fot. Getty Images Sport

Lider ekipy EF Pro Cycling okazał się najlepszy na dzisiejszym etapie hiszpańskiej Vuelty, który zakończył się na szczycie Alto de l’Angliru. Carthy dzięki swojemu fantastycznemu występowi awansował, także na trzecią pozycję w klasyfikacji generalnej wyścigu.

Dwunasty etap tegorocznego wyścigu Vuelta a España nie bez powodu wielu obserwatorów uznawało za jeden z najtrudniejszych. Na stokach piekielnie stromego Alto de l’Angliru, głównie dzięki fantastycznej pracy ekipy Jumbo-Visma w czołówce pozostali sami najlepsi. Jednakże decydującą akcję przeprowadził Hugh Carthy kilkaset metrów przed przekroczeniem bramy oznaczającej La Flamme Rouge. Podopieczny ekipy Jonathana Vaughtersa nie dał dogonić się swoim rywalom i odniósł największy sukces w swojej dotychczasowej karierze. 26-latek w rozmowie przeprowadzonej po przekroczeniu linii mety przyznał, że jest to dla niego wymarzony dzień.

To spełnienie moich marzeń. Nie ma nic lepszego niż zwycięstwo w Grand Tourze na tak mitycznym podjeździe. Trudno opisać to uczucie słowami

– mówił Brytyjczyk.

Hugh Carthy był, również pytany o to, jak jego zdaniem wygląda sytuacja w klasyfikacji generalnej Vuelta a España przed finałowym tygodniem ścigania.

Myślę, że dla kibiców tak wyrównany wyścig to wszystko, czego można chcieć. Przed jazdą indywidualną na czas sprawa “generalki” jest otwarta. To będzie gra o wszystko

– stwierdził 26-latek.

Po dniu przerwy dla Brytyjczyka nadejdzie prawdziwy dzień prawdy. Będzie nią 33,7-kilometrowa jazda indywidualna na czas. Z pewnością nie jest to najmocniejsza strona Hugh Carthy’ego i przynajmniej w teorii będzie on minimalizować straty do swoich najgroźniejszych rywali. Zawodnik ekipy EF Pro Cycling nie jest na straconej pozycji w rywalizacji o podium z tracącym do niego zaledwie 3 sekundy Danem Martinem (Israel Start-Up Nation).