fot. bettiniphoto.net

Zwycięzca tegorocznej edycji wyścigu Paris-Roubaix Sonny Colbrelli (Bahrain-Victorious) przyznał podczas konferencji prasowej, że w osiąganiu sukcesów pomogła mu współpraca z trenerem mentalnym. Warto podkreślić, że Włoch wygrał „Piekło Północy” jako debiutant.

Sonny Colbrelli przeżywa sezon życia. Oprócz zdobycia tytułu mistrza Europy w Trydencie, wygrał etapy w Benelux Tour, Tour de Romandie oraz Dauphine. Szczyt swoich możliwości bez wątpienia osiągnął, gdy skończył 30 lat.

– Widzieliśmy innych kolarzy, jak chociażby Greg Van Avermaet, którzy zaczęli wygrywać po 30-tce. On był dla mnie przykładem, za którym chciałem podążać. Stałem się bardziej dojrzałym kolarzem i zdołałem znaleźć swoje miejsce w kolarstwie. Mam nadzieję utrzymać to przez kilka następnych lat

– mówił Colbrelli, zwracając uwagę także na zmianę mentalności:

– W tym roku moja mentalność się zmieniła. Pomógł mi trener mentalny i coś we mnie, w środku, jest inne. I to właśnie sprawiło, że ten sezon jest inny.

Włoch debiutował dzisiaj w Piekle Północy. Po wyścigu zdradził, że koncentrował się przede wszystkim na Mathieu Van der Poelu i śledził każdy jego ruch. Tak było między innymi wtedy, gdy wyjechali z Arenbergu.

– To jest mój pierwszy wyścig Paris-Roubaix i wciąż nie mogę uwierzyć w to, co osiągnąłem na tych brukach. Z całym tym błotem to wszystko było o wiele trudniejsze. Kilka razy byłem bardzo blisko kraksy, ale zdołałem pozostać skoncentrowany i reagowałem na to, co robi Van der Poel.

Dziennikarze zapytali kolarza drużyny Bahrain-Victorious, dlaczego po raz pierwszy wystartował w tym monumencie dopiero teraz. Ten odparł, że wcześniej nie odpowiadał mu wiosenny termin, a Paris-Roubaix w październiku podpasował mu idealnie.

– Nigdy wcześniej tutaj nie jechałem, bo moim głównym celem wiosną zawsze był Amstel Gold Race. Obawiałem się, że będę zmęczony i że nie zdążę się zregenerować. Zawsze jednak miałem w głowie pomysł, aby tutaj wystartować. Dzisiaj rano nie wierzyłem nawet, że zdołam dojechać do mety. Jechałem bez presji. Po 250 kilometrach nawet góral może dobrze zafiniszować. Obawiałem się Van der Poela, a Vermeersch jest młodym i obiecującym kolarzem. Rozpoczął sprint, ale ostatecznie zdołałem go pokonać.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments