fot. UAE-Team Emirates

Wszyscy już żyją rekordami, faktami i podsumowaniami dotyczącymi całego wyścigu, ale warto też przyjrzeć się ostatniej części zmagań jako odrębnemu tworowi. Ten nieco zawiódł, acz miał dwóch bohaterów – Tadeja Pogačara i Wouta van Aerta.

Jakoś tak utarło się w mediach, że podsumowuje się (zwyczajowo dłuższy) pierwszy tydzień, potem to samo robi się z drugim, a trzeci nigdy nie zasługuje na uwagę, albowiem zostaje on przykryty przez całość wyścigu. Pora jednak z tym zerwać i zaprosić Państwa do lektury na temat wyłącznie trzeciego tygodnia! Podsumowanie całego Tour de France rzecz jasna też znajdzie się na naszej stronie, ale o tym w innym artykule.

Bez zmian
Komuś marzył się pasjonujący trzeci tydzień, dzień słabości Tadeja Pogačara czy znaczące zmiany w klasyfikacji generalnej? Przykro mi, nie tym razem. Poza kryzysem Rigoberto Urana, który kosztował go spadek z 2. na dopiero 10. miejsce nie działo się bowiem nic. A, przepraszam, 8. na starcie ostatniej części zmagań Enric Mas wyprzedził Alexeya Lutsenkę. W top10 to były jedyne przetasowania…

To nie jest czas dla starych ludzi
Może lekko parafrazuję, ale tak brutalnie wypowiadał się o kolarstwie w ostatnim czasie Thomas de Gendt. Trzeci tydzień bardzo to potwierdza – nadeszła epoka kolarzy młodych, śmiałych, jakby nie posiadających granic. Niby jeden z etapów wygrał 29-letni Patrick Konrad, acz styl w jakim to zrobił pasował zdecydowanie do najnowszego kolarstwa.

200km+
Nie, to nie nowy program socjalny, a specjalizacja Mateja Mohoriča. 26-letniemu Słoweńcowi zabrano możliwość zjeżdżania w karkołomnych pozach, więc zaczął jeszcze skuteczniej robić to, co potrafił od dawna – wygrywać na solo najdłuższe etapy. Ten w trzecim tygodniu miał “tylko” 207km, ale to starczyło by drugi raz mógł świętować przy okazji wzbudzając wielkie kontrowersje gestem na linii mety skierowanym w stronę służb mundurowych.

Cav bez rekordu
Wydawało się, że samodzielne prowadzenie w klasyfikacji wygranych etapów będzie dla Marka Cavendisha formalnością po tym co pokazywał przez pierwsze 2 tygodnie. Nic bardziej mylnego. Najpierw na 19. etapie nie dało się kontrolować dziesiątek kolarzy chętnych do ucieczki, później już na Polach Elizejskich w Paryżu zabrakło rozprowadzenia Michaela Mørkøva, bez którego to Cav był po prostu zamknięty. Może za rok? A może już nigdy nie będzie takiej okazji…

Potwory i spółka
Wiem, że to nieładnie nazywać człowieka potworem, ale jak inaczej opisać to jak prezentują się Tadej Pogačar i Wout van Aert. Jeden jak sobie zamarzył górskie etapy i koszulkę w grochy to niszczył rywali dzień po dniu, drugi jest pierwszym od Bernarda Hinaulta kolarzem z wygraną etapową w górach, na czasówce i w sprincie w jednej edycji Tour de France. Sky is the limit?

Cichy bohater, głośna nagroda
Nazywam się Franck Bonnamour, mam 26 lat, jeżdżę w drugiej dywizji, w barwach B&B Hotels p/b KTM, w karierze nie odniosłem żadnego zawodowego zwycięstwa, a po Tour de France 2021 w serwisie Procyclingstats 11 z 12 wpisów w moich “najlepszych wynikach” będzie pochodziło właśnie z tegorocznej Wielkiej Pętli. Jak to zrobiłem? Chyba po prostu lubię uciekać, a gdy innym brakowało sił ja robiłem to raz jeszcze i jeszcze. Czerwony numer z Paryża będzie teraz moim najpiękniejszym trofeum w karierze.

I tak to minął nam ten trzeci tydzień Tour de France. Można by pewnie pisać o nim więcej i więcej, acz z drugiej stroni przegranych łatwiej jest rozliczać po prostu przemilczeniem. Jeśli chcieliby Państwo coś dodać to zapraszamy rzecz jasna do merytorycznej dyskusji w komentarzach.

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Bossco
Bossco

mi cały wyścig zepsuły kraksy pierwszego tygodnia i fatalna pogoda. czekałem “rok” na walkę Roglicza z Tadkiem i niestety się zawiodłem po tym jak ten pierwszy musiał się wycofać, ale łezka w oku, że Bonnamour zdobył czerwony numer. To pokazuje jakimi walczakami są kolaże z niższych dywizji.