Foto: Photo News

Max Walscheid (Cofidis) wygrał po finiszu dużej grupy Grand Prix de Denain. Piękną, choć nieudaną akcję pokazali dziś kolarze INEOS Grenadiers.

63. edycja francuskiego wyścigu klasycznego liczyła 200 kilometrów. Tradycyjnie druga część trasy była najeżona sektorami brukowanymi. Dla wielu kolarzy była to próba przed brukowanym etapem Tour de France.

 

Po kilku atakach ostatecznie w odjeździe znaleźli się: Floris De Tier (Alpecin-Fenix), Milan Fretin (Sport Vlaanderen – Baloise), Niki Terpstra (TotalEnergies), Emiel Vermeulen (Go Sport – Roubaix Lille Métropole) i Yoann Paillot (St Michel – Auber93).

W połowie dystansu mieli oni ponad pięć minut przewagi, ale główne trudności były jeszcze przed nimi.

Już po pierwszych sektorach bruku ucieczka się rozpadła, a duża grupa zaczęła momentalnie odrabiać straty. Na czele zostali Fretin, Terpstra i Paillot. Natomiast do dwójki De Tier, Vermeulen dojechali Hugo Page (Intermarché – Wanty – Gobert Matériaux), Amaury Capiot (Team Arkéa Samsic), Maxime Urruty (Nice Métropole Côte d’Azur), Martin Urianstad (Uno-X Pro Cycling Team) i Maël Guégan (Team U Nantes Atlantique).

60 kilometrów przed metą prowadząca trójka miała 90 sekund przewagi nad kolejną i ponad dwie minuty nad naciągniętym peletonem. Niestety kilka kilometrów dalej mieliśmy sporą kraksę w peletonie, w której uczestniczyli między innymi Mick van Dijke (Jumbo-Visma) i Jonas Koch (BORA – hansgrohe). Goniąca grupka została wchłonięta przez peleton tuż po rozpoczęciu ostatniej rundy.

40 kilometrów przed metą z czołówki odpadł Paillot. Na piątej sekcji brukowanej (licząc od mety) Monchaux-sur-Écaillon – Maing ucieczka została doścignięta. Natomiast na najtrudniejszym Maing – Quérénaing (2400 metrów długości) selekcję zrobiła ekipa INEOS Grenadiers. Odjechali we trójkę: Magnus Sheffield, Ben Turner i Jhonatan Narváez. Na ich kole pojawili się Primož Roglič (Jumbo-Visma) i Damien Touzé (AG2R Citroën Team).

W peletonie gonili przede wszystkim kolarze Groupama – FDJ i Intermarché – Wanty – Gobert Matériaux. 24 kilometry przed metą prowadząca grupka miała prawie 20 sekund przewagi.

Współpraca w czołówce była wręcz idealna i peleton nie zbliżał się do uciekinierów. Ostatni odcinek brukowany Avesnes-le-Sec (1800 metrów długości) niewiele zmienił i było wiadomo, że wśród pięciu prowadzących kolarzy mamy zwycięzcę dzisiejszej rywalizacji.

Na ostatnich kilometrach było trochę czarowania i peleton zaczął się bardzo zbliżać. 1700 metrów przed metą na samotny atak zdecydował się Narváez, ale wszyscy zostali doścignięci 700 metrów dalej.

Sprint z dużej grupy najlepiej rozegrał Max Walscheid (Cofidis), który już wczoraj był o krok od zwycięstwa w Danilith Nokere Koerse. Kolejne miejsca zajęli Dries De Bondt (Alpecin-Fenix) i Adrien Petit (Intermarché – Wanty – Gobert Matériaux).

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments