fot. UAE-Team Emirates

Tadej Pogacar (UAE-Team Emirates) po raz kolejny nie dał szans rywalom i odniósł swoje trzecie etapowe zwycięstwo w tegorocznej Wielkiej Pętli.

Słoweniec jeżdżący w ekipie UAE-Team Emirates w Tour de France jest bezkonkurencyjny. Dziś, na podjeździe Luz Ardiden, odniósł trzecie etapowe zwycięstwo w wyścigu i powiększył przewagę nad najgroźniejszymi rywalami w walce o klasyfikację generalną o kilka sekund. Słoweniec na kilkaset metrów do mety skontrował atak Enrica Masa (Movistar Team) i nie dał się dogonić.

– To niewiarygodne, po wczorajszym etapie czułem się dobrze i jestem bardzo szczęśliwy z powodu zwycięstwa, to szalone! Było bardzo ciężko, już na Tourmalet tempo było wysokie, trzeba było zapomnieć o wszystkim i być skupionym

– relacjonował Tadej Pogacar.

– Daję sobie 50% szans na wygranie Touru – nigdy nie wiesz (co może się wydarzyć), do końca wciąż zostały 3 dni, ale wygląda to dobrze. indywidualna jazda na czas to konkurencja, w której zawsze chcę dawać z siebie wszystko, nie mogę się jej doczekać

– dodał.

Kolarz UAE-Team Emirates powiedział też, że może powtórzyć się sytuacja z ubiegłego roku, tyle że tym razem on wcieliłby się w rolę Primoza Roglica. Mimo tego, przed “czasówką” jest pewny siebie. Nic dziwnego, bowiem nad drugim Jonasem Vingegaardem ma ponad 5 i pół minuty przewagi.

Do końca Tour de France zostały trzy etapy – oprócz 31-kilometrowej, indywidualnej jazdy na czas, która zaplanowana jest na sobotę, kolarzy czekają dwa płaskie etapy, jutro oraz w niedzielę.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments