Fot. SRAM Road

Udało nam się dzisiaj porozmawiać z Katarzyną Niewiadomą, która zajęła dziś trzecie miejsce w wyścigu ze startu wspólnego mistrzostw Europy we francuskim Plouay. Polka podzieliła się z nami swoimi spostrzeżeniami na temat rywalizacji jak i przedstawiła swoje najbliższe plany startowe.

Zawodniczka Canyon – SRAM potraktowała wyścig w Plouay jako kolejną z szans na osiągnięcie dobrego rezultatu. Przyznała, że chciała uniknąć pecha, który ją ostatnio prześladował.

Wiedziałam, że dobrze się czuję, chodzi jednak o to, żeby uniknąć tych wszystkich defektów, złych sytuacji. chciałam po prostu dać z siebie wszystko i była to kolejna szansa by spróbować. Udało się.

Niewiadoma przyznała, że wierzyła od początku w powodzenie ucieczki. Chwaliła przede wszystkim drugą dzisiaj Elisę Longo – Borghini, ktora jej zdaniem była tego dnia najmocniejsza, krytykując jednocześnie Annemiek van Vleuten za brak chęci współpracy. Polka stwierdziła wprost, że był to czynnik decydujący o zwycięstwie Holenderki, gdyż ona zachowała więcej sił na końcówkę.

Wiedziałam, że skoro jest Elisa, to będzie dobrze. Wiem, że ona lubi ucieczki, jest bardzo doświadczona. Cieszyłam się, że ona tam była i gdy jeszcze zobaczyłam cień Annemiek, to byłam pewna, że ucieczka dojedzie. Sądziłam, że van Vleuten będzie współpracować, ale ona nam nie dała żadnej mocniejszej zmiany. Sądzę, że gdyby współpracowała, to byłaby zmęczona tak samo jak i my. Ona po prostu siedziała nam na kołach i jedynie atakowała. To jest zupełnie inny rodzaj wysiłku, zwłaszcza, że dzisiaj wiało. Nas to kosztowało dużo pracy, podczas gdy Annemiek zachowywała siły. Moim zdaniem Elissa była dziś najmocniejsza. To ona najbardziej zasłużyła na zwycięstwo.

Polka w dalszej części wypowiedzi uskarżała się na problemy z komunikacją, przez co uciekinierki nie znały sytuacji w peletonie, będąc zdane tylko na siebie.

Nie wiedziałam co się działo z tyłu, komunikacja była słaba, Obsługa wyścigu nie podawała nam w ogóle czasów, nie wiedziałam co się dzieje z tyłu. później komunikowałyśmy się między sobą i chciałyśmy pojechać po medal nie zważając na to, co się dzieje za nami.

Liderka Reprezentacji Polski przyznała, że w końcówce opadła z sił i nie była w stanie utrzymać koła Holenderki i Włoszki. Liczyła na kolarskie szachy liderującej dwójki, jednocześnie pamiętając, że Chantal van der Broek – Blaak może ją pozbawić medalu.

Na ostatniej rundzie czułam, że w nogach nie zostało właściwie nic i ciężko było w ogóle atakować. Czułam, że jestem w stanie jechać, ale o przyspieszeniu nie było mowy. Wierzyłam, że będzie jak najlepiej. Nie chciałam się poddawać. Cały czas miałam nadzieję, że Annemiek i Elisa zaczną się czarować i zwolnią. Miałam z tyłu głowy myśl, że medal może uciec.

W tych warunkach ciężko było trzymać się ściśle określonego przed wyścigiem planu, zwłaszcza na początku, gdy deszcz dawał się we znaki. Kłopoty nie ominęły reprezentacji Polski, ale Niewiadoma chwaliła koleżanki za ich pracę, zwłaszcza Martę Lach i Annę Plichtę.

Dziewczyny zawsze dają z siebie wszystko i tak było i tym razem. Trasa była wymagająca ale Marta Lach naprawdę dziś świetnie pojechała i Ania Plichta także mi pomogła. Inne dziewczyny zaplątały się gdzieś z tyłu w tym zamieszaniu. Każdy daje z siebie wszystko, ale nie zawsze można jechać z  obraną wcześniej strategią.

Na koniec rozmowy Katarzyna Niewiadoma zdradziła jedynie, że w sobotę wystartuje w La Course by Le Tour de France. Bardzo prawdopodobny jest też start Polki w Giro Rosa.

Rozmawiał Bartek Kozyra.