fot. Getty Images Sport

Niemiecki specjalista od wyścigów klasycznych Nils Politt po dość przeciętnym sezonie nie może już się doczekać dołączenia do swojego nowego zespołu, którym przez kolejne trzy lata będzie BORA – hansgrohe.

Po świetnym sezonie 2019, gdy Nils Politt zajął drugie miejsce w wyścigu Paryż-Roubaix i piąte w Ronde van Vlaanderen liczył on na podobne, bądź też lepsze wyniki w 2020 roku. Niestety tak się nie stało, co zdaniem 26-latka było spowodowane pechem i wyjątkowym harmonogramem startów w minionym sezonie.

Ten sezon z powodu pandemii koronawirusa był dla mnie taki sobie. Rok rozpocząłem bardzo dobrze i byłem w świetnej formie. Potem, jednak nastąpił lockdown, który znacznie pokrzyżował moje plany

– mówił Politt w rozmowie z niemieckim portalem radsport-news.com.

Po wznowieniu startów w sierpniu w Tour de l’Ain i Critérium du Dauphiné Niemiec po raz czwarty w swojej karierze pojawił się na starcie i ukończył Tour de France. Jednakże powrót do ścigania dla kolarza specjalizującego się w wyścigach klasycznych był bardzo trudną przeprawą.

To nie było dla mnie optymalne wznowienie startów i nie miałem okazji, żeby tak naprawdę dobrze się pokazać. Było to dla nas jeszcze trudniejsze podczas Tour de France, szczególnie dla cięższych zawodników. Ale czterokrotne ukończenie Touru w czterech startach to  dla mnie coś naprawdę pięknego

– przyznał kolarz pochodzący z Kolonii.

Skrócona w tym roku kampania brukowych klasyków, również nie poszła po myśli Nilsa Politta. Najlepszym wynikiem była zaledwie dziewiętnasta lokata w wyścigu Tour of Flanders, w którym miał pecha i w kluczowym momencie musiał zmieniać rower. Mimo tych niepowodzeń Niemiec ma nadzieję na powrót na ścieżkę sukcesów w barwach ekipy kierowanej przez Ralpha Denka.

Jestem bardzo zmotywowany i chciałbym nawiązać do sukcesów z 2019 roku, szczególnie w klasykach. Cieszę się z dołączenia do nowego zespołu i z tej zmiany otoczenia

– zakończył 26-latek.