fot. Bingoal – Wallonie Bruxelles

Timothy Dupont z Bingoal – Wallonie Bruxelles na drugim etapie Etoile de Besseges odniósł swoje siódme zawodowe zwycięstwo w karierze. W chaotycznym sprincie pokonał Pierre’a Barbier (DELKO) i Giacomo Nizzolo (Team Qhubeka ASSOS).

Kolarze belgijskiego zespołu Bingoal – Wallonie Bruxelles zaprezentowali się dziś na czwartkowym etapie Etoile de Besseges z bardzo dobrej strony. Od startu w ucieczce jechał Ludovix Robeet, który na 45 kilometrów do mety zdecydował się na samotny atak. Belg przez długi czas utrzymywał się przed peletonem, jednak został doścignięty 10 kilometrów przed finiszem.

Dla Bingoal – Wallonie Bruxelles oznaczało to jazdę na najlepszego sprintera ekipy –  Timothy’ego Dupont. Doświadczony zawodnik był bardzo dobrze ustawiony na czele peletonu, co umożliwiło mu uniknięcie kraks w końcówce. Na finałowych metrach zdołał pokonać Pierre’a Barbier oraz mistrza Europy ze startu wspólnego, Giacomo Nizzolo.

– Jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ ostatnie zwycięstwo odniosłem w sierpniu 2019 roku w VOO-Tour de Wallonie. Drugi etap Etoile de Besseges był bardzo szybki od startu. Z przodu jechał Ludovic Robeet, który wykonywał świetną pracę. Drużyna spisywała się bardzo dobrze. Byłem świetnie ustawiony aż do ostatniego ronda, kiedy rozprowadzający Giacomo Nizzolo wykonał niebezpieczny manewr, przez co prawie upadłem. Na szczęście udało mi się utrzymać pozycję i byłem w stanie długo jechać schowany (za innymi zawodnikami). Wiedziałem, w którym momencie muszę rozpocząć sprint. Moje doświadczenie było tu kluczowe, nawet biorąc pod uwagę to, że do wygrania finiszu z peletonu potrzeba dużo szczęścia

– mówił Timothy Dupont cytowany przez biuro prasowe Bingoal – Wallonie Bruxelles.

Etoile de Besseges jest dla 33-latka pierwszym wyścigiem w barwach belgijskiej ekipy, jednak jak sam mówi, zdążył już zgrać się z kolegami z zespołu. Cieszy go również to, że zarząd drużyny w niego wierzy.

– Jestem podwójnie szczęśliwy z powodu tego zwycięstwa z powodu pecha, którego miałem w środę. Zostałem wtedy zatrzymany w końcówce przez kraksę – moja przerzutka została złamana przez kolarza, który wjechał we mnie od tyłu. Biorąc pod uwagę poziom rywali, to zwycięstwo jest dla mnie bardzo satysfakcjonujące

– dodał.