fot. Grzegorz Trzpil / HRE Mazowsze Serce Polski

Alan Banaszek z HRE Mazowsze Serce Polski został wicemistrzem Polski w wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn. W sprinterskiej potyczce musiał uznać wyższość Macieja Paterskiego z Voster ATS Team.

Dzisiejszy wyścig elity mężczyzn od samego początku był niezwykle emocjonujące. Ton rywalizacji od samego początku nadawały polskie ekipy kontynentalne – Voster ATS Team oraz HRE Mazowsze Serce Polski. Niedługo po starcie zawiązała się czternastoosobowa ucieczka, w której obie ekipy miały po kilku przedstawicieli.

Doszło jednak do sporych przetasowań – ostatecznie na czele uformowała się 11-osobowa grupka. Z czasem odjazd się powiększał. Na drugiej małej rundzie, mniej więcej 80 kilometrów przed metą, dwie czołowe grupki połączyły, tworząc tym samym 24-osobowy peletonik, w którym, jak się później okazało, jechali medaliści wyścigu.

W grupie znalazło się aż ośmiu przedstawicieli ekipy HRE Mazowsze Serce Polski – Adrian Banaszek, Adam Stachowiak, Norbert Banaszek, Marcin Budziński, Tomasz Budzyński, Alan Banaszek, Jakub Kaczmarek oraz Paweł Bernas.

– Plan był taki, żeby na samym początku wyścigu stworzyć najkorzystniejszą sytuację dla nas i myślę, że udało się go zrealizować

– mówił nam Alan Banaszek.

– Taktyka była taka, żeby zachować przez cały wyścig przewagę nad innymi. Mieliśmy możliwości i chcieliśmy je wykorzystać, by mieć przewagę liczebną cały czas i tak naprawdę udało nam się to zrealizować. Wiadomo, że już na koniec ten wyścig naprawdę się zrobił ciężki i odjechali ci najmocniejsi

– dodał.

Na ostatniej rundzie od czołowej grupy oderwało się dziewięciu kolarzy, w tym Paweł Bernas, Adrian Banaszek oraz Alan Banaszek. Najlepiej poradził sobie ostatni z nich, któremu udało się odjechać od towarzyszy ucieczki wraz z Michałem Gołasiem (INEOS Grenadiers), Maciejem Paterskim (Voster ATS Team) i Łukaszem Owsianem (Team Arkea Samsic). Czwórka szybko zyskała prawie minutową przewagę nad pościgiem, w którym pracowali jedynie Szymon Sajnok (Cofidis, Solutions Credits) i Przemysław Kasperkiewicz (UC Nantes, Atlantique), bowiem Jakub Murias (Voster ATS Team) i Adrian Banaszek (HRE Mazowsze Serce Polski) mieli w czołówce przedstawicieli swoich ekip.

W przypadku Adriana Banaszka był to wspomniany wcześniej Alan Banaszek, który z kilometra na kilometr wyścigu czuł się coraz lepiej.

– Na początku wyścigu nie czułem się jakoś rewelacyjnie, ale się tym nie przejmowałem, bo wiedziałem, co zrobiłem, i na co mnie stać w obecnej chwili. Z biegiem wyścigu było coraz lepiej i przeczuwałem, że tak będzie. Szczerze mówiąc, miałem bardzo dobre nogi, nie ukrywam, że był to jeden z lepszych moich dni, może nie najlepszy, ale na pewno jeden z lepszych

– relacjonował kolarz HRE Mazowsze Serce Polski.

Alan Banaszek ostatnimi czasy notuje bardzo dobre rezultaty – w swoim ostatnim wyścigu, Tour of Slovenia, dwukrotnie finiszował w czołowej dziesiątce etapu. Między innymi dzięki temu, ale także dzięki sprzyjającej mu trasie, był on jedynym z kolarzy predestynowanych do walki o jak najlepsze miejsce w wyścigu.

–Nie było też tak, że byłem tym (jedynym) liderem. Wiadomo, że mogłem się oszczędzać trochę bardziej niż inni, polegać na pracy kolegów, bo jestem szybkim zawodnikiem. Ale był też Adrian (Banaszek), który moim zdaniem był czarnym koniem tego wyścigu i wygrał sprint z drugiej grupy. Więc myślę, że jeśli chodzi o samą końcówkę, to we dwójkę byliśmy takimi filarami

– tłumaczył.

Trasa, pomimo tego, że nie obfitowała w długie podjazdy, była bardzo pofałdowana i dynamiczna, a przez to też bardzo selektywna. Z tego powodu mogliśmy zapomnieć o finiszu z większej grupy, ale nie przeszkodziło to Alanowi Banaszkowi w pozostaniu w walce o zwycięstwo.

– Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że przyjedziemy w czwórkę z tak mocnymi zawodnikami. Wiedziałem, że do mety dojedzie jakaś wyselekcjonowana grupa – większa lub mniejsza, ale na pewno nie czteroosobowa

– mówił zaskoczony Banaszek.

W końcówce Michał Gołaś (INEOS Grenadiers) i Łukasz Owsian (Team Arkea Samsic), prawdopodobnie wiedząc, że w sprinterskim finiszu lepsi mogą być Banaszek i Paterski, próbowali atakować z dystansu. Ich akcje szybko paliły jednak na panewce. O triumfie w wyścigu ze startu wspólnego o mistrzostwo Polski zadecydował sprint, w którym najszybszy był Maciej Paterski. Drugie miejsce zajął Alan Banaszek.

– Współpracowaliśmy do takiego momentu, gdy było tak blisko do mety, że przewaga pozwoliła nam na czarowanie się. Wiedziałem, że to Maciek będzie najmocniejszy na finiszu oprócz mnie, byłem mega pewny siebie, ale… nie wiem, po prostu jak wyszedłem z ostatniego zakrętu, to nogi odmówiły mi posłuszeństwa, co jest dziwne, bo czułem się bardzo dobrze przez cały wyścig, odpowiadałem na wszystkie ataki. Nie będę owijał w bawełnę – jest mega niedosyt, bo byłem przekonany, że wygram ten finisz i jest mi po prostu szkoda, że tak się wydarzyło, ale takie jest kolarstwo

– mówił.

Za niedługo dzisiejszy wyścig odejdzie w niepamięć, a przed Alanem Banaszkiem pojawią się kolejne cele. Już w środę wystartuje w Międzynarodowym Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków. Później uda się na zgrupowanie do włoskiego Livigno, gdzie będzie szlifował formę. W przypadku powołania do torowej reprezentacji narodowej, będzie walczył też o jak najlepszy wynik w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments