Foto: Il Giro di Sicilia

Juan Sebastián Molano (UAE-Team Emirates) wygrał po chaotycznym finiszu z peletonu pierwszy etap i został liderem wyścigu na Sycylii.

Dopiero po raz drugi w historii kolarze stanęli na starcie Giro di Sicilia – Tour of Sicily. Ubiegłoroczny wyścig nie doszedł do skutku przez pandemię koronawirusa. Pierwszy etap miał 179 kilometrów i prowadził z miejscowości Avola do Licaty. W połowie dystansu na kolarzy czekał jeden oznaczony podjazd.

Jedynym Polakiem na liście startowej był Kamil Gradek (Vini Zabù).

W ucieczkę dnia zabrali się: Charles-Étienne Chrétien (Rally Cycling), Jacopo Cortese (Mg.k Vis VPM) i Matteo Zurlo (Zalf Euromobil Fior). Po 70 kilometrach mieli oni już ponad 8 minut przewagi. Jedyną górską premię wygrał Kanadyjczyk Chrétien i to on został pierwszym liderem tej klasyfikacji.

Peleton prowadzony głównie przez Trek – Segafredo starał się kontrolować sytuację. Na 64 kilometry przed metą z ucieczki zaatakował Zurlo, ale konkurenci szybko do niego dojechali. Lotną premię w miejscowości Gela udało się wygrać wcześniej atakującemu Zurlo, choć Chrétie walczył do samego końca.

Zurlo zdecydowanie był dziś najbardziej walecznym kolarzem. 30 kilometrów przed metą Włoch po raz kolejny zdecydował się na samotną akcję. Pozostała dwójka uciekinierów została wchłonięta cztery kilometry dalej.

Samotny Włoch z Zalf Euromobil Fior został doścignięty przez zdeterminowany peleton na 14 kilometrów przed metą. Kiedy wydawało się, że o zwycięstwie zadecyduje sprint z peletonu na atak zdecydował się Vincenzo Albanese (EOLO-Kometa).

Włoch pięknie jechał, ale został złapany na ostatnich metrach. Ze zwycięstwa mógł cieszyć się Juan Sebastián Molano (UAE-Team Emirates). Wszystko dzięki świetnej pracy Maximiliano Richeze. Drugi był Albanese, a trzeci Argentyńczyk Richeze.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments