fot. ORLEN Wyścig Narodów / Szymon Gruchalski

Marijn van den Berg (Holandia) był głównym faworytem do zwycięstwa na pierwszym etapie ORLEN Wyścigu Narodów. Nie zawiódł – znakomicie wykończył pracę swoich kolegów i był zdecydowanie najszybszy w finiszu z peletonu.

Bez wątpienia to do Holendrów należał pierwszy etap ORLEN Wyścigu Narodów – kontrolowali akcje zaczepne i sami się w niektóre zabierali. Na pokonywanej trzykrotnie rundzie w centrum Białegostoku nawet na chwilę nie oddali prowadzenia w peletonie. Na finiszu utrzymał je też Marijn van den Berg, który był najszybszy z dużej grupy.

– Zawsze fajnie jest wygrać, ale dzisiejszy triumf smakował jeszcze lepiej z powodu ciężkiej pracy, którą wykonała cała drużyna i jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się ją wykończyć. Każdy z kolegów pojechał perfekcyjnie, co bardzo nas cieszy. To moje trzecie zwycięstwo w tym sezonie i mam nadzieję, że będę kontynuował tę serię

– mówił nam po etapie Marijn van den Berg.

Młody Holender, na co dzień ścigający się w młodzieżowej drużynie Groupama – FDJ, osiąga w tym roku bardzo dobre wyniki – udało mu się wygrać w GP Adria Mobil oraz na etapie Alpes Isere Tour, gdzie był szybszy od takich kolarzy, jak Ziga Jerman (Androni Giocattoli – Sidermec), Karl Patrick Lauk (Team Pro Immo Nicolas Roux) czy Mihkel Raim (HRE Mazowsze Serce Polski).

Marijn van den Berg zbierał też doświadczenie w wyścigach wyższej rangi, w których, dzięki możliwości wypożyczenia, ścigał się w barwach „dorosłej” ekipy Groupama – FDJ. Dzięki dobrej jeździe to właśnie on był bardzo mocnej reprezentacji Holandii na ORLEN Wyścig Narodów.

– Nie jest łatwo wybrać lidera przy tak silnej ekipie, ale z drugiej strony Marijn miał w tym sezonie świetne wyniki, a w zeszłym roku też pracował dla drużyny. Wtedy wygraliśmy tu również dzięki jego wysiłkowi, więc zasługuje na szansę, by być liderem. Każdy się na to zgodził, ale jednocześnie każdy może wykorzystywać swoje szanse, jeśli znajdzie się w dobrym odjeździe. Jeśli dojdzie do finiszu z grupy – Marijn jest liderem i jedziemy na niego

– tłumaczył nam dyrektor sportowy reprezentacji Holandii – Adriaan Helmantel.

Ma on powody do radości, bowiem jego kolarze spisali się dzisiaj znakomicie. Niemalże od początku wyścig rozgrywał się pod dyktando Holendrów. Całą reprezentacją jechali na czele, nadając swoje, mocne tempo i kasując wszystkie ataki. Wisienką na torcie było wykończenie pracy swoich kolegów z ekipy przez Marijna van den Berga.

– Zgodnie z naszym założeniem kontrolowaliśmy wyścig, w końcówce przejęliśmy inicjatywę, by jechać z przodu i utrzymać wysokie tempo. Nie planowaliśmy jazdy na czele przez cały etap, ale chcieliśmy być aktywni w pierwszej części wyścigu. W przypadku finiszu z peletonu chcieliśmy ustawić naszego sprintera na jak najlepszej pozycji, co się udało. Jazda całej szóstki była imponująca, do tego Marijn wszystko świetnie wykończył, więc jestem bardzo dumny z tego, jak mocna była drużyna

– dodał Helmantel.

Z przebiegu pierwszego etapu ORLEN Wyścigu Narodów zadowolony jest też jego dyrektor generalny, Czesław Lang:

– Drużyny przyjechały świetnie przygotowane, głodne walki. Już od pierwszych kilometrów była bardzo duża prędkość – 50, 60 (kilometrów) na godzinę – próby odjazdów, odskoków. Właśnie Holendrzy próbowali tam bardzo mocno rozerwać peleton. Bardzo ładnie zaatakowali Polacy, czwórka plus dwóch zawodników odjechała, miała przewagę ponad dwóch minut i to się ładnie utrzymywało, ale jednak moc peletonu była większa. Był taki odcinek bruku, tam Hiszpanie rozerwali peleton, zrobiły się aż trzy grupy. Dołączyli do nich Niemcy, Holendrzy i peleton jechał bardzo szybko. Przed samą metą Holendrzy wzięli wszystko na siebie. Widać, że jest to bardzo zgrany zespół – mając szybkiego kolarza wszyscy pracowali, nie dali nikomu odjechać i rozegrali ten finisz po mistrzowsku.

