giroditalia.it

Pierwszy tydzień Giro d’Italia 2020 nie należał do najbardziej interesujących. Należy jednak pamiętać, że kilka wydarzeń zdecydowanie odmieniło losy całej imprezy. Zapraszamy na podsumowanie dziewięciu etapów La Corsa Rosa.

Plusy:
Sprinter roku
Bez wątpienia największym zwycięzcą pierwszego tygodnia ścigania jest Arnaud Demare. Francuz zdołał wygrać już trzy etapy, nie dając najmniejszych szans rywalom zarówno w płaskich, jak i nieco cięższych końcówkach. Niewykluczone, że w następnych dniach lider Groupama – FDJ zgarnie jeszcze kilka kolejnych skalpów, co pozwoliłoby mu przypieczętować wygranie klasyfikacji punktowej.

Skuteczne zastępstwo
Kiedy kolarstwo w sezonie 2020 wracało do żywych, wszyscy w roli faworyta do wygrania Giro d’Italia stawiali Remco Evenepoela. Niestety, jak wszyscy wiemy, Belg w wyścigu nie mógł wystartować, ale znakomicie zastąpił go Joao Almeida. Portugalczyk nie popełnił do tej pory żadnego błędu i niewykluczone, że kolejne dni także będą dla niego udane. Kolejny talent wypływa ze stajni Patricka Lefevere.

Życiowa szansa
Co bardzo ważne dla nas, polskich kibiców, pierwszy tydzień rywalizacji był bardzo udany w wykonaniu Rafała Majki. Choć w Palermo nie wyglądało to najlepiej, każdy kolejny etap szedł po myśli kolarza BORA – hansgrohe. Zważając na formę wszystkich rywali, nawet miejsce na podium wydaje się być osiągalne, a to pozwoliłoby kolarzowi z Zegartowic spełnić jedno z marzeń

Minusy:
Bolesny upadek
Kiedy Geraint Thomas był najwyżej sklasyfikowanym faworytem do wygrania wyścigu po pierwszym etapie, z urzędu stał się głównym kandydatem do wygrania całej imprezy. Niestety leżący na szosie bidon jeszcze przed startem trzeciego odcinka rywalizacji pozbawił go jakichkolwiek szans na sukces. W ten sposób Walijczyk mógł już spisać sezon 2020 na straty.

Covidowe problemy
Drugim z wielkich faworytów do wygrania całej imprezy był Simon Yates. Drugi z Brytyjczyków także stracił wiele cennych sekund do największych rywali na podjeździe pod Etnę. Jak się później okazało, zawodnik Mitchelton – Scott cierpiał z powodu zakażenia koronawirusem. Jest on więc pierwszym (i miejmy nadzieję ostatnim) kolarzem liczącym się w Wielkim Tourze, który musiał opuścić rywalizację z powodu zakażenia koronawirusem.

Odejście w cień
Jeszcze przed rokiem Elia Viviani był jednym z najlepszych sprinterów na świecie. Niestety, po zmianie barw na ekipę Cofidis, Włoch bardzo mocno obniżył loty. Mimo startu w drugim tegorocznym Wielkim Tourze, lider francuskiego teamu ponownie nie jest w stanie nawet zbliżyć się do czołówki, co jest ogromnym zawodem.