fot. Vuelta a Espana

Dan Martin z Israel Start-Up Nation w końcówce wczorajszego etapu brał udział w kraksie. Na szczęście obyło się bez żadnej kontuzji i strat czasowych.

Końcówka wczorajszego etapu Vuelta a Espana była kręta i chaotyczna. Na kilkaset metrów do mety Jose Joaquin Rojas (Movistar Team), który prowadził peleton, upadł, co spowodowało duże zamieszanie w grupie. Kraksa zatrzymała wielu kolarzy, w tym drugiego w klasyfikacji generalnej wyścigu Dana Martina. Irlandczyk zatrzymał się, żeby nie zaplątać się w upadek, ale niestety został uderzony od tyłu przez nadjeżdżających kolarzy, przez co się przewrócił. Na szczęście, obyło się bez kontuzji.

Czuję się dobrze. Kraksa była trochę frustrująca, bo liczyłem na dobry wynik na etapie. Zobaczyłem, że na zakręcie upadł kolarz Movistaru, zatrzymałem się i kolarze za mną jadący na pełnej prędkości we mnie wjechali. To było frustrujące, ale takie jest kolarstwo

– mówił po etapie Dan Martin.

Pomimo że w końcówce z peletonu odskoczyli Primoz Roglic (Team Jumbo-Visma) i Felix Grossschartner (BORA-hansgrohe), sędziowie przyznali im – podobnie jak Martinowi – czas peletonu. Z tego powodu w klasyfikacji generalnej nie zaszły żadne zmiany. Prowadzi Primoz Roglic 5 sekund przed Danem Martinem. Trzecie miejsce, ze stratą 13 sekund do lidera, zajmuje Richard Carapaz z ekipy INEOS Grenadiers.