Fot. UAE Emirates

Mimo awansu Bena O’Connora (AG2R Citroën Team) na drugą pozycję w klasyfikacji generalnej, Tadej Pogačar (UAE Team Emirates) po raz kolejny pokazał, że jest najmocniejszym kolarzem tegorocznego Tour de France.

To nie był łatwy dzień dla Tadeja Pogačara i jego zespołu UAE Team Emirates. Ponad 40-kolarzy zdołało zabrać się do ucieczki, co znacznie utrudniło kontrolę na wyścigiem. Mimo tego, że w drugiej części finałowego podjazdu, który prowadził do Tignes rządy przejęła ekipa INEOS Grenadiers, osamotniony Słoweniec zdołał sobie poradzić z tą sytuacją.

Atak Richarda Carapaza okazał się nieskuteczny, a lider wyścigu Tour de France kolejny raz udowodnił, że do tej pory w górach żaden z zawodników jadących w tegorocznej “Wielkiej Pętli” nie był w stanie mu dorównać. Sam Tadej Pogačar w rozmowie udzielonej po przekroczeniu linii mety przyznał, że miał w niedzielę moment zwątpienia w to, że będzie w stanie utrzymać żółtą koszulkę lidera.

Dzisiejsza pogoda była naprawdę zła – nawet gorsza niż wczoraj. Było bardzo zimno, cały dzień padało. Jestem pewien, że wielu kolarzy dziś cierpiało. Cieszę się, że mam to już za sobą i to, że jutro jest dzień odpoczynku. Bardziej martwię się o ciepłe etapy, które nadchodzą niż o takie chłodne dni, jakie były dziś i wczoraj, ponieważ bardziej cierpię w upalne dni. O’Connor był dziś bardzo silny – gratulacje dla niego! Pod koniec etapu bałem się, że mogę stracić żółtą koszulkę lidera tuż przed dniem przerwy. Cieszę się, że udało mi się ją zatrzymać

– powiedział tuż po niedzielnym etapie obrońca tytułu w wyścigu Tour de France.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments