fot. BORA - hansgrohe / Bettiniphoto

Drugi etap Giro d’Italia 2020 za nami. Choć zdecydowana większość kibicowskich oczu skierowana była na ściganie w Belgii, także we z Sycylii warto odnotować kilka faktów, które odmienią ściganie w najbliższych tygodniach. Czas na oceny.

Plusy:
Jak Daniel Ricciardo
Osobom, które choć trochę interesują się Formułą 1 nie trzeba tłumaczyć, z czego znany jest Daniel Ricciardo. Dla pozostałych jednak kilka słów wyjaśnienia. Australijczyk to jeden z tych kierowców, którzy z reguły wykorzystują pierwszą nadarzającą się okazję do wyprzedzenia rywala. Dziś podobnie było w przypadku Diego Ulissiego. Wiadome było, że drugi etap Giro będzie zawodnikowi UAE Team Emirates znakomicie pasował. Włoch postanowił więc nie czekać, wziął sprawy w swoje ręce i odniósł piękny sukces.

Powrót do przeszłości
Pamiętają Państwo Petera Sagana sprzed zdobycia pierwszego tytułu mistrza świata? Mówiło się wówczas, że Słowak do końca kariery będzie musiał męczyć się z mianem wiecznie drugiego. Dziś trzykrotny mistrz globu ponownie ukończył rywalizację na drugiej pozycji, jednocześnie pokazując, że jego forma jest nawet wyższa od tej z Tour de France. Czy w związku z tym Słowak zrezygnuje z jazdy w końcówce La Corsa Rosa na rzecz brukowanych monumentów? Być może…

Kolejny wojownik Lefevere’a
Kiedy w ostatnich latach ekipa Deceuninck – Quick Step poszukiwała nowego sponsora stało się jasne, że Patrick Lefevere i jego współpracownicy nie będą na siłę zatrzymywać swoich największych gwiazd. To pozwoliło zmienić zespół m.in. Fernando Gavirii. Patrick Lefevere nie lubi jednak próżni i zatrudniając całe grono młodych zawodników, zapewnił byt swojemu zespołowi na wiele lat. Jednym z coraz częściej pokazujących się wilków jest Mikkel Honore, który dziś był niezwykle blisko etapowego triumfu w Giro d’Italia. Kto wie, być może to będzie jego wyścig?

Minusy:
Rozsypany plan
Kiedy ekipa Astany oficjalnie ogłosiła skład na tegoroczne Giro d’Italia, wszyscy byli pewni, że to właśnie kazachski team będzie kontrolował rywalizację. Dziś już wiemy, że z planów nie zostało praktycznie nic. Po wczorajszym wycofaniu się Miguela Angela Lopeza, dziś z dalszej jazdy zrezygnować musiał Alexander Vlasov, który mógł nawet powalczyć o podium klasyfikacji generalnej. Niestety, Rosjanina pokonały problemy żołądkowe.

Pierwsze ostrzeżenie
Jak wiadomo, ekipa CCC podczas tegorocznego Giro będzie szukać etapowych triumfów. Nie da się ukryć, że dziś pojawiła się pierwsza, duża szansa. W tak specyficznej końcówce swoich sił z pewnością mogli spróbować zarówno Josef Cerny (który dojechał do mety w pierwszej grupie), jak i Kamil Małecki (stracił do zwycięzcy ponad 2 minuty). Oby w kolejnych dniach było lepiej, gdyż szansa na wygranie jakiegokolwiek etapu Wielkiego Touru w ciągu dwóch lat pomału zaczyna się wymykać.