyciężył na drodze do swojego trzeciego etapowego zwycięstwa w Giro d’Italia.

W ubiegłym roku także byłem w dobrej formie, ale najpierw nie miałem szczęścia w Giro i na Vuelcie, a następnie dopadł mnie Covid. To trudne, kiedy stale trzeba coś udowadniać. Myślę, że ten dzień może być dla mnie nowym początkiem, rozpocząć nowy etap kariery. Wydaje mi się, że jest to największe z moich dotychczasowych zwycięstw, ważniejsze od żółtej koszulki na Tour de France i wcześniejszych wygranych na Giro. Ma ogromne znaczenie,

– wyjaśniał 27-letni Włoch, nie kryjąc przy tym ogromnych emocji.

Po wszystkich problemach, które mnie spotkały, odniesienie takiego zwycięstwa było bardzo trudne. Wymagało odporności psychicznej, ogromu wysiłku wkładanego w codzienny trening i wyczekania właściwego momentu, by pokazać wszystkim, że ciągle jestem w grze,

– zakończył Ciccone.

Po rozegraniu 15 etapów, liderem 105. edycji Giro d’Italia jest Richard Carapaz (INEOS Grenadiers). Włoski wielki tour powróci we wtorek z kolejnym górskim odcinkiem, prowadzącym przez przełęcze Alp Retyckich.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments