fot. Unipublic/Charly López

Jeśli zabrzmiało interesująco, to przepraszam. Mogłabym to po prostu nazwać sprinterskim piątkiem, ale tę kartę wolę zachować sobie na przyszły tydzień.

Dziś peleton 76. edycji wyścigu Vuelta a Espana opuści Andaluzję na rzecz bardziej odległej, przede wszystkim skojarzeniowo, Estremadury, pokonując przy tym solidne 203,7 kilometra i znacznie mniej imponujące 1642 metry przewyższenia.

Położone na północny zachód od Kordoby Belmez, z którego wyruszą dziś kolarze, najwyraźniej słynie głównie z duchów, ale wszystkich zainteresowanych tego typu zjawiskami odsyłam do wyszukiwarki.

Trasa dość konsekwentnie wiedzie w piątek w dół, co oznacza, że walki o punkty do klasyfikacji górskiej nie będzie, a lotna premia umiejscowiona została w miejscowości Don Benito, zaledwie 12 kilometrów od linii mety w Villanueva de la Serena.

Głównymi atrakcjami w okolicach szosy będą dziś cieki wodne, występujące tu znacznie obficiej niż w Andaluzji, z olbrzymim Embalse de la Serena na czele. Fanom map wszelakich polecam dziś jednak prześledzenie nazw miejscowości w tej wspólnocie autonomicznej, wśród których bez przypadku znajdziecie Hernan Cortes, Medellin czy Albuquerque. To z tego regionu wywodziło się wielu hiszpańskich konkwistadorów, co z jednej strony musi świadczyć o tym, że potrzeba wyrwania się gdzieś daleko była tu wyjątkowo silna, z drugiej zaś musiał pozostawać jakiś sentyment, skoro porozsiewali oni nazwy swoich małych ojczyzn po obu Amerykach. 

Żeby powrócić do kolarskich klimatów, jest też Merida, stolica całej wspólnoty autonomicznej, ale traktowanie tego jako wskazówki odnośnie potencjalnego zwycięzcy piątkowego etapu bardzo odradzam. Jak zaś powiedział mi kiedyś wywodzący się z tych stron przyjaciel Guillermo, dziś Estremadura to tylko kiełbasa. 

Sam finisz w Villanueva de la Serena należy do umiarkowanie technicznych. Nie posiada wyjątkowo ciasnych nawrotów, ale kolarze zmuszeni będą do pokonania dwóch rond wewnątrz finałowych 2 kilometrów etapu, z których wysoka pozyska w głównej grupie przed drugim z nich wydaje się absolutnie kluczowa.

Oto, co na temat 13. etapu 76. edycji Vuelta a Espana napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Jeden z ostatnich płaskich etapów tegorocznej Vuelty powinien zakończyć się sprintem z peletonu, ale w tym wyścigu wszystko może się zdarzyć. Kreska zlokalizowana będzie po lekkim łuku, w skład którego wchodzi całkiem spore rondo – kluczowe będzie tu rozprowadzenie, przez co Arnaud Demare (Groupama – FDJ) jest głównym faworytem do wygrania tego etapu.

Pogoda

Niezmiennie upalnie, do 31 stopni Celsjusza.

Faworyci

Biorąc pod uwagę wyniki wcześniejszych sprinterskich etapów, pozostał jeden: Fabio Jakobsen (Deceuninck-Quick Step).

Dla Arnaud Demare’a (Groupama-FDJ) powoli robi się już z tego mecz o honor, więc zważywszy rozmiar wsparcia, jakie otrzymuje od swojej ekipy, musi on dzisiaj podjąć walkę z Holendrem.

Przy stopniowo rzednącej stawce sprinterów, nieco wyżej od Francuza stawiam jednak szanse Alberto Dainese (Team DSM), który pomimo braku zwycięstw lepiej od niego prezentuje się w ostatnim wielkim tourze sezonu.

Można też wymienić Jona Aberasturiego (Caja Rural), Jordiego Meeusa (Bora-hansgrohe) czy walczących wczoraj Magnusa Corta (EF Education-Nippo), Matteo Trentina (UAE-Team Emirates) i Michaela Matthewsa (BikeExchange), ale to już naprawdę odległe strzały.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek
Jacek

I to jest niepowtarzalny styl Pani Oli – dziękuję 🙂