fot. ASO / Pauline Ballet

Przy nieco słabszej dyspozycji Egana Bernala, Tadej Pogacar wyrasta na największego rywala Primoza Roglica w walce o zwycięstwo w Tour de France 2020. Słoweniec zapowiada, że na kolejnych etapach nie będzie kalkulował.

Po 13 etapach tegorocznej Wielkiej Pętli, Tadej Pogacar wciąż spędził najmniej czasu na rowerze podczas górskich etapów. To już dziś pozwoliło mu wskoczyć na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, co bardzo przybliżyło go do podium w Paryżu. Młody Słoweniec zapewnia jednak, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i na pewno będzie walczył o zwycięstwo w całej imprezie.

Primoz i ja zaatakowaliśmy na stromej końcówce, podobnie jak na Los Machucos w trakcie ubiegłorocznej Vuelty. Walka była naprawdę ciężka. Przez 2 kilometry przestaliśmy być przyjaciółmi. Najważniejsze jednak, że zyskałem nieco czasu nad wszystkimi poza Roglicem. Dodatkowo ekipa zrobiła dobrą robotę z Davidem De la Cruzem w ucieczce. Z pewnością na następnych etapach ataków będzie jeszcze więcej

– powiedział wyraźnie zadowolony Pogacar.

Wszystko wskazuje na to, że kolejną walkę faworytów do wygrania całego wyścigu zobaczymy w niedzielę, na etapie kończącym się na Grand Colombier.