Fot. CCC Team

Szósty kolarz tegorocznej edycji Tour de Pologne Kamil Małecki (CCC Team) zadebiutuje w sobotę 3 października w wielkim tourze, a konkretnie w Giro d’Italia. Jego głównym zadaniem będzie zbieranie doświadczenia, ale gdzie jak nie podczas Corsa Rosa można pokusić się o sprawienie wielkiej niespodzianki? Współczesne kolarstwo opiera się przecież na młodych i zdolnych, którzy nie boją się wystawić koła starym lisom. A do takich należy przecież Kamil Małecki. 

Po tym, jak Małecki znakomicie zaprezentował się w tegorocznej edycji wyścigu Tour de Pologne można było się spodziewać, że dostanie szansę debiutu w trzytygodniowym wyścigu. Kierownictwo drużyny CCC Team zdecydowało, że stanie się to w Giro d’Italia, o którym mówi się nieśmiało, że jest to najtrudniejszy i najbardziej nieprzewidywalny wielki tour. Jedyne, co różni go od Tour de France to mniejsza presja ze strony mediów, która tzw. rookies może tylko sprzyjać.

Małecki jest jednym z dwóch debiutantów w składzie CCC w “różowym wyścigu”. Nigdy wcześniej nie ścigał się w nim także Węgier Attila Valter.

– Jestem bardzo szczęśliwy, że dostałem szansę startu w Giro d’Italia. Jest to dla mnie duże wyróżnienie. Mam nadzieję, że uda mi się powalczyć na tym wyścigu, zrobić coś fajnego. Ekscytuję się tym pierwszym startem w wielki tourze

– cieszy się Kamil Małecki, który rozmawiał z Naszosie.pl w piątkowe popołudnie poprzedzające Grande Partenza na Sycylii.

Po Tour de Pologne Małecki nie ścigał się zbyt wiele. Nie ukończył Gran Piemonte, następnie 67. finiszował w Il Lombardia. W wyścigu o mistrzostwo Polski zajął 20. miejsce, ale już na Tour de Hongrie miał pecha. Z powodu kraksy na pierwszym etapie musiał wycofać się dzień później z powodu zbyt dużego bólu.

– Niestety po Tour de Pologne nie miałem okazji wystartować w zbyt wielu wyścigach. Już na pierwszym etapie wyścigu na Węgrzech miałem pecha, ponieważ uczestniczyłem w kraksie, która wyeliminowała mnie z dalszej rywalizacji. Kolejnego dnia stanąłem na starcie, ale niestety ból był tak silny, że nie byłem w stanie jechać dalej, no i wycofałem się z tego wyścigu. Miałem także w swoim programie startów wyścig na Słowacji [Okolo Slovenska – przyp. M.W.], ale niestety z powodu koronawirusa nasza drużyna zdecydowała się nie startować. Do MŚ nie byłem pewien powołania do składu na Giro d’Italia. Potwierdzenie otrzymałem po wyścigu w Imoli

– zdradził Małecki.

Do Giro kolarz CCC Team przygotowywał się zatem w domu i jest dobrej myśli przed rozpoczęciem Giro. Ma nadzieję ukończyć ten tour, a może nawet odegrać kluczowe role na niektórych etapach.

– Lubię trenować w domu, ponieważ mam tam spokojną głowę, dobry teren. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze na Giro, że przejadę całe trzy tygodnie, że powalczę na jakichś etapach

– dodał.

Bez wątpienia rok 2020 to dla Małeckiego nie tylko rok życia w pandemii (jak dla nas wszystkich po raz pierwszy), ale także rok kolarskich debiutów. Po raz pierwszy w karierze wystąpił w minioną niedzielę w wyścigu o mistrzostwo świata, gdzie w pierwszej fazie wyścigu miał pomagać liderowi polskiej reprezentacji Michałowi Kwiatkowskiemu. Z zadania się wywiązał, a następnie wycofał się z trasy prowadzącej wokół Imoli.

– Trasa była wyjątkowo ciężka. Nie było długich podjazdów, ale te dwa sztywne [Mazzolano i Cima Gallisterna – przyp. M.W.] na rundzie dawały w kość za każdym razem, z każdą rundą coraz bardziej. My staraliśmy się jechać z przodu, osłaniać Michała, ponieważ droga była bardzo wąska. Ten, co jechał z tyłu cierpiał o wiele bardziej niż ci, którzy jechali z przodu. Moje nogi? Cóż, nie były takie, jakbym chciał, ale po prostu brakowało mi ścigania przed tym startem. Jednak zrobiliśmy wszystko, żeby Michał zaoszczędził jak najwięcej sił na końcówkę

– opisał start w mistrzostwach świata Małecki i dodał, że zdobyte doświadczenie z pewnością pomoże mu podczas kolejnych występów, ponieważ ma nadzieję otrzymywać powołanie do kadry narodowej w kolejnych latach:

– Mam nadzieję, że to nie był mój ostatni start w wyścigu o tęczową koszulkę i że zebrane doświadczenie przyda mi się w przyszłości. Starsi koledzy uczyli nas, co robić, wiedzieliśmy, że trzeba jechać z przodu, dużo jeść. Pomagali nam w każdym aspekcie. Myślę, że wiele dało mi to na przyszłość i wyciągnę z tego wnioski. Jeśli w kolejnych latach zostanę powołany do kadry, to mam nadzieję, że będzie lepiej, że wystartuję z jeszcze lepszymi nogami

– zakończył Kamil Małecki.

Rozmawiała Marta Wiśniewska