fot. ASO / Pauline Ballet

Remi Cavagna z Deceuninck – Quick Step zajął na dzisiejszym etapie Vuelta a Espana 52. pozycję, ale zapisał się w pamięci kibiców ze względu na szarżę w końcówce.

Francuz kilkanaście kilometrów po starcie wraz z pięcioma innymi kolarzami utworzył ucieczkę dnia. Remi Cavagna zaatakował z odjazdu na Puerto el Robledo na około 40 kilometrów przed metą. Do koła zdołał mu doskoczyć jedynie Robert Stannard z Mitchelton-Scott. Na szczycie Puerto el Robledo zawodnicy mieli ledwie kilkadziesiąt sekund przewagi nad peletonem, ale zgodnie współpracowali i przez kolejne kilkanaście kilometrów się przed nim utrzymywali.

Na 17 kilometrów do mety, gdy główna grupa zaczęła deptać uciekinierom po piętach, Cavagna zaatakował i zostawił w tyle Stannarda. Pomimo że w peletonie mocno pracowała ekipa Movistar Team, Francuz z Deceuninck – Quick Step jechał cały czas około 15 sekund przed grupą. Jego przewaga zaczęła zacznie maleć na 5 kilometrów przed metą. Remi Cavagna został doścignięty przez peleton 2 kilometry przed metą, przez co nie udało mu się powtórzyć sukcesu z zeszłego roku, kiedy po samotnej akcji wjechał na metę etapu Vuelty w Toledo 5 sekund przed sprinterami.

Byłem rozczarowany po czasówce i dziś miałem ostatnią szansę, żeby czegoś spróbować. Ucieczka była bardzo dobra, ale peleton mocno nas gonił i zmniejszał stratę, przez co było bardzo ciężko przetrwać w końcówce. Mimo tego dałem z siebie wszystko i z pomocą wiatru w plecy ale niestety się nie udało. Po raz kolejny pokazaliśmy ducha Watahy, pokazaliśmy, że nigdy się nie poddajemy i możemy być z tego dumni

— mówił w komunikacie prasowym ekipy Remi Cavagna.

Za niesamowitą akcję Francuz otrzymał nagrodę najbardziej walecznego kolarza na 16. etapie Vuelta a Espana.