fot. Team Qhubeka NextHash

To co od dawna wydawało się przesądzone, znalazło swoje potwierdzenie. Qhubeka NextHash zniknie z peletonu.

W ostatnich miesiącach dość regularnie dało się przeczytać kolejne wiadomości, które wskazywały na to, że południowoafrykańska grupa lada moment zakończy swoje istnienie. Były kłopoty ze sponsorami i obawy zawodników o konieczność przedwczesnego zawieszenia roweru na kołek. Kilka dni temu Qhubeka nie znalazła się także na liście zespołów World Touru. Mimo wszystko zespół wciąż walczył o przetrwanie – jak się okazało, bez powodzenia.

Bardzo mi przykro, że muszę wysyłać tę wiadomość. Próbowałem wszystkiego, by znaleźć nam sponsora na przyszły sezon. Niestety niczego nie udało mi się wskórać.

– jak podaje CyclingNews, właśnie taki komunikat otrzymali 23 grudnia zawodnicy od szefa zespołu – Douglasa Rydera.

To bardzo zła wiadomość dla dużej części kolarzy w zeszłym sezonie reprezentujących barwy tej ekipy. O ile wielu, jak Mauro Schmid, Victor Campenaerts, Giacomo Nizzolo czy nasz Łukasz Wiśniowski, zdołało znaleźć sobie nową ekipę, to wielu innych nie miało takiego szczęścia. Koniec kariery już kilka dni temu zapowiedział Robert Power, a w jego ślady lada moment mogą pójść m.in. Sergio Henao i Domenico Pozzovivo.

Na szczęście nazwa „Qhubeka” nie zniknie całkowicie z peletonu. W kolarstwie wciąż pozostanie jej zespół rozwojowy. Trzymamy kciuki, by brak afrykańskiej ekipy na najwyższym szczeblu nie zablokował rozwoju młodych kolarzy ścigających się w tej ekipie.

 

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Jan
Jan

Kolarstwo to nie jest już miejsce dla … „starych peseli”. Dzisiaj dla takich to nie jest pewną ostoją nawet tzw. państwowa posada.