fot. UAE-Team Emirates

Tadej Pogacar stał się ekspertem od kolekcjonowania etapów Tour de France. Jednak jego dzisiejszy triumf był wyjątkowy.

Po każdy z poprzednich czterech triumfów sięgał bowiem w normalnej koszulce klubowej. Pierwsze trzy, odniesione jeszcze w zeszłym roku, w tym ten najważniejszy, na odcinku kończącym się na La Planche des Belles Filles, zgarnął gdy liderem “generalki” był Primoż Roglić. Natomiast przed zwycięstwem w rozgrywanej przed kilkunastoma dniami czasówce był dopiero szóstym kolarzem wyścigu.

W koszulce lidera jeździ już jednak od 10 etapów i choć w górach dominował nad swoimi najważniejszymi rywalami do końcowego zwycięstwa, to nie był w stanie sięgnąć po kolejny etapowy triumf. Aż do dziś.

Praktycznie każdy kolejny dzień pasował uciekinierom, a my nie mogliśmy zbyt wiele zdziałać. Na szczęście dzisiejszy etap był dla nas pod tym względem łatwiejszy. Dało się go kontrolować, szanse na to, że zdołamy dogonić ucieczkę były mniej więcej 50/50. W końcówce cały zespół czuł się dobrze, więc postanowiliśmy podjąć próbę doścignięcia uciekinierów

– mówił na mecie.

Jak wszyscy wiemy, kolarze UAE Team osiągnęli swój cel, w czym duża zasługa Brandona McNulty’ego i Rafała Majki. Ten pierwszy zgubił Enrica Masa i Guillaume’a Martina, a drugi przygotował grunt pod właściwy atak, który nastąpił na 8 kilometrów przed metą.

Gdy zaatakowałem, Carapaz i Vingegaard pojechali za mną, ale niestety tylko drugi z nich chciał współpracować. W pewnym momencie Jonas podjechał do mnie i powiedział, że jego zdaniem Carapaz blefuje – ja także to rozumiałem, tak nieraz wygląda kolarska taktyka. Gdy Richard skoczył, ja byłem zdeterminowany, by złapać jego koło. No a potem, na około 150 kilometrów przed metą zdecydowałem się na bardzo długi finisz

– mówi dzisiejszy zwycięzca, który w końcówce wywalczył sobie nad dwoma rywalami kilkusekundową przewagę.

Dziesięciosekundowa bonifikata uzyskana na mecie, a także fakt, że daleko z tyłu został dotychczas drugi Rigoberto Uran, sprawiają że teraz jego przewaga nad wiceliderem wynosi już 5 minut i 39 sekund. Wygląda na to, że obronę tytułu mógłby odebrać mu już tylko jakiś olbrzymi pech.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments