fot. Grzegorz Trzpil/Mazowsze Serce Polski

Po dwóch latach Karol Domagalski (HRE Mazowsze Serce Polski) powróci na Małopolski Wyścig Górski (3-6 czerwca). To właśnie tam doznał bardzo groźnego upadku, po którym przez trzy tygodnie przebywał w śpiączce farmakologicznej. Mimo tego nie czuje oporów przed powrotem na swój „domowy” wyścig i zamierza pokazać się w nim z jak najlepszej strony.

W 2019 roku będący w bardzo dobrej dyspozycji Karol Domagalski stanął na starcie Małopolskiego Wyścigu Górskiego. Rozpoczął go świetnie, od trzeciego miejsca na pierwszym etapie – drugiego jednak nie ukończył. Kolarz ścigający się wtedy w barwach Team Hurom zaliczył upadek i z impetem uderzył w betonowy przepust. Przez trzy tygodnie przebywał w śpiączce farmakologicznej, a później rozpoczął długą rehabilitację i zaczął myśleć o powrocie do ścigania, co się udało.

W tym sezonie ma już przejechanych kilkanaście dni startowych. Rywalizował między innymi w Turcji, Francji, a także na Ukrainie, gdzie zajął drugą pozycję w klasyfikacji generalnej Tour de Lviv. Jak mówił nam kilka miesięcy temu, chciał być w szczycie formy na mistrzostwa Polski, które odbędą się w drugiej połowie czerwca. Ze względu na drobny poślizg raczej się to nie uda, ale jak dodaje kolarz, najwyższa dyspozycja powinna przyjść miesiąc później.

– Jestem zadowolony (ze swojej postawy w tym sezonie), nie nawiązuję jeszcze walki o zwycięstwo, ale jestem przydatny w drużynie. Cieszę się, że cały czas jest progres, bo jednak miałem dwa miesiące stagnacji na pewnym poziomie i już myślałem, że to będzie szczyt formy i dalej się nie da. Jednak przeskoczyłem ten poziom

– powiedział nam Karol Domagalski.

Forma rośnie cały czas, ze zdrowiem też w porządku. Już nie mam na co narzekać, jedynie ten ból codzienny, ale do niego już się przyzwyczaiłem, więc jest ok. On raczej nie zniknie, bo jest spowodowany bliznami wewnętrznymi i zewnętrznymi, tam się pojawiają napięcia. Im ciężej trenuję, tym większe napięcia się pojawiają, więc to jest takie koło

– dodał.

Do feralnego wypadku, w którym ucierpiał Karol Domagalski, doszło w końcówce drugiego etapu, z Niepołomic do Nowego Targu. Taki sam odcinek rozegrany zostanie również w tegorocznej edycji Małopolskiego Wyścigu Górskiego. Karol Domagalski nie boi się jednak wrócić na trasę wyścigu i podchodzi do tego, jak do każdej innej imprezy.

Czuję podekscytowanie. Nie czuję jakiegoś niepokoju, traktuję to jako kolejny wyścig, a to, że będzie to ten sam wyścig, w którym miałem wypadek, nie wpływa jakoś mocno na moją psychikę. Nie boję się na niego wrócić. To dobry wyścig, bo jest praktycznie w domu, wszystkie trasy znam. Chciałbym na nim pokazać się jak najlepiej, będę się starał, a na ile pozwoli forma to zobaczymy w niedzielę po południu

– mówił nam kolarz HRE Mazowsze Serce Polski.

Karol Domagalski będzie dodatkowo zmotywowany – ze względu na to, że będzie to wyścig rozgrywany „na jego terenie”, będzie mógł liczyć na duże wsparcie ze strony najbliższych.

– Wszyscy znajomi, rodzina, też znajomi, z którymi trenuję czy współpracuję pochodzą z Małopolski i wsparcie będzie na pewno, ale nie narzucam sobie super presji. Chcę się sprawdzić, bo już muszę się zacząć sprawdzać i zobaczymy

– mówił.

Małopolski Wyścig Górski od lat odbywa się na bardzo podobnej trasie. Etapy kończą się między innymi na Górze Chełm oraz Przehybie, gdzie najczęściej rozgrywają się losy klasyfikacji generalnej. Mimo tego, że kolarze trasę wyścigu znają już na pamięć, jego rozstrzygnięcia wciąż mogą zaskoczyć.

– Uważam, że może być błędem czekanie na ostatni podjazd, którym jest Przehyba, bo pierwszy etap jest naprawdę ciężki, po hopkach wokół Wieliczki. Jeżeli pójdzie groźny odjazd, to może rozstrzygnąć klasyfikację generalną, więc trzeba być czujnym. Jeśli tak się nie stanie, to faktycznie Przehyba rozstrzygnie wyścig

– wyjaśnia Karol Domagalski.

Drużyna HRE Mazowsze Serce Polski na Małopolski Wyścig Górski wystawiła bardzo mocny skład i ma apetyt na sukces w klasyfikacji generalnej. Oprócz Karola Domagalskiego znajdą się w nim między innymi Adam Stachowiak i Piotr Brożyna, którzy mają z tego wyścigu bardzo dobre wspomnienia – pierwszy z nich dwa lata temu zwyciężył w klasyfikacji generalnej, natomiast Piotr Brożyna ubiegłoroczną edycję zakończył na trzeciej pozycji, wygrywając prolog w Krakowie.

– Na chwilę obecną będę grał trzecie skrzypce, bo jedzie tam mocny skład. Może dostanę wolną rękę – jeżeli ją dostanę, a jej nie wykorzystam, to na pewno pomogę chłopakom. Wiem, że Brożka i Stachowiak są bardzo mocni, więc tak jak mówiłem, jeśli nie wykorzystam szansy, to przydam się im w górach

– zakończył Karol Domagalski.

 

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments