fot. CCC Team

Michał Paluta już niebawem wystartuje w Strzale Walońskiej. Dla kolarza CCC Team będzie to drugi worldtourowy występ w tym sezonie.

Paluta trafił do CCC Team przed tym sezonem jako jeden z pięciu zawodników debiutujących na poziomie pierwszej dywizji. Niestety pandemia sprawiła, że w tym roku nie miał szczególnie wielu okazji do ścigania – zaczął sezon w lutym, od dwóch startów we Francji, a na kolejne musiał, podobnie jak praktycznie cały peleton, poczekać do sierpnia. Mimo to zdążył zanotować kilka obiecujących występów.

Ten sezon był i nadal jest bardzo zwariowany. Okres pandemii ciężko przepracowałem i w zasadzie nie robiłem przerwy ponieważ długo nie wiedzieliśmy kiedy wrócimy do ścigania. Czy to będzie tydzień bez wyścigów, czy miesiąc, czy może nawet miesiące. Generalnie jestem zadowolony ze swojej dyspozycji, lecz ciągle szukam swojej szansy na to, by odnieść jakiś indywidualny sukces. Na Route d’Occitanie było bardzo blisko aby odjazd, w którym byłem dojechał do mety, niestety na ostatnich kilometrach zostaliśmy doścignięci. Podobna sytuacja była na Tour de L’Ain. To na początku było budujące, ale później zaczęło ciążyć gdzieś z tyłu głowy, że wyniku brakuje. Poza tym staram się wykonywać powierzoną mi prace na wyścigach na rzecz liderów

– mówił nam Polak.

Mimo relatywnie dobrej dyspozycji pochodzący ze Strzelec Krajeńskich kolarz nie był w stanie obronić wywalczonego przed rokiem tytułu mistrza Polski – przyczynił się do tego scenariusz wyścigu. Na ostatnich metrach organizowanych w Kazimierzy Wielkiej zawodów doszło do finiszu z kilkunastoosobowej grupki, więc o triumf walczyli inni. 

Ostatecznie nowym właścicielem biało-czerwonej koszulki został Stanisław Aniołkowski, a Paluta od tego czasu jeździ w zwykłym, pomarańczowym trykocie swojego zespołu, co sprawia, że ciąży na nim nieco mniejsza presja.

Nie czułem presji związanej z koszulką ze strony ekipy, ale sam ją na siebie nakładałem, bo choć nie było wielu szans na pokazanie orzełka, to robiłem wszystko, żeby był widoczny, choćby na wspomnianych wcześniej wyścigach. Z drugiej strony uważam, że zawodnik ubierając jakąkolwiek koszulkę – czy to mistrza kraju, czy klubową, powinienem ją godnie reprezentować i czasami sam na siebie wywierać choćby niewielką presję 

– przyznaje.

Ostatnim wyścigiem, przejechanym przez 24-latka z orłem i polską flagą na koszulce, był Wyścig Dookoła Lombardii. Był to dla niego jednocześnie pierwszy monument w karierze i pierwszy wyścig worldtourowy wyścig przejechany w barwach worldtourowego zespołu (wcześniej, jeszcze jako kolarz CCC Sprandi Polkowice wystąpił w Tour of Turkey i Tour de Pologne). 

Będzie wspominał go z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony zrealizował swoje zadania i przyczynił się do tego, że Alessandro De Marchi zajął w tym wyścigu niezłe, 11. miejsce, a z drugiej, przyjechał na metę poza limitem czasu, choć zabrakło mu naprawdę niewiele.

Ukończyłem wyścig z Magnusem Cort Nielsenem 30 sekund po upłynięciu limitu czasu. To było trochę żenujące dla mnie, bo fajnie byłoby ukończyć taki wyścig. Jednak moim zadaniem było sprawienie, by Dema [De Marchi – przyp.red.] oraz Simon [Geschke – przyp. red.] znaleźli się z przodu przed podjazdem pod Sormano. Tam na dojeździe i początku podjazdu dałem z siebie 100% zostawiając chłopaków na komfortowych pozycjach. A jak wiadomo później zostali już tylko najsilniejsi kolarze tego dnia. Na takim wyścigu trzeba odłożyć swoje ambicje na bok i dać z siebie wszystko dla kogoś jeżeli ma się w zespole zawodników, którzy są w stanie osiągnąć bardzo dobry wynik

– mówi kolarz, który już jutro wystartuje w swoim drugim w tym sezonie worldtourowym wyścigu. Znów będzie nim prestiżowy wyścig jednodniowy – Strzała Walońska. Na początku roku, w audycji Tur de Tur na Weszło FM mówił, że w przyszłości chciałby specjalizować się w ardeńskich klasykach. Za kilkanaście godzin będzie miał swoją pierwszą szansę, by sprawdzić się w jednej z imprez należących do popularnego tryptyku. To i trudna sytuacja na kolarskim rynku transferowym tylko wyostrza jego apetyt na dobry występ.

Chciałbym pokazać się z jak najlepszej strony – nie tylko przed swoją ekipa, ale również przed innymi. Jak wiemy, w dzisiejszej sytuacji kiedy wiele zespołów traci sponsora, w peletonie pozostaje 70% zawodników, myślących podobnie do mnie. Jednocześnie nie mogę zapominać, że mamy w zespole kolarzy, którzy mogą być tego dnia lepsi i powalczyć o wysoką lokatę na mecie

– zapewnia i dodaje, że prawdopodobnie nie będzie to jego ostatni występ w World Tourze. 

Co prawda nie znalazł się w niedawno ogłoszonym składzie CCC Team na Giro d’Italia, ale i tak powinniśmy go w tym sezonie zobaczyć na starcie trzytygodniowego wyścigu.

Jeżeli wszystko będzie dobrze i będę zdrowy, to moim kolejnym startem będzie Vuelta Espana, która miejmy nadzieję, że się odbędzie. W międzyczasie może się jeszcze pojawić jakiś klasyk – tu decyzje powinny zapaść w najbliższych dniach

– powiedział jeden z trzech polskich młodzieżowców w CCC Team.

W ciągu kilku ostatnich tygodni bardzo dobre wyniki notowali dwaj pozostali – Kamil Małecki (6. miejsce w Tour de Pologne) i Szymon Sajnok (miejsca w pierwszej “10” etapów Tour de Pologne, 4. miejsce na 1. etapie Tirreno-Adriatico), co temu drugiemu zapewniło pozostanie w elicie, a pierwszego mocno do tego przybliżyło. Nic dziwnego, że Paluta także chciałby ugrać w tym roku coś dla siebie.

Bardzo na to liczę. Pracuję ciężko, jestem nadal zmotywowany tak samo, jak na początku roku i mam nadzieje na dobry wynik jeszcze w tym sezonie. Mimo trudnej sytuacji, zespół wierzy w nas i chciałbym się mu w ten sposób odwdzięczyć. Na pewno pomogłoby mi to na znalezienie nowej ścieżki na przyszłość

zakończył.