Polacy

Biało-Czerwoni, zarówno z reprezentacji narodowej, jak i z drużyn regionalnych, jechali bardzo aktywnie. Polacy byli widoczni na czele grupy i często zabierali się w odjazdy. Niestety nie udało im się powalczyć o najwyższe lokaty – najwyżej z Polaków uplasował się Mateusz Kostański z KK Tarnovia Tarnowo Podgórne, który zajął 24. pozycję.

Na finiszu z dobrej strony chcieli pokazać się kolarze kadry narodowej, ale niestety musieli zmierzyć się nie tylko z rywalami, ale też z problemami technicznymi, które znacznie utrudniły im walkę w końcówce.

– Mieliśmy zabierać się we wszystkie akcje – żadna nie mogła pójść bez kadry. W końcówce mieliśmy jechać na Damiana Papierskiego, ale na rundach miał problemy techniczne, opadło mu siodło. Później mieliśmy jechać na mnie, ale dwa razy spadł mi łańcuch. Duże problemy techniczne wyłączyły nas z walki o najwyższe lokaty. Niedosyt jest, ale mamy jeszcze jeden etap i mam nadzieję, że pokażemy, na co nas stać

– relacjonował nam po etapie Bartłomiej Proć z reprezentacji Polski.

Niedzielny etap

Drugi, finałowy odcinek trzeciej edycji ORLEN Wyścigu Narodów również rozpocznie się i zakończy na ulicach Białegostoku. Tym razem zawodnicy będą rywalizować na 124-kilometrowej, pozbawionej znacznych przeszkód terenowych trasie. Namieszać może jednak wiatr, którego prędkość może dochodzić nawet do 30 km/h.

– Jutro podobnie, tylko krótszy etap, 124 kilometry, znów po pięknym Podlasiu, co prawda nie będzie takich rund, jak dzisiaj, które kończyły wyścig, wjazd będzie prosto na linię. Myślę, że emocje na pewno będą nie mniejsze

– mówił nam wczoraj dyrektor ORLEN Wyścigu Narodów.

Siłę swojej drużyny będą chcieli wykorzystać jutro Holendrzy, którzy mogą postarać się o rozerwanie grupy na wietrze. Celem „Oranje” i samego Marijna van den Berga będzie utrzymanie białej koszulki lidera wyścigu.

– Etap będzie nieco inny – będzie trochę krótszy, ale rozgrywany w podobnym terenie. Będzie ciążyła na nas presja, ale pokazaliśmy dziś, że jesteśmy bardzo mocni i postaramy się jutro również zwyciężyć i utrzymać prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Wierzymy w nasze możliwości, ale oczywiście nie będzie to takie proste

– dodał Adriaan Helmantel.

ORLEN Lang Team Race

Białostockie święto kolarstwa nie zakończy się jednak wraz z finiszem drugiego etapu ORLEN Wyścigu Narodów. Niedługo potem rozpocznie się rywalizacja amatorów, którzy będą ścigać się na 82-kilometrowej trasie w pierwszym wyścigu ORLEN Lang Team Race w tym sezonie. Kolejne odbędą się w Arłamowie (10 sierpnia) oraz w Bytowie (25 września).

– Zapraszamy wszystkich sympatyków do udziału w ORLEN Lang Team Race, gdzie mamy dla Was przygotowaną 82-kilometrową rundę, prawie taką samą, po jakiej jechali zawodowcy. Ta sama oprawa, ta sama scenografia, to wszystko tutaj na Was czeka, żebyście przyjechali i przejechali ten dystans. Oczywiście, kto jest mocny, może się ścigać, ale ważne, żeby wziąć udział, poczuć tę kolarską atmosferę, przywieźć dzieci, by wspólnie wziąć udział w tak pięknej zabawie, jaką będzie ten wyścig

– mówił Czesław Lang.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments