Foto: Le Tour de France

Utytułowany kolarz Groupama-FDJ uważa, że nie może być gorzej podczas “Wielkiej Pętli”, niż w roku ubiegłym.

Wszyscy mamy nadal w pamięci 19. etap zeszłorocznego Tour de France i wycofującego się z wyścigu ze łzami w oczach Thibaut Pinot. Był w formie, a do przyszłego zwycięzcy tracił wtedy tylko 20 sekund. Jednak kontuzja uda spowodowała, że nie był w stanie powalczyć o końcowy triumf.

Teraz Pinot wraca na “Wielką Pętlę” z nadziejami, ale mniejszą presją:

Wydaje mi się, że po ostatnich latach mam mocniejszą głowę pod względem psychiki. Czuję się spokojniejszy i myślę, że to będzie z korzyścią dla mnie. Jednak moja motywacja cały czas jest taka sama, a cel się nie zmienia. Wymagam od siebie dobrego wyniku, a będzie nim co najmniej podium klasyfikacji generalnej.

Francuz odniósł się także do zapowiadanego pojedynku INEOS Grenadiers vs. Jumbo-Visma:

Te dwie ekipy są naprawdę bardzo mocne, ale jesteśmy tuż za nimi. Będziemy wykorzystywać nasze mocne strony, ale to nie do nas będzie należało prowadzenie wyścigu na jego początku. Ważna jest taktyka i jazda z dnia na dzień. Mam nadzieję, że mimo przeciwności losu dojedziemy całym peletonem do Paryża.