fot. ASO / Thomas Maheux

Zgodnie z tradycją ekipy Movistar na Tour de France, już na pierwszym górskim etapie obaj jej liderzy zanotowali niewielkie straty. Mimo to Alejandro Valverde jest stosunkowo zadowolony z postawy swojej i swoich kolegów.

Po odejściu Mikela Landy i Nairo Quintany, sytuacja w ekipie Movistar stała się nieco bardziej klarowna. Nie można jednak powiedzieć, że hiszpański team wrócił do odpowiedniego funkcjonowania. Już na pierwszym etapie zakończonym podjazdem straty ponieśli obaj liderzy – Alejandro Valverde i Enric Mas. Mimo to starszy z wymienionej dwójki nie narzeka na postawę swoją i swojego kolegi.

Myślę, że do tej pory idzie nam całkiem nieźle, bo ciągle jesteśmy w bezpośrednim kontakcie. Enric stracił wczoraj 9 sekund, co jest praktycznie niczym, a ja zmieściłem się w niewiele ponad 20 sekundach. Nasze odczucia są coraz lepsze i wiem, że na kolejnych etapach, a przede wszystkim tych najtrudniejszych, powinniśmy być bardzo niebezpieczni. Póki co jesteśmy na początku wyścigu, kiedy każdy ma dużo sił. Kluczowy, jak zawsze, będzie trzeci tydzień

– powiedział Valverde.

Niewątpliwie dużym atutem ekipy Movistar w tegorocznym wyścigu jest brak presji mediów, które w poprzednich latach bardzo mocno liczyły na fajerwerki ze strony zespołu Eusebio Unzue. W ciągu następnych kilkunastu dni dowiemy się, czy faktycznie pozytywnie wpłynęło to na postawę Hiszpanów.