fot. Paryż-Roubaix

Nieco ponad 116 kilometrów i aż 17 sektorów bruku na nich – tak rysuje się pierwsza, historyczna edycja wyścigu Paryż-Roubaix pań. Co prawda z racji na krótszy dystans zawodniczki nie zbliżą się do stolicy Francji, niemniej Piekło Północy dla kobiet staje się coraz bardziej namacalne.

Rok temu mieliśmy po raz pierwszy oglądać zmagania obu płci w jednym z najsłynniejszych wyścigów świata, kolarskim monumencie, którego nie trzeba przedstawiać chyba nikomu. Pech chciał, że nie udało się w świetle zawirowań światowych doprowadzić do startu tej imprezy, a kobiety na swój debiut na brukach Paryż-Roubaix musiały odroczyć o rok.

Nie ma 100% pewności, że i w tym roku kolejna fala naszego “przyjaciela” nie zawita we Francji, niemniej zaprezentowana została bliźniacza do tej planowanej na zeszły rok trasa wyścigu pań. Będzie on przeszło dwukrotnie krótszy od męskiego wydania, za to można to nazwać prawdziwie skondensowaną pigułką niemal wszystkiego, co najtrudniejsze w tym wyścigu.

Panie pierwszy sektor brukowany osiągną stosunkowo szybko, niedługo po opuszczeniu trzech rund w mieście Denain, a następnie bliźniaczą trasą do męskiego wyścigu (w tym zaplanowano 30 sektorów i 55km bruku) pojadą w stronę welodromu w Roubaix, gdzie najlepsza zawodniczka odbierze legendarną kostkę, czyli trofeum za zwycięstwo.

W sumie 17 sektorów bruku będzie składało się na około 30km jazdy po tej nawierzchni, czyli ponad 25% czasu panie spędzą trzymając sztywno kierownicę i modląc się, by to piekło wreszcie się skończyło. W sumie na starcie spodziewane są 24 ekipy, w tym cała śmietanka światowego kolarstwa, czyli ekipy Women World Touru.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments