fot. Giro d'Italia

Ponieważ Richard Carapaz (INEOS Grenadiers) stanął na starcie 105. edycji Giro d’Italia jako faworyt klasyfikacji generalnej imprezy, każde jego potknięcie jest szeroko komentowane przez media. Pierwszym z nich był niewyraźny występ Ekwadorczyka na trasie jazdy indywidualnej na czas w Budapeszcie, jednak lider ekipy INEOS Grenadiers nie traci optymizmu, koncentrując się na nadchodzących górskich etapach.

Wielu spodziewało się po Carapazie nieco lepszego występu, szczególnie na tle rywali pretendujących do wysokich miejsc w klasyfikacji generalnej włoskiego wielkiego touru. Sam Ekwadorczyk również przyznał, że jego strata (28 sekund) do zwycięskiego tego dnia Simona Yatesa (BikeExchange-Jayco) była znacząca, choć mieściła się w założeniach poczynionych przez drużynę INEOS Grenadiers.

Różnica koniec końców mieściła się w tym, co sobie założyliśmy, i wszyscy [liderzy na klasyfikację generalną] jesteśmy na podobnym poziomie,

– powiedział przed rozpoczęciem 3. etapu 105. edycji Giro d’Italia Richard Carapaz.

Historia pokazuje również, że sobotni wynik Carapaza był zbliżony do jego wcześniejszych występów na trasach o podobnym profilu i długości. Przypomnieć warto pierwszą jazdę indywidualną na czas wygranego przez 28-latka Giro d’Italia z 2019 roku, w której na odcinku 8 kilometrów również stracił on do Simona Yatesa 28 sekund.

To był dla nas, jako ekipy, dobry dzień, nawet jeśli poniesiona przeze mnie strata była znacząca. Przed nami jeszcze bardzo długa droga,

– dodał.

Ekwadorczyk jeszcze raz podkreślił, że w tym roku brytyjska drużyna jest w pełni skoncentrowana na klasyfikacji generalnej włoskiego wielkiego touru, a wszystkie ważne dni dopiero nadejdą.

Jesteśmy w pełni skoncentrowani na „generalce” i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Tak czy inaczej, przed nami wiele ciężkich dni i to one będą decydujące,

– zakończył.

Po dniu przerwy, 105. edycja Giro d’Italia powróci we wtorek z pierwszym górskim etapem.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments