fot. INEOS Grenadiers

Richard Carapaz (INEOS Grenadiers) jest przed Giro d’Italia dobrze przygotowany fizycznie i pewny siebie. Jako samodzielny lider podopiecznych Dave’a Brailsforda i były zwycięzca włoskiego wielkiego touru ma także dużo pewności siebie. 

Carapaz wystartuje w Giro z numerem jeden na plecach, ponieważ jest liderem INEOS Grenadiers, a nieobecny jest Egan Bernal, który dochodzi do siebie po styczniowym wypadku. Dziennikarze pytali więc Ekwadorczyka, czy dodatkową motywację stanowi dla niego fakt, by wygrać wyścig dla swojego kolegi z zespołu.

– Rzeczywiście wypadek Egana był ciężki. Miło było go ostatnio zobaczyć i z nim porozmawiać. Mam nadzieję, że jego proces rehabilitacji będzie przebiegał dobrze i że szybko wróci na szosę. Mamy jasny cel z drużyną wygrania tego Giro i zostało to ustalone w październiku ubiegłego roku. Drużyna INEOS zawsze była mocno skoncentrowana na Tourze, ale teraz mamy trochę inne zadanie i jest to wielki cel – zarówno mój osobisty, jak i całej drużyny. Mówiąc szczerze przyjeżdżam tutaj po rezultat dla siebie, a nie dla mojego kraju czy dla innych ludzi. Presja nie miała znaczenia w moich przygotowaniach. Giro d’Italia było w tym roku moim wielkiem celem, bardzo dużo o tym myślałem i jestem tutaj teraz, by walczyć. Jestem bardzo zmotywowany i mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. Myślę, że treningi, które odbyłem w Ekwadorze były efektywne

– mówił Carapaz.

Jednymi z największych rywali Ekwadorczyka mogą być Simon Yates (BikeExchange-Jayco) czy João Almeida (UAE Team Emirates). On sam nie chce jednak wymieniać żadnych nazwisk, koncentrując się na sobie i na swojej drużynie.

– Myślę, że jest czterech-siedmiu kolarzy, którzy przyjechali na wyścig z jasnym celem walki o jak najlepsze miejsce w klasyfikacji generalnej i nie chciałbym dyskredytować żadnego z nich. Trasa jest ciężka i daje wiele możliwości. My postaramy się pojechać nasz wyścig jak najlepiej.

Carapaz nie chciał także wskazywać żadnych konkretnych etapów, które mogłyby rozstrzygnąć losy klasyfikacji generalnej. Podkreślał, że Giro jest wyścigiem, w którym dziać się coś może każdego dnia.

– Myślę, że trudno jest wskazać jeden kluczowy etap, który może zdecydować o losach klasyfikacji generalnej. Już czwartego dnia będziemy podjeżdżać na Etnę, która jest ciężką górą. Jest wiele ciężkich dni. W Giro często bywa tak, że wyścig rozgrywa się na innym etapie niż królewski. Trzeba będzie zobaczyć, w jakiej dyspozycji są rywale, następnie, jak czujemy się my, a potem dostosować to wszystko do sposobu rozgrywania wyścigu

– uzasadniał.

Znany dziennikarz włoskiego dziennika „La Gazzetta dello Sport” Ciro Sconamiglio poprosił Carapaza o wspomnienie zwycięstwa w Giro w Montevergine di Mercogliano w 2018 roku. Wówczas Ekwadorczyk pokonał na liczącym ponad 17 km podjeździe na metę Davide Formolo i Thibaut Pinot. Było to jego pierwsze prestiżowe zwycięstwo w karierze.

– To jest bardzo miłe wspomnienie. Był to wtedy mój drugi start w wielkim tourze w karierze i pierwszy raz, kiedy wygrałem etap. To był ciężki odcinek rozgrywany w deszczu i odniosłem to zwycięstwo w białej koszulce najlepszego młodzieżowca. Zapamiętam to na zawsze

– odpowiedział Carapaz.

Richard Carapaz przystępuje do tegorocznego wyścigu Corsa Rosa jako mistrz olimpijski, trzeci kolarz Tour de France i generalnie bardziej utytułowany i doświadczony sportowiec. Ekwadorczyk zgodził się z tym, że jest nieco innym zawodnikiem niż w 2019 roku, kiedy to triumfował w Weronie.

– Przyjeżdżam tutaj mając więcej doświadczenia, umiejętności i dobrych ludzi wokół siebie. Cel nigdy wcześniej nie był tak jasny jak teraz. Jestem także bardzo dobrze przygotowany. Teraz zostałem także obdarzony rolą samotnego lidera, a więc inaczej niż w 2019 roku, kiedy musiałem dzielić rolę lidera drużyny [z Nairo Quintaną w Movistarze]. Daje mi to dużo pewności siebie

– dodał na zakończenie 28-latek.

Być może szczęśliwy dla Carapaza ponownie okaże się finał wyścigu w Weronie – tak samo jak trzy lata temu, kiedy to obronił różową koszulkę w jeździe indywidualnej na czas i został pierwszym kolarzem z Ekwadoru w historii, który wygrał włoski wielki tour.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